Budowa centrum dla kobiet w Kiabakari (Tanzania)

CENTRUM DLA KOBIET

LICZBA PROJEKTU: 470 000 ZŁ

MIEJSCE: KIABAKARI (TANZANIA)

Pomóż im zaro­bić na życie!

Moni­ca Tho­bias zara­bia tłu­cze­niem kamie­nia na sprze­daż. Dzien­nie jest w sta­nie utłuc 10 wia­der. Za taką dniów­kę zaro­bi 8 zł. 80 gro­szy za wia­dro (dwa zło­te kosz­tu­je mała woda butel­ko­wa­na, któ­rej nikt tu nie pije, bo niko­go na nią nie stać). „Widzisz te wszyst­kie szra­my? To od tłu­cze­nia kamie­nia na żwir – mówi. – A tu po odpry­skach skał. A tutaj po tym, jak się wywró­ci­łam z wia­dra­mi, któ­re nio­słam z góry do domu. Tu prze­bi­łam korze­niem nogę, gdy szłam w góry, szu­ka­jąc odpo­wied­nie­go mate­ria­łu na żwir”. W oko­li­cy nie ma innej pra­cy dla tej samot­nej, nie­mło­dej już mat­ki (fot. K. Urban)

Co trze­cie gospo­dar­stwo domo­we pro­wa­dzo­ne jest tu przez samot­ne kobie­ty. To one są solą zie­mi, to one nie­ustan­nie pra­cu­ją na roli, noszą wodę, pio­rą, gotu­ją i trosz­czą się o to, by było co goto­wać. Gdy rano jedziesz dro­gą kra­jo­wą przez zachod­nią Tan­za­nię, po obu stro­nach dro­gi widzisz dzie­ci. W jed­ną stro­nę idą te w mun­dur­kach – w dru­gą stro­nę idą te z kani­stra­mi na gło­wach. W tym kra­ju trzy i pół milio­na dzie­ci nie cho­dzi do szko­ły, gdyż muszą pra­co­wać, by było co jeść. Bie­da jest ogrom­na, tury­ści nie docie­ra­ją na głę­bo­ką pro­win­cję. Mun­du­rek szkol­ny nie ma jed­nej nogaw­ki, ma za to wiel­ką, zie­ją­cą dziu­rę, ale musi wystar­czyć. Na budo­wie nie ma nawet taczek – cię­ża­ry nosi się w rękach. W domach pusto – nie ma nic, mebli, poście­li, ubrań – tyl­ko kle­pi­sko, okno, dach. Gotu­je się na zewnątrz na kamieniach.

Budowa centrum dla kobiet w Kiabakari (Tanzania)

Moni­ca Tho­bias z dzieć­mi przed domem. „To moja pra­ca tłu­cze­nia kamie­ni na żwir spra­wi­ła, że mogłam kupić tę dział­kę i zbu­do­wać dom. Mam suk­ce­sy – mówi z prze­ko­na­niem kobie­ta. – Prze­cież wykształ­ci­łam dzie­ci dzię­ki tej pra­cy! Od pierw­szej kla­sy szko­ły pod­sta­wo­wej do teraz. Pierw­sze dziec­ko skoń­czy­ło już edu­ka­cję” (fot. K. Urban).

Wciąż pro­ble­mem jest analfabetyzm

Dziew­czyn­ki czę­sto nie są posy­ła­ne do szko­ły, bo finan­se rodzi­ny pozwa­la­ją co naj­wy­żej na naukę jed­ne go dziec­ka. Zwy­kle jest to syn. Dla­te­go anal­fa­be­tyzm wśród kobiet nadal się­ga 27 pro­cent. Jeśli dziew­czy­na nie pój­dzie do szko­ły, nie nauczy się pisać i czy­tać, o god­nej pra­cy może zapo­mnieć. Start w jakie­kol­wiek życie zawo­do­we jest prak­tycz­nie nie­moż­li­wy. „Więk­szość kobiet w Kia­ba­ka­ri nie ma żad­ne­go zatrud­nie­nia. Co im pozo­sta­je, to wal­czyć w poje­dyn­kę o prze­trwa­nie każ­de­go dnia, codzien­ne szu­ka­nie jakie­goś docho­du” – mówi Liberata.

Budowa centrum dla kobiet w Kiabakari (Tanzania)

„Takie jest życie Afry­kan­ki – spę­dzasz życie, wal­cząc o prze­trwa­nie, byś mia­ła co wło­żyć do ust – mówi Mak­tri­da, mają­ca na utrzy­ma­niu trój­kę dzie­ci i znie­do­łęż­nia­łą mamę. – Czło­wiek się chwy­ta każ­dej doryw­czej pra­cy. Naj­czę­ściej jest to posprzą­tać tro­chę tu i tro­chę tam. Powie­dzą ci: zrób tak, a ty zro­bisz i dadzą ci 200 szy­lin­gów (40 gro­szy), a ty to przyj­mu­jesz jako bło­go­sła­wień­stwo” (fot. Aldi­mi­la­blis Nova­tus Mchele).

Jak sku­tecz­nie moż­na pomóc?

W Kia­ba­ka­ri dzia­ła kil­ka pro­spo­łecz­nych ini­cja­tyw pro­wa­dzo­nych przez ks. Woj­cie­cha Kościel­nia­ka (32 lata w Tan­za­nii): przed­szko­le i szko­ła dla ponad 300 dzie­ci, inter­nat, przy­chod­nia oraz far­ma (sfi­nan­so­wa­na przez Dar­czyń­ców naszej fun­da­cji). Na bazie tych doświad­czeń zro­dził się pomysł cen­trum roz­wo­ju kobiet. Będzie ono zawie­ra­ło: – samo­ob­słu­go­wą jadło­daj­nię, pro­wa­dzo­ną przez kobie­ty. Będą z niej korzy­sta­li pra­cow­ni­cy powyż­szych ośrod­ków, rodzi­ny uczniów i pacjen­tów oraz wszy­scy inni goście. Posił­ki będą bar­dzo tanie; – skle­pi­ki, w któ­rych kobie­ty będą sprze­da­wa­ły wła­sne wyro­by (w tym rów­nież z pro­duk­tów z far­my); – punk­ty usłu­go­we, w któ­rych kobie­ty będą mogły pra­co­wać (punkt dru­kar­sko-intro­li­ga­tor­ski, han­dlo­wy, kra­wiec­ki itd.); – kasę zapomogowo-pożyczkową.

Budowa centrum dla kobiet w Kiabakari (Tanzania)

Libe­ra­ta Audax Koku­ma­la­ma­la ma czwór­kę dzie­ci i pro­wa­dzi przy­droż­ny bar z pro­stym jedze­niem i kwa­śnym mle­kiem. W pro­wa­dze­niu baru poma­ga jej mat­ka w bar­dzo pode­szłym wie­ku i dzie­ci. Pra­cu­ją razem w palą­cym słoń­cu i ulew­nym desz­czu. Dziew­czyn­ki powin­ny być w szko­le, ale jak tysią­ce innych dzie­ci w Tan­za­nii, muszą pra­co­wać, by wystar­czy­ło na jedze­nie. „Cen­trum pomo­że wie­lu kobie­tom, któ­re są na dnie – mówi Libe­ra­ta. – Połą­czy­my siły i razem zro­bi­my coś wiel­kie­go, dla wspól­ne­go dobra” (fot. Aldi­mi­la­blis Nova­tus Mchele). 

Budowa centrum dla kobiet w Kiabakari (Tanzania)

Dzie­ci Libe­ra­ty muszą pra­co­wać (fot. Aldi­mi­la­blis Nova­tus Mchele).

Budowa centrum dla kobiet w Kiabakari (Tanzania)

Mama Libe­ra­ty pod­czas pra­cy w jadło­daj­ni (fot. K. Urban).

Tram­po­li­na do god­ne­go życia

Ta kasa to nie­zwy­kle sku­tecz­na w zwal­cza­niu ubó­stwa ini­cja­ty­wa, któ­ra spraw­dzi­ła się w wie­lu kra­jach Glo­bal­ne­go Połu­dnia. Kobie­ty będą wpła­ca­ły co mie­siąc drob­ne sumy, by raz na czas mogły wziąć pożycz­kę np. na otwar­cie wła­sne­go biz­ne­su, na kur­sy i szko­le­nia itp. Zyski ze skle­pi­ków będą tra­fia­ły do tej kasy i tym samym wspo­ma­ga­ły roz­wój kolej­nych kobiet. Cen­trum będzie dla kobiet dłu­go­fa­lo­wą i sys­te­ma­tycz­ną tram­po­li­ną do god­ne­go życia. „My, kobie­ty, potrze­bu­je­my tego pro­jek­tu – mówi Moni­ca Tho­bias. – Choć­by do sprze­da­ży jajek, kuku­ry­dzy i faso­li. Gdy­by stwo­rzyć mały kapi­tał dla nas, to my z naszej stro­ny też się posta­ra­my!”.z mąki. Jeśli ludzie mają, to doda­ją cukier. Na dru­gi posi­łek z tej samej mąki robi się bui, gesty kle­ik, któ­ry się je z ostrym sosem z suszo­nych ryb. Mię­so jest bar­dzo rzad­ko. Ubo­ga w war­to­ści odżyw­cze die­ta powo­du­je gło­do­we „brzusz­ki” u dzie­ci. Na pół­no­cy kra­ju zda­rza­ją się okre­su gło­du, spo­wo­do­wa­ne prze­dłu­ża­ją­cą się porą suchą. Ludzie jedzą wte­dy wszyst­ko, co mają, tak­że ziar­na na wysiew, i zaczy­na się głód.

Ile to kosztuje?

Aby zbu­do­wać cen­trum dla kobiet, potrze­ba 470 tys. zł, w tym:

  • worek cemen­tu 50 kg – 51 zł
  • arkusz bla­chy fali­stej – 103 zł
  • boj­ler 50-litro­wy – 1043 zł.

Jeśli chcesz pomóc w budo­wie cen­trum dla kobiet, wpłać dar ser­ca już dziś!

Możesz prze­ka­zać środ­ki prze­le­wem, kar­tą kre­dy­to­wą lub doko­nu­jąc tra­dy­cyj­nej wpła­ty na poczcie. Roz­li­cze­nia trans­ak­cji kar­tą kre­dy­to­wą i e‑przelewem prze­pro­wa­dza­ne są za pośred­nic­twem Dotpay.pl.

Pol­ska Fun­da­cja dla Afry­ki
ul. Kro­wo­der­ska 24/3
31–142 Kra­ków

Rachu­nek ban­ko­wy w zło­tych (PLN): Bank Pekao SA 52 1240 4533 1111 0010 4502 9775

Rachu­nek ban­ko­wy w euro (EUR): Bank Pekao SA 65 1240 4533 1978 0010 6501 4557

IBAN: PL 52 1240 4533 1111 0010 4502 9775

SWIFT (BIC): PKOPPLPW

Rachun­ki ban­ko­we pomocnicze:

42 1240 4533 1111 0010 6089 5760
08 1240 4533 1111 0010 6089 5887
83 1240 4533 1111 0010 6130 1549
06 1240 4533 1111 0010 5971 3008

Tra­dy­cyj­ny blan­kiet do wpła­ty na poczcie.

W związ­ku z wej­ściem w życie Roz­po­rzą­dze­nia Par­la­men­tu Euro­pej­skie­go i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwiet­nia 2016 r. w spra­wie ochro­ny osób fizycz­nych w związ­ku z prze­twa­rza­niem danych oso­bo­wych i w spra­wie swo­bod­ne­go prze­pły­wu takich danych oraz uchy­le­nia dyrek­ty­wy 95/46/WE (RODO) infor­mu­je­my, że wraz z doko­na­niem przez Pań­stwa wpła­ty, Pol­ska Fun­da­cja dla Afry­ki z sie­dzi­bą w Kra­ko­wie (ul. Kro­wo­der­ska 24/3, 31–142 Kra­ków) będzie prze­twa­rzać Pań­stwa dane oso­bo­we. Szcze­gó­ło­wa klau­zu­la o prze­twa­rza­niu danych oso­bo­wych dostęp­na jest tutaj.