fbpx

Budowa szpitala w Antsirabe (Madagaskar)

Ze­bra­li­śmy ca­łą po­trzeb­ną kwo­tę na bu­do­wę szpi­ta­la w Ant­si­ra­be. To jak do­tąd naj­więk­szy pro­jekt, zre­ali­zo­wa­ny przez na­szą Fun­da­cję – po­nad mi­lion zł! Sza­cu­je­my, że bu­dy­nek bę­dzie stał w po­ło­wie 2019 ro­ku.

No­wy bu­dy­nek szpi­ta­la to bę­dzie so­lid­na trzy­kon­dy­gna­cyj­na bu­dow­la. Bę­dzie miał 40 po­miesz­czeń, w któ­rych zmie­ści się po­nad 100 łó­żek. Bę­dzie bez­cen­ną po­mo­cą dla ty­się­cy po­trze­bu­ją­cych.

Tyl­ko w tym szpi­ta­lu moż­na otrzy­mać po­moc i do­dat­ko­wo nie trze­ba pła­cić ła­pó­wek – mó­wi ma­ma Mi­ha­je, chłop­ca wy­le­czo­ne­go z wy­so­kiej go­rącz­ki i bar­dzo upo­rczy­we­go kasz­lu. Przy­by­li tu z wio­ski, od­le­głej o 40 km od szpi­ta­la.

Pa­cjen­ci tu czu­ją się bez­piecz­ni, bo nie pa­trzy­my na pie­nią­dze, tyl­ko ra­tu­je­my lu­dzi – tłu­ma­czy sio­stra Mał­go­rza­ta Lan­ger ze szpi­ta­la w Ant­si­ra­be, pro­wa­dzo­ne­go przez fran­cisz­kan­ki mi­sjo­nar­ki Ma­ryi. – Lu­dzie nie chcą jeź­dzić do szpi­ta­la w sto­li­cy. Bo­ją się. Tam szpi­ta­le są prze­peł­nio­ne, cho­rzy czę­sto umie­ra­ją. Do sto­li­cy jest po­nad 200 km, a dro­ga to sa­me dziu­ry. To dłu­ga i mę­czą­ca po­dróż, na któ­rą ubo­gich po pro­stu nie stać. Tu nie ma am­bu­lan­sów – na­wet my go nie ma­my, tyl­ko je­den sa­mo­chód do wszyst­kie­go: i do go­spo­dar­stwa, i dla cho­rych. Nie ma w oko­li­cy in­ne­go szpi­ta­la do­brze wy­po­sa­żo­ne­go, ze sprzę­tem dia­gno­stycz­nym. Zresz­tą jak się idzie do pań­stwo­we­go szpi­ta­la, to naj­pierw trze­ba wy­ku­pić re­cep­tę. Do­pie­ro wte­dy się zaj­mu­ją cho­rym. A jak nie ma pie­nię­dzy, to umie­ra na ko­ry­ta­rzu, bo nikt nie za­ry­zy­ku­je, że­by mu po­ży­czyć na le­cze­nie.

Na­sze za­wo­ła­nie to „Służ­ba ży­ciu”. Tu ro­bi się wszyst­ko, że­by to ży­cie ra­to­wać – krót­ko, po żoł­nier­sku, tłu­ma­czy sio­stra Mał­go­rza­ta.

Budowa szpitala w Antsirabe (Madagaskar)

Aec­kel ma 11 lat. Miesz­ka w bied­nej wio­sce, gdzie nie ma le­ka­rza. Gdy zra­nił się w no­gę, był źle le­czo­ny. Wda­ło się za­ka­że­nie, przy­szła go­rącz­ka. Chło­pak tra­fił do szpi­ta­la w sta­nie śpiącz­ki. Do­pie­ro po trzech dniach od­zy­skał przy­tom­ność. Ope­ra­cja ura­to­wa­ła mu no­gę i praw­do­po­dob­nie ży­cie.

Dla­cze­go nie przy­ję­li­ście umie­ra­ją­cej?

Opo­wiem wam, jak tu jest – mó­wi mi­sjo­nar­ka. — Ostat­nio o pół­no­cy przy­wieź­li Fe­li­cie, któ­ra uro­dzi­ła kil­ka go­dzin wcze­śniej i mia­ła krwo­tok. Naj­pierw po­je­cha­li do in­ne­go szpi­ta­la, ale tam ich nie przy­ję­li. Ko­bie­ta by­ła w ago­nii, stra­ci­ła bar­dzo du­żo krwi, pra­wie bez ci­śnie­nia. Nie mia­ła ozna­czo­nej gru­py krwi, żad­nych ba­dań, nic. Tyl­ko krwo­tok i utra­ta przy­tom­no­ści. Za­czę­li­śmy w środ­ku no­cy szu­kać krwi. Cza­sem w szpi­ta­lu pań­stwo­wym jest, cza­sem nie ma — żad­nej gwa­ran­cji. Gdy nie ma, wte­dy py­ta­my zwłasz­cza po mi­sjo­na­rzach. Po 11 la­tach pra­cy wiem, ja­ką krew ma­ją u fran­cisz­ka­nów czy u sa­le­zja­nów. Wresz­cie zna­leź­li­śmy. To by­ło pół go­dzi­ny w jed­ną stro­nę, pół go­dzi­ny w dru­gą. Zdą­ży­li­śmy: prze­ta­cza­my, Fe­li­cie prze­ży­ła. Tym ra­zem się uda­ło. Ra­no roz­ma­wiam z tym dru­gim szpi­ta­lem: dla­cze­go nie przy­ję­li­ście umie­ra­ją­cej? „Nie by­ło miej­sca”. Co­dzien­nie coś ta­kie­go się dzie­je.

Budowa szpitala w Antsirabe (Madagaskar)

La­omi ma trzy mie­sią­ce i za­raz przej­dzie za­bieg pod­cię­cia zro­śnię­te­go ję­zycz­ka. Z bra­ku miej­sca od­by­wa się to na sto­le obok in­nych no­wo­rod­ków.

Budowa szpitala w Antsirabe (Madagaskar)

Gdy­by nie po­moc szpi­ta­la Ave Ma­ria, Fe­li­cie wy­krwa­wi­ła­by się na śmierć. W ta­kich sy­tu­acjach znaj­du­je się wie­le ko­biet, któ­re nie ma­ją moż­li­wo­ści do­trzeć do szpi­ta­la. Nie­raz wo­bec bra­ku trans­por­tu umie­ra­ją po dro­dze. One, al­bo ich dzie­ci.

Ant­si­ra­be to mia­sto o po­pu­la­cji ćwierć mi­lio­na. Szpi­tal­ny od­dział po­łoż­ni­czy od­bie­ra rocz­nie 1200 po­ro­dów. Szpi­tal ogól­nie przyj­mu­je przy­naj­mniej 150 pa­cjen­tów dzien­nie. Ale na ćwierć mi­lio­na miesz­kań­ców, plus oko­licz­ne wio­ski, to o wie­le za ma­ło. Nie ma wa­run­ków i miej­sca, by przy­jąć wszyst­kich cho­rych. Wie­lu le­ży na ko­ry­ta­rzach, a mniej pil­nych pa­cjen­tów od­sy­ła się do do­mu. Sa­le są prze­peł­nio­ne. By­wa, że opie­kun śpi na ma­te­ra­cu pod łóż­kiem.

Nie ma na pral­kę, a co do­pie­ro na bu­do­wę

A szpi­tal Ave Ma­ria to je­dy­na te­go ty­pu pla­ców­ka w re­gio­nie i dla wie­lu je­dy­na na­dzie­ja na po­moc. Stąd tak pil­na by­ła bu­do­wa ko­lej­ne­go bu­dyn­ku szpi­ta­la. Pla­ców­ka przyj­mu­je bez­płat­nie wie­lu ubo­gich. To, co jest w sta­nie za­ro­bić, idzie na utrzy­ma­nie.

Budowa szpitala w Antsirabe (Madagaskar)

Da­vi­soa ma dwa mie­sią­ce i wa­ży już po­nad dwa i pół ki­lo. To du­ży suk­ces! Uro­dził się ja­ko wcze­śniak z wa­gą 1,3 kg. Gdy­by nie po­moc szpi­ta­la, nie miał­by szans. Tyl­ko tu jest in­ku­ba­tor. Ma­ma Oli­via­ne pra­cu­je przy upra­wie ry­żu 30 km od szpi­ta­la. Po­ród za­czął się w do­mu. Naj­pierw ro­dzi­na nio­sła ją kil­ka ki­lo­me­trów. Resz­tę dro­gi prze­by­li wo­zem, cią­gnię­tym przez by­ki.

Sta­re­go nie bę­dzie­my bu­rzyć – mó­wi sio­stra Mał­go­rza­ta. Bu­do­wą zaj­mie się jej zgro­ma­dze­nie. — Ma­my tu fa­chow­ców od bu­dow­lan­ki. A per­so­nel szpi­ta­la? Nie bę­dzie pro­ble­mu. Dziś ca­ły ze­spół – 70 osób – to Mal­ga­sze. Świet­nie wy­kształ­ce­ni – uci­na ewen­tu­al­ne wąt­pli­wo­ści sio­stra (jest je­dy­ną Eu­ro­pej­ką w szpi­ta­lu).

Budowa szpitala w Antsirabe (Madagaskar)

Co­dzien­na ko­lej­ka do szpi­ta­la. — Lu­dzie przy­no­szą cho­rych na no­szach. Cza­sem idą tak na­wet sześć go­dzin. By­wa, że przy­cho­dzi pół wio­ski i te 30 osób cze­ka na wol­ne łóż­ko przed szpi­ta­lem, a my nie ma­my miejsc, że­by przy­jąć ich cho­re­go. To wzru­sza­ją­ce, ale i strasz­ne, że mu­si­my szyb­ko ko­goś wy­pi­sać, że­by przy­jąć na­stęp­ne­go – mó­wią sio­stry.

Print Friendly, PDF & Email