Wyposażenie domu dla albinosów w Mwanza (Tanzania)

WYPOSAŻENIE DOMU DLA ALBINOSÓW

LICZBA PROJEKTU: 14 MIESZKAŃCÓW

MIEJSCE: MWANZA, TANZANIA

ROK: 2020

Ma pach­nieć domo­wym obia­dem

„Mam na imię Kabu­la. Chcia­ła­bym się z wami podzie­lić moją histo­rią. Dla mojej mamy albi­nizm nie sta­no­wił pro­ble­mu, ale tata nas porzu­cił i nigdy nie zaak­cep­to­wał moje­go kolo­ru skó­ry. gdy miesz­ka­łam na wsi w regio­nie Kaha­ma, mia­łam przy­ja­ciół i było mi dobrze.

Wyposażenie domu dla albinosów w Mwanza (Tanzania)

Kabu­la z mamą.

Myśla­łam, że umie­ram

Pew­nej nocy dwóch nie­zna­jo­mych wła­ma­ło się do nasze­go domu. Zaczę­li nas bić, a mnie ucię­li macze­tą pra­wą rękę. Myśla­łam, że umie­ram. Sąsie­dzi zawieź­li mnie do szpi­ta­la. Potem dla moje­go bez­pie­czeń­stwa nie pozwo­lo­no mi wró­cić do domu. Zosta­łam umiesz­czo­na w ośrod­ku”. Dziś Kabu­la, bar­dzo zdol­na mło­da kobie­ta, skoń­czy­ła już małą matu­rę. Chce zostać praw­nicz­ką – i pew­nie nią zosta­nie, sądząc po sile jej cha­rak­te­ru. Świet­nie szy­je lewą ręką.

Wyposażenie domu dla albinosów w Mwanza (Tanzania)

Kabu­la.

Bez­względ­ni prze­stęp­cy

Albi­nizm to brak pig­men­tu w skó­rze, wło­sach i tęczów­ce oka. Skó­ra oso­by z tym scho­rze­niem gene­tycz­nym jest bar­dzo nara­żo­na na szko­dli­we dzia­ła­nie słoń­ca, w tym raka skó­ry. W Tan­za­nii albi­nizm wystę­pu­je dużo czę­ściej niż w innych regio­nach.

Sze­rzą­ca się bie­da nasi­li­ła pazer­ność sza­ma­nów i grup prze­stęp­czych, któ­re pod­sy­ca­ją zabo­bo­ny, jako­by czę­ści cia­ła albi­no­sów mia­ły szcze­gól­ną moc – w lecze­niu cho­rób czy przy­no­sze­niu szczę­ścia. To pro­wa­dzi do bestial­skich mor­dów i oka­le­czeń. Odrą­ba­ne macze­tą czę­ści cia­ła na czar­nym ryn­ku osią­ga­ją astro­no­micz­ne ceny. Dziew­czy­ny albi­no­ski pada­ją ofia­rą gwał­tów, gdyż nie­któ­rzy wie­rzą, że to wyle­czy ich z AIDS.

Na nie­bez­pie­czeń­stwo naj­bar­dziej nara­żo­ne są dzie­ci. Ich czę­ści cia­ła wyko­rzy­sty­wa­ne są w mik­stu­rach czy amu­le­tach.

Bar­dziej niż macze­ty boimy się gło­du

Jed­nak war­to pamię­tać, że sytu­acja albi­no­sów jest trud­na nie tyl­ko przez nagło­śnio­ne w mediach okru­cień­stwa.

Dzie­ci czę­sto są wycho­wy­wa­ne przez samot­ne mat­ki, bo wie­lu męż­czyzn odcho­dzi po naro­dzi­nach dziec­ka z albi­ni­zmem. Albi­no­si żyją z trau­mą, powsta­łą wsku­tek prze­mo­cy lub życia w zagro­że­niu. Są rów­nież ofia­ra­mi uprze­dzeń i styg­ma­ty­za­cji. Wyob­co­wa­ni, rza­dziej koń­czą szko­ły, otrzy­mu­ją zatrud­nie­nie czy zakła­da­ją rodzi­ny. Tan­za­nia jest koja­rzo­na z safa­ri czy wypra­wa­mi na Kili­man­dża­ro, ale to bied­ny kraj, w któ­rym są regio­ny, gdzie ludzie gło­du­ją. Edu­ka­cja czy opie­ka medycz­na są na opła­ka­nym pozio­mie. W całym kra­ju jest jedy­nie 9 der­ma­to­lo­gów. Bra­ku­je ośrod­ków onko­lo­gicz­nych i leka­rzy, któ­rzy by potra­fi­li pomóc w przy­pad­ku nowo­two­ru. Ludzie wal­czą tu o prze­trwa­nie. Każ­de dziec­ko wyma­ga­ją­ce spe­cjal­nej tro­ski ma bar­dzo trud­no, nie tyl­ko dzie­ci albi­no­si. W regio­nie jest napraw­dę cięż­ko. Są rze­czy, któ­rych boimy się bar­dziej niż śmier­ci od macze­ty – mówią albi­no­si. Mają na myśli głód.

Wyposażenie domu dla albinosów w Mwanza (Tanzania)

Albi­nizm wią­że się z poważ­ny­mi wada­mi wzro­ku i ze zwięk­szo­nym ryzy­kiem raka skó­ry.

Ośrod­ki za dru­tem kol­cza­stym

Rząd dla bez­pie­czeń­stwa dzie­ci zaczął kie­ro­wać je do zamknię­tych ośrod­ków. Takich jak w Buhan­gi­ja.

Za dru­tem kol­cza­stym, prze­peł­nio­nych (stwo­rzo­ny dla 40 dzie­ci, mie­ścił ponad 400). Brud­nych, gdzie dzie­ci są nie­le­czo­ne i zanie­dba­ne. Ogo­lo­ne na łyso wsku­tek pla­gi wsza­wi­cy. Jedzą co dzień tę samą bre­ję, śpią w trój­kę na jed­nym mate­ra­cu lub na beto­nie. Są zahu­ka­ne i nie mają szans na edu­ka­cję, dają­cą zawód. A i te ośrod­ki rząd zamy­ka z bra­ku środ­ków i odsy­ła dzie­ci do domu, gdzie mogą paść ofia­rą ata­ków.

Wyposażenie domu dla albinosów w Mwanza (Tanzania)

Dzie­ci albi­no­skie w rzą­do­wym ośrod­ku żyją w bar­dzo sła­bych warun­kach.

Stwo­rzyć praw­dzi­wy dom

Gdy zoba­czy­łem, w jakich warun­kach żyją te dzie­ci, jak w get­cie, posta­no­wi­łem stwo­rzyć im praw­dzi­wy dom. Taki, w któ­rym pach­nie obia­dem – mówi ks. Janusz Macho­ta, od 20 pra­cu­ją­cy w Tan­za­nii. – Spo­tka­łem kie­dyś chłop­ca, któ­ry nie mówił i sła­bo się ruszał, bo przez całe swo­je życie żył w zagro­dzie z kro­wa­mi. Miał tyl­ko przy­no­szo­ne jedze­nie.

W Mwan­za (spo­re mia­sto nad Jezio­rem Wik­to­rii) powstał dom na począ­tek dla kil­ku­na­stu naj­bied­niej­szych dzie­ci. Będą one zadba­ne, kocha­ne i będą mia­ły dostęp do edu­ka­cji, któ­ra wyrów­na ich życio­we szan­se. Będą oto­czo­ne pomo­cą leka­rza i psy­cho­lo­ga. Będą mia­ły dostęp do maści, chro­nią­cych przed rakiem skó­ry. Dom ma być bez­piecz­ną przy­sta­nią, w któ­rej dzie­ci odzy­ska­ją wia­rę w sie­bie i nauczą się brać swój los w swo­je ręce.

Budy­nek nie jest duży. Skła­da się z sied­miu dwu­oso­bo­wych pokoi z wydzie­lo­ną stre­fa dla dziew­cząt i chłop­ców, czte­rech pokoi dla wycho­waw­ców i wolon­ta­riu­szy. Mimo że dom będzie zabez­pie­czo­ny ochro­ną, ludzie z zewnątrz będą mogli przy­cho­dzić np. na pik­ni­ki, kore­pe­ty­cje. Powo­li prze­są­dy będą maleć. Ludzie pozna­ją albi­no­sów i zoba­czą, że są tacy sami jak wszy­scy.

Co potrze­ba?

Dom powstał dzię­ki wie­lu orga­ni­za­cjom (m.in. Una­we­za), a my musi­my zebrać środ­ki na jego wypo­sa­że­nie w m.in.: łóż­ka, krze­sła, sto­li­ki, sza­fy i rega­ły, wypo­sa­że­nie kuch­ni i jadal­ni w zamra­żar­kę, lodów­kę, kuchen­kę gazo­wą. Ponad­to trze­ba kupić pral­kę, koce, podusz­ki, pościel, ręcz­ni­ki, biur­ko i krze­sła do sali spo­tkań itp.

Wypo­sa­że­nie sto­ją­ce­go już domu w Mwan­za to koszt 70 000 zł, w tym:

  • gar­nek 10 l – 40 zł
  • pół­ka na książ­ki – 90 zł
  • lodów­ka – 1100 zł

Pierw­sze miesz­kan­ki na tle powsta­ją­ce­go domu:

Wyposażenie domu dla albinosów w Mwanza (Tanzania)

Agnes – ma 14 lat. Jej mama zmar­ła, jak dziew­czyn­ka była w szko­le pod­sta­wo­wej.

Agnes miesz­ka­ła w ośrod­ku w Buhan­gi­ja przez sie­dem lat. Agnes chce być leka­rzem i poma­gać cho­rym.

Feli­sta – ma 15 lat. Po ukoń­cze­niu nauki w Buhan­gi­ja (7 lat) była przez chwi­lę w kra­wiec­kiej szko­le zawo­do­wej. Aby się dalej uczyć, musi nad­ro­bić dużo zale­gło­ści języ­ko­wych – w szko­le śred­niej uczy się po angiel­sku, a pod­sta­wów­ka jest w suahi­li.

Regi­na – sio­stra Feli­sty, ma 15 lat. Ich rodzi­ce są tak ubo­dzy, że nie mają pie­nię­dzy, by odwie­dzać swo­je cór­ki. Dziew­czyn­ka uczy­ła się w szko­le pod­sta­wo­wej w Buhan­gi­ja, ale potem nie mia­ła szans na kon­ty­nu­owa­nie tam edu­ka­cji.

Tatu – teraz uczy się w trze­ciej kla­sie liceum. Rodzi­ce ósem­ki dzie­ci są bar­dzo ubo­gi­mi rol­ni­ka­mi, bez wykształ­ce­nia (tata jest prak­tycz­nie nie­pi­śmien­ny).

oraz ostat­nia z pra­wej – Kabu­la.