fbpx

Budowa internatu dla studentów w Mahajanga (Madagaskar)

Prze­ka­za­li­śmy na Ma­da­ga­skar 20 166 eu­ro na bu­do­wę in­ter­na­tu dla stu­den­tów w Ma­ha­jan­ga.

Mo­ja wio­ska spło­nę­ła. Ca­ła – kil­ka­set do­mów ze sło­my po­szło z dy­mem. Spa­li­ło się też gim­na­zjum, w któ­rym się uczy­łem. Dla mnie by­ła to tra­ge­dia: ko­niec na­uki w szko­le. Opu­ści­łem wio­skę i ru­szy­łem w dłu­gą po­dróż. Pie­szo prze­sze­dłem 120 ki­lo­me­trów, by się uczyć – tak Le­olid z Ma­da­ga­ska­ru wspo­mi­na swo­ją dro­gę ku edu­ka­cji. Usły­sza­łem, że tu w Mam­pi­ko­ny jest czło­wiek, któ­ry po­ma­ga mło­dym w pój­ściu do miej­sco­wej szko­ły – kon­ty­nu­uje opo­wieść Le­olid. – Nie wie­dzia­łem, gdzie jest ta miej­sco­wość, ni­gdy nie za­pusz­cza­łem się tak da­le­ko. Z ro­dzi­ną pod­ję­li­śmy de­cy­zję, że trze­ba za­ry­zy­ko­wać.

Do­sta­łem ta­lerz, łyż­kę

Do Mam­pi­ko­ny ru­szy­łem z ko­le­gą, bez pie­nię­dzy, bez ubrań na zmia­nę. Nie zna­li­śmy dro­gi, tyl­ko orien­ta­cyj­ny kie­ru­nek. Tak na­praw­dę to by­ła po­dróż w nie­zna­ne; nie wie­dzie­li­śmy, co nas tam spo­tka i czy w ogó­le tam doj­dzie­my. Na­sza dro­ga to oko­ło 120 ki­lo­me­trów. Po­ko­na­li­śmy ją pie­szo w dwa dni. Gdy od­na­la­złem mi­sję, po­pro­si­łem mi­sjo­na­rza, że chcę się tu­taj uczyć. zo­sta­łem przy­ję­ty. do­sta­łem przy­bo­ry do na­uki, ta­lerz, łyż­kę. Przez zna­jo­mych prze­ka­za­łem ro­dzi­com w wio­sce, że zna­la­złem tu no­we schro­nie­nie.

Naj­lep­si ucznio­wie

W Mam­pi­ko­ny w ośrod­ku mi­syj­nym pra­cu­ją Po­la­cy. Tu­taj mło­dzi, znaj­du­ją­cy się w ta­kiej sy­tu­acji jak Le­olid, otrzy­mu­ją szan­sę na edu­ka­cję. Ucznio­wie ci prze­cho­dzą bez pro­ble­mów do gim­na­zjum i li­ceum, gdzie nie­rzad­ko są naj­lep­szy­mi ucznia­mi, mi­mo cięż­kiej sy­tu­acji fi­nan­so­wej.

Ale co da­lej?

Naj­bliż­szy uni­wer­sy­tet znaj­du­je się jed­nak da­le­ko. W od­da­lo­nym o 240 ki­lo­me­trów mie­ście Ma­ha­jan­ga. Pierw­szym pro­ble­mem, po­za oczy­wi­ście zda­niem eg­za­mi­nów wstęp­nych na stu­dia i pie­niędz­mi na cze­sne, jest stan­cja.

Je­dze­nie li­ści i zło­dzie­je

Pań­stwo­we do­my stu­den­tów są prze­lud­nio­ne, bez do­stę­pu do bie­żą­cej, czy­stej wo­dy i elek­trycz­no­ści. Wa­run­ki go­dzą w ludz­ką god­ność – wie­lu stu­den­tów śpi na pod­ło­dze, uło­że­ni je­den przy dru­gim. Odro­bi­na pry­wat­no­ści? Tyl­ko dzię­ki za­słon­kom przy łóż­ku, któ­re stwo­rzą na­miast­kę wła­sne­go ką­ta w dzie­wię­cio­oso­bo­wym po­ko­ju. Stu­denc­ka myśl tech­nicz­na ra­tu­je przed bra­kiem ku­chen­ki – za tę słu­ży grzał­ka wła­snej ro­bo­ty. Po­sił­ki skła­da­ją się naj­czę­ściej z kil­ku gar­ści ry­żu i li­ści ja­dal­nych ro­ślin. Brak to­a­let i prysz­ni­cy wy­mu­sza na stu­den­tach ko­rzy­sta­nie z pu­blicz­nych płat­nych umy­wal­ni. W mie­ście nie jest bez­piecz­nie, czę­sto do­cho­dzi do wła­mań. Zda­rza się, że po po­wro­cie z za­jęć stu­den­ci nie znaj­du­ją w do­mu ab­so­lut­nie nic.

Budowa internatu dla studentów w Mahajanga (Madagaskar)

Budowa internatu dla studentów w Mahajanga (Madagaskar)

Budowa internatu dla studentów w Mahajanga (Madagaskar)

Praw­dzi­wa kuch­nia i bie­żą­ca wo­da

Stąd też idea do­mu dla stu­den­tów w Ma­ha­jan­ga, bu­do­wa­ne­go przez ka­to­lic­ką mi­sję na Ma­da­ga­ska­rze. Miej­sce to bę­dzie god­nym miej­scem dla zdol­nej mło­dzie­ży. Stu­den­ci znaj­dą tam do­bre wa­run­ki do na­uki i w bez­piecz­nym oto­cze­niu bę­dą po­głę­biać wie­dzę. Po­wsta­nie dom z kuch­nią, ja­dal­nią i sa­lą do na­uki z po­moc­nym wy­po­sa­że­niem. Po­ko­je bę­dą czte­ro­oso­bo­we. Bu­dy­nek bę­dzie miał ła­zien­ki i prysz­ni­ce z bie­żą­cą wo­dą. Pra­cow­ni­cy bę­dą czu­wać nad po­rząd­kiem i dys­cy­pli­ną, za­pew­nią nie­zbęd­ną po­moc. Stróż uchro­ni bu­dy­nek przed ra­bun­kiem.

Koszt bu­do­wy do­mu stu­den­ta to 85 302 zł. Pol­ska Fun­da­cja prze­ka­za­ła tę kwo­tę na po­wsta­nie te­go bu­dyn­ku.

  • sto ce­gieł – 13 zł
  • pięć czte­ro­me­tro­wych de­sek – 66 zł
  • cię­ża­rów­ka pia­sku – 198 zł
  • drzwi drew­nia­ne – 290 zł
  • osiem sto­łów – 1114 zł

Alva­ro nie ma oj­ca, któ­ry zmarł na ma­la­rię. Je­go ma­ma wy­cho­wu­je sied­mio­ro dzie­ci. Ko­bie­ta wraz z dzieć­mi cięż­ko pra­cu­je przy upra­wie ry­żu. Cier­pią głód i czę­sto je­dzą tyl­ko go­to­wa­ny ma­niok. Alva­ro dzię­ki po­mo­cy z Pol­ski ukoń­czył gim­na­zjum i li­ceum. Zdał bar­dzo do­brze ma­tu­rę. Chciał­by stu­dio­wać pra­wo.

Mar­ti­na miesz­ka w sza­ła­sie z bam­bu­sa. Jej ma­ma sa­mot­nie wy­cho­wu­je dwie cór­ki. Pra­cu­je ja­ko ku­char­ka, ale czę­sto cho­ru­je. Na utrzy­ma­niu ma też sta­reń­ką mat­kę. Jej skrom­na pen­sja nie wy­star­cza na­wet za­kup le­karstw i pod­sta­wo­we wy­ży­wie­nie. Mar­ti­na ukoń­czy­ła w tym ro­ku li­ceum z bar­dzo do­brym wy­ni­kiem. Chce zo­stać po­łoż­ną.

Print Friendly, PDF & Email