fbpx

Nakarmić niewidome dzieci w Siloe (RPA)

Prze­ka­za­li­śmy 57 213,00 zł do RPA na roz­bu­do­wę far­my, umoż­li­wia­ją­cej funk­cjo­no­wa­nie ośrod­ka dla nie­wi­do­mych dzie­ci Si­loe.

Nakarmić niewidome dzieci w Siloe (RPA)

Cza­sem 140 dzie­ci uczy się w jed­nej kla­sie. Cza­sem nie tyl­ko się uczy, ale i mu­si no­co­wać, bo do szko­ły nie moż­na do­je­chać. Al­bo do­jazd trwa kil­ka go­dzin. A lek­cje od­by­wa­ją się pod drze­wem. Wie­le szkół wciąż nie ma elek­trycz­no­ści, wo­dy, sa­ni­ta­ria­tów, te­le­fo­nów. I wy­star­cza­ją­cej licz­by na­uczy­cie­li – śred­nio je­den przy­pa­da na 80 uczniów. Re­pu­bli­ka Po­łu­dnio­wej Afry­ki do­świad­czy­ła trau­my apar­the­idu i prze­śla­do­wań na tle ra­so­wym. I mi­mo że w świe­tle pra­wa do­stęp do edu­ka­cji nie jest już uwa­run­ko­wa­ny ko­lo­rem skó­ry, to lu­dzie miesz­ka­ją­cy w RPA przy­zna­ją, że więk­szość uczniów z ob­sza­rów wiej­skich wciąż cier­pi z po­wo­du daw­nych ob­cią­żeń.

Nakarmić niewidome dzieci w Siloe (RPA)

Na­uka w szko­le Si­loe.

Na sa­mym koń­cu świa­ta

Wciąż ist­nie­ją ogrom­ne róż­ni­ce ja­ko spu­ści­zna po apar­the­idzie. Ty­sią­ce uczniów (szcze­gól­nie na ob­sza­rach wiej­skich) na­dal cho­dzą lub do­jeż­dża­ją do bied­nych szkół przez kil­ka go­dzin dzien­nie. Kon­tra­stu­ją z tym szko­ły wcze­śniej prze­zna­czo­ne dla bia­łych, któ­re są do­brze wy­po­sa­żo­ne i zlo­ka­li­zo­wa­ne w mia­stach.

Edu­ka­cja w RPA ogól­nie jest sła­ba. Są szko­ły, w któ­rych ża­den z uczniów nie zda­je eg­za­mi­nów koń­co­wych. Bra­ku­je ksią­żek. — Słu­cha­my uważ­nie i pró­bu­je­my so­bie wszyst­ko wi­zu­ali­zo­wać – mó­wi De­si­ree, jed­na ze zda­ją­cych eg­za­mi­ny koń­co­we mło­dych ko­biet. Świa­to­we Fo­rum Eko­no­micz­ne oce­ni­ło edu­ka­cję w RPA w za­kre­sie przed­mio­tów ści­słych na dru­gą od koń­ca w ska­li świa­ta.

Nakarmić niewidome dzieci w Siloe (RPA)

Wy­pla­ta­nie ko­szy jest jed­ną z prac, któ­rej mo­gą na­uczyć się nie­wi­do­mi.

Ray­mond stra­cił wzrok

W naj­gor­szej sy­tu­acji są wiej­skie dzie­ci bo­ry­ka­ją­ce się z pro­ble­mem nie­peł­no­spraw­no­ści. Ich szan­se na wy­kształ­ce­nie są zni­ko­me. Są nie­mal ska­za­ne na spę­dze­nie ży­cia w za­mknię­ciu czte­rech ścian. Jest jed­nak pro­myk na­dziei, któ­ry za­bły­snął w ży­ciu Ray­mon­da z ma­łej wio­ski 200 km od Po­lo­kwa­ne. Kie­dy był ma­łym chłop­cem, uczęsz­czał do szko­ły w swo­jej miej­sco­wo­ści. Sie­dzie­li przy jed­nej ław­ce w trój­kę, dzie­ląc dwa krze­sła na trzech – ale mie­li to szczę­ście, że się uczy­li. Ray­mond na­wet bar­dzo do­brze, mi­mo że nie miał na co dzień do­stę­pu do pod­ręcz­ni­ków. Gdy skoń­czył 12 lat, zo­stał wy­sła­ny na zi­mo­wą szko­łę ini­cja­cji. Miał spę­dzić 4 ty­go­dnie w środ­ku zi­my, gdzieś wy­so­ko w bu­szu, tyl­ko w opa­sce na bio­drach, by zo­stać praw­dzi­wym afry­kań­skim męż­czy­zna. Pod ko­niec trze­cie­go ty­go­dnia wy­lą­do­wał w szpi­ta­lu ze zba­ga­te­li­zo­wa­ną in­fek­cją. Po dłu­gim le­cze­niu oka­za­ło się, że Ray­mond już ni­gdy nie bę­dzie wi­dział. Po ro­ku do miej­sco­wej po­rad­ni zgło­sił się bu­si­ness­man z pro­po­zy­cją spon­so­ro­wa­nia szko­ły dla dziec­ka nie­peł­no­spraw­ne­go. Dziś Ray­mond stoi przed ma­tu­rą. Jest już w peł­ni sa­mo­dziel­ny. Do szko­ły do­jeż­dża sam. Uczy się bar­dzo du­żo. W przy­szło­ści bę­dzie praw­ni­kiem i wów­czas po­mo­że ja­kie­muś chłop­cu ma­rzą­ce­mu o szko­le.

Nakarmić niewidome dzieci w Siloe (RPA)

Pod­opiecz­ny szko­ły pod­czas pra­cy na far­mie.

Jak wy­ży­wić 800 osób?

Szko­ła Ray­mon­da w Po­lo­kwa­ne jest wy­jąt­ko­wą pla­ców­ką. Si­loe to cen­trum edu­ka­cji dla nie­wi­do­mych, w któ­rym uczy się ale i miesz­ka oko­ło 800 osób — dzie­ci, mło­dzie­ży, do­ro­słych, nie­wi­do­mych i wi­dzą­cych. Nie­któ­re z nich są sie­ro­ta­mi. Szko­ła sta­wia przede wszyst­kim na usa­mo­dziel­nie­nie uczniów – w pla­ców­ce pra­cu­je 20 osób z upo­śle­dze­niem zmy­słu wzro­ku, część z nich to by­li ucznio­wie. Co­dzien­nym do­ży­wie­niem ob­ję­te jest 150 dzie­ci z naj­bied­niej­szych ro­dzin. Co­dzien­nie otrzy­mu­ją czte­ry po­sił­ki. Mi­sja pro­wa­dzo­na przez sio­stry fran­cisz­kan­ki słu­żeb­ni­ce Krzy­ża co dzień sta­je przed pro­ble­mem, jak prze­żyć. Jed­ną z od­po­wie­dzi jest pro­duk­cja wła­snej żyw­no­ści.

Bo­ża far­ma

Ogród wa­rzyw­ny pro­wa­dzi­my me­to­dą tzw. God’s far­ming (z ang.: Bo­ża far­ma) – mó­wi sio­stra Fi­des Sper­ling z ośrod­ka Si­loe. – Wy­ko­rzy­stu­je ona na­tu­ral­ne wa­run­ki, by jak naj­mniej prze­szka­dzać przy­ro­dzie. Po oczysz­cze­niu te­re­nu z chwa­stów, ro­bi­my w zie­mi otwo­ry na sa­dzon­ki, wle­wa­jąc przed­tem do nich wcze­śniej przy­go­to­wa­ny na­wóz na­tu­ral­ny. Zie­mię wo­kół ro­ślin po­kry­wa­my su­chą tra­wą, by utrzy­my­wa­ła wil­got­ność. Pod­le­wa­my tyl­ko sa­mą ro­śli­nę dwa ra­zy w ty­go­dniu. Pro­wa­dzi­my go­spo­dar­stwo or­ga­nicz­ne, nie uży­wa­jąc żad­nych che­micz­nych sub­stan­cji, sta­ra­jąc się pro­du­ko­wać jak naj­zdrow­szą żyw­ność na po­trze­by na­szych miesz­kań­ców. Co ro­ku z czosn­ku i pa­pry­ki pro­du­ku­je­my na­tu­ral­ną sub­stan­cję na szkod­ni­ki. Nasz te­ren jest do­syć zim­ny, więc spe­cja­li­zu­je­my się w drze­wach gu­bią­cych li­ście, któ­re nie tak szyb­ko mar­z­ną, jak śliw­ki czy mo­re­le. Ho­dow­la kur skon­cen­tro­wa­na jest na pro­duk­cji jaj. Ku­ry rów­nież ho­du­je­my me­to­dą or­ga­nicz­ną.

Nie star­cza­ło na wy­ży­wie­nie

Go­spo­dar­stwo rol­ne przy na­szym ośrod­ku in­te­gra­cyj­nym dzia­ła już od kil­ku lat. Myśl o nim po­ja­wi­ła się, gdy za­czę­ły nas nę­kać co­raz więk­sze trud­no­ści fi­nan­so­we. Nie star­cza­ło na co­dzien­ne wy­ży­wie­nie dla na­szych pod­opiecz­nych. Wte­dy wła­sny­mi środ­ka­mi wy­re­mon­to­wa­li­śmy sta­re bu­dyn­ki go­spo­dar­cze, przy­sto­so­wu­jąc je dla kur. Po­cząt­ko­wo ku­po­wa­li­śmy ma­łe kur­czacz­ki i ho­do­wa­li­śmy je przez 5–6 ty­go­dni na mię­so. Kur­cza­ki jed­nak bar­dzo czę­sto nie prze­ży­wa­ły te­go okre­su. Po­tem, dzię­ki po­mo­cy pol­skie­go rzą­du, mo­gli­śmy roz­bu­do­wać fer­mę i przejść na sys­tem upraw or­ga­nicz­nych. Obec­nie chce­my ją po­więk­szyć, wie­rząc, że dal­szy roz­wój far­my po­mo­że na­szej mi­sji w sa­mo­dziel­nym utrzy­ma­niu się” – sio­stra Fi­des z opty­mi­zmem pa­trzy pod­cho­dzi do przy­szło­ści ośrod­ka Si­loe.

Nakarmić niewidome dzieci w Siloe (RPA)

Uczeń ro­bi pra­nie. Pla­ców­ka sta­wia na sa­mo­dziel­ność.

Wię­cej kur! I ko­zy, i kro­wy

Aby uzy­skać peł­ną nie­za­leż­ność w za­kre­sie żyw­no­ści (jaj­ka, mle­ko, ma­sło, se­ry, prze­two­ry mlecz­ne, wa­rzy­wa i owo­ce, drób oraz wy­ro­by pie­kar­ni­cze: chleb i buł­ki), trze­ba roz­bu­do­wać far­mę, roz­po­cząć ho­dow­lę krów, kóz, do­ku­pić wię­cej kur, po­sze­rzyć upra­wę wa­rzyw, stwo­rzyć mle­czar­nię oraz pie­kar­nię. Po­zwo­li to na bez­pie­czeń­stwo żyw­no­ścio­we 800 osób, w więk­szo­ści nie­peł­no­spraw­nych a tak­że da pra­cę do­ro­słym pod­opiecz­nym mi­sji. Umoż­li­wi też sprze­daż nad­wy­żek żyw­no­ści, co bę­dzie źró­dłem fi­nan­so­wa­nia ośrod­ka.

Nakarmić niewidome dzieci w Siloe (RPA)

Nie­wi­do­my chło­piec uczy się grać na fle­cie.

Print Friendly, PDF & Email