Centrum medyczne w Abong Mbang (Kamerun)

Kobie­ty rodzą tu na ulicach

Trzy tygo­dnie leczy­łam cór­kę u sie­bie na wsi – mówi Madlen Ngel­le. – Nie było popra­wy: Lin­da sła­bła z dnia na dzień. Dopie­ro gdy dzię­ki pomo­cy dobrych ludzi dotar­łam do przy­chod­ni, oka­za­ło się, że cór­ka ma mala­rię i dur brzusz­ny. Dosta­ła dożyl­nie anty­bio­ty­ki, dla­te­go ma w rącz­ce wenflon, i nastą­pi­ła poprawa.

Chcia­ła­bym rodzić w poro­dów­ce – mówi Roslin Bis­se, ocze­ku­ją­ca naro­dzin dziec­ka. – A jeste­śmy zmu­szo­ne rodzić w domach. Miej­sco­we kobie­ty chcia­ły­by rodzić pod opie­ką leka­rza, ale nie­ste­ty jest to zwy­kle nie­moż­li­we. To za dro­go lub za dale­ko. W szpi­ta­lu pań­stwo­wym są fatal­ne warun­ki, a poród, nie licząc leków, kosz­tu­je odpo­wied­nik 30 euro. Tutaj to bar­dzo dużo – za taką kwo­tę moż­na kupić 30 kg mąki manio­ko­wej, by przez mie­siąc wyży­wić kil­ku­oso­bo­wą rodzi­nę. Cesar­skie cię­cie (koszt: 150 euro) jest prak­tycz­nie nie­osią­gal­ne. W oko­li­cy Abong Mbang tyl­ko co pią­ty poród ma miej­sce w szpi­ta­lu. Poród bez leka­rza i anty­bio­ty­ków może skoń­czyć się fatal­nie. Jak w nie­daw­nej sytu­acji, gdy bar­dzo cięż­ki poród miał miej­sce w domu. Zna­chor zro­bił cesar­skie cię­cie. Doszło do kom­pli­ka­cji. Kobie­ta się wykrwa­wi­ła i zmar­ła, podob­nie jak jej dziec­ko. Mia­ła 22 lata.

Moje ser­ce już nie może na to dłu­żej patrzeć

W Abong Mbang sio­stry Duszy Chry­stu­so­wej pro­wa­dzą nie­wiel­ką przy­chod­nię. Przyj­mu­ją w niej rocz­nie 10 tys. pacjen­tów. Nie są w sta­nie przyj­mo­wać tu poro­dów. To był głów­ny powód, by ruszyć z budo­wą cen­trum medycz­ne­go. „Mło­de dziew­czy­ny rodzą w domach, w kosz­mar­nych warun­kach – mówi s. Naza­riu­sza, od 20 lat w Kame­ru­nie. – Brak opie­ki medycz­nej powo­du­je licz­ne kom­pli­ka­cje popo­ro­do­we, nie­rzad­ko koń­czą­ce się śmier­cią dziec­ka, mat­ki lub w naj­gor­szym przy­pad­ku śmier­cią oboj­ga. Na to moje ser­ce ani sumie­nie nie może już dłu­żej patrzeć”.

Centrum medyczne w Abong Mbang (Kamerun)

Mpot Epi­pha­nie z cór­ką Nga Ako­ta. Mama cier­pi z powo­du rany na pier­si. Miesz­ka 20 km od przy­chod­ni i nie mia­ła za co dojeż­dżać po mle­ko. Pierw­sze dziec­ko stra­ci­ła w wie­ku dwóch lat.

Stać ich tyl­ko na okła­dy z liści

Brak wła­ści­wej opie­ki medycz­nej to nie tyl­ko tra­ge­die przy poro­dzie. To tak­że wie­le innych bar­dzo trud­nych sytu­acji. Jak w przy­pad­ku dziec­ka popa­rzo­ne­go przez pło­ną­cą ben­zy­nę. Mama zgi­nę­ła. Bab­cia nie mia­ła za co dowieźć dziec­ka do leka­rza. Przez trzy dni leczy­ła je tym, co mia­ła. Robi­ła okła­dy z liści. Dziec­ko coraz bar­dziej sła­bło. Tra­fi­ło do przy­chod­ni, tyl­ko dzię­ki opła­ce­niu prze­jaz­du przez dobrych ludzi. Obec­nie już wró­ci­ło do zdro­wia i samo cho­dzi. Ludzi tu nie stać na pod­sta­wo­we rze­czy jak leki czy trans­port. Gdy w przy­chod­ni otrzy­mu­ją pomoc za dar­mo, z wdzięcz­no­ści przy­no­szą rze­czy, któ­re tyl­ko świad­czą o ich ubó­stwie. Dają to, co mają: kiść bana­nów, wła­sno­ręcz­nie zło­wio­ne rybki.

Po 3 mie­sią­cach zaczy­na­ją się uśmiechać

Dużym pro­ble­mem w oko­li­cy Abong Mbang jest nie­do­ży­wie­nie. Z bie­dy je się tu naj­czę­ściej maniok, któ­ry zawie­ra nie­wie­le tłusz­czów, biał­ka, błon­ni­ka i cukrów, a zapeł­nia żołą­dek i dzie­ci nie czu­ją gło­du. „Nie­do­ży­wie­nie jest tak tu powszech­ne, że gdy przy­cho­dzi kobie­ta z zawi­niąt­kiem w sta­rym ręcz­ni­ku, to ja już wiem, co w tym ręcz­ni­ku jest – mówi s. Naza­riu­sza. – Dzie­ci są tak wynisz­czo­ne, że naj­mniej­szy dotyk je boli. Kie­dyś przy­szła mama z 8‑miesięcznym dziec­kiem, któ­re waży­ło 3,5 kilo. Jeśli dziec­ko w prze­cią­gu trzech tygo­dniu nie umrze, to zna­czy, że będzie żyło. Po trzech mie­sią­cach zaczy­na się zwy­kle uśmie­chać. Lecze­nie nie­do­ży­wie­nia trwa do roku”.

Centrum medyczne w Abong Mbang (Kamerun)

Przed pomo­cą i po otrzy­my­wa­niu mleka.

Co to jest dentysta?

Powsta­ją­ce wła­śnie cen­trum medycz­ne będzie leczyć za sym­bo­licz­ne opła­ty. Za poród kobie­ty będą pła­cić odpo­wied­nik 2 euro, nie zaś 30. Radio­lo­gia pomo­że wykry­wać gruź­li­cę, któ­ra tu wciąż jest pro­ble­mem. Labo­ra­to­rium pozwo­li lepiej leczyć mala­rię, bo szyb­ka dia­gno­sty­ka umoż­li­wi pre­cy­zyj­ne poda­wa­nie leków. Będzie moż­na wykry­wać też czę­ste Przed pomo­cą i po otrzy­my­wa­niu mle­ka Dziec­ko Iwa­ny było nie­do­ży­wio­ne. Mała Maria Kan­de­ra po mie­sią­cu otrzy­my­wa­nia mle­ka w prosz­ku doszła do sie­bie. tu przy­pad­ki wiru­so­we­go zapa­le­nia wątro­by i duru brzusz­ne­go. Bar­dzo waż­ne będzie otwar­cie den­ty­sty­ki, bo na pro­win­cji regio­nu żyją ludzie, któ­rzy jesz­cze nie­daw­no nie wie­dzie­li, co zna­czy sło­wo dentysta.

Wie­le, wie­le dzie­ci by umarło

Budo­wa poro­dów­ki będzie ogrom­ną pomo­cą, bo wie­le kobiet rodzi na uli­cach, po domach na wsi – mówi Chri­stia­ne Bis­su­ga w zaawan­so­wa­nej cią­ży. – Po naro­dzi­nach dzie­ci będą tu mia­ły wła­ści­wą opie­kę. Taką, jaką ja dosta­łam. Jak­bym nie dosta­wa­ła tu mle­ka, nie mogła­bym wykar­mić moich bliź­nia­ków, bo mia­łam mle­ko tyl­ko w jed­nej pier­si. Bez mle­ka z przy­chod­ni wie­le, wie­le dzie­ci umar­ło­by z niedożywienia.

Centrum medyczne w Abong Mbang (Kamerun)

Ubram ma 2 lata i waży 7 kilo. Pra­wi­dło­wa waga w jego wie­ku: 11–16 kg.

Ile to kosztuje?

Powsta­ją­ce cen­trum medycz­ne w Abong Mbang skła­dać się będzie z poro­dów­ki, gabi­ne­tów, sal kon­sul­ta­cyj­nych, zabie­go­wych i labo­ra­to­rium. Pierw­sze budyn­ki już powsta­ją. Kolej­ny etap, czy­li wykoń­cze­nie poro­dów­ki i budy­nek o pow. 812 metrów kw. dla gabi­ne­tów: den­ty­stycz­ne­go, oku­li­stycz­ne­go, dia­gno­stycz­ne­go oraz labo­ra­to­rium i punk­tu aptecz­ne­go to koszt 1 186 176 zł, w tym:

  • worek cemen­tu – 43 zł
  • 15 m dru­tu nr 10 – 120 zł
  • cię­ża­rów­ka pia­sku – 1077 zł.

Jeśli chcesz ura­to­wać kobie­ty i ich dzie­ci, wpłać dar ser­ca jesz­cze dzisiaj!

Możesz prze­ka­zać środ­ki prze­le­wem, kar­tą kre­dy­to­wą lub doko­nu­jąc tra­dy­cyj­nej wpła­ty na poczcie. Roz­li­cze­nia trans­ak­cji kar­tą kre­dy­to­wą i e‑przelewem prze­pro­wa­dza­ne są za pośred­nic­twem Dotpay.pl.

Pol­ska Fun­da­cja dla Afry­ki
ul. Kro­wo­der­ska 24/3
31–142 Kra­ków

Rachu­nek ban­ko­wy w zło­tych (PLN): Bank Pekao SA 52 1240 4533 1111 0010 4502 9775

Rachu­nek ban­ko­wy w euro (EUR): Bank Pekao SA 65 1240 4533 1978 0010 6501 4557

IBAN: PL 52 1240 4533 1111 0010 4502 9775

SWIFT (BIC): PKOPPLPW

Rachun­ki ban­ko­we pomocnicze:

42 1240 4533 1111 0010 6089 5760
08 1240 4533 1111 0010 6089 5887
83 1240 4533 1111 0010 6130 1549
06 1240 4533 1111 0010 5971 3008

Tra­dy­cyj­ny blan­kiet do wpła­ty na poczcie.

W związ­ku z wej­ściem w życie Roz­po­rzą­dze­nia Par­la­men­tu Euro­pej­skie­go i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwiet­nia 2016 r. w spra­wie ochro­ny osób fizycz­nych w związ­ku z prze­twa­rza­niem danych oso­bo­wych i w spra­wie swo­bod­ne­go prze­pły­wu takich danych oraz uchy­le­nia dyrek­ty­wy 95/46/WE (RODO) infor­mu­je­my, że wraz z doko­na­niem przez Pań­stwa wpła­ty, Pol­ska Fun­da­cja dla Afry­ki z sie­dzi­bą w Kra­ko­wie (ul. Kro­wo­der­ska 24/3, 31–142 Kra­ków) będzie prze­twa­rzać Pań­stwa dane oso­bo­we. Szcze­gó­ło­wa klau­zu­la o prze­twa­rza­niu danych oso­bo­wych dostęp­na jest tutaj.