Przekazaliśmy 441 308 zł na dożywianie dzieci na Madagaskarze.
Mamisoa (6 lat) i Lova (8 lat) są braćmi.
Jak nie sprzedamy kamieni, to nie jemy nic.
Lova pilnuje młodszego brata, by nie skaleczył się młotkiem. – Trzeba bardzo uważać i się nie rozglądać, żeby nie uderzyć się młotkiem w palec – mówi chłopak. — Kiedy przelatuje samolot, to Mamisoa patrzy w niebo i wtedy przerywamy na chwilę pracę, żeby on sobie nie rozbił palców, bo wtedy jest problem. — A jak się skaleczysz to co robisz? – pytamy. — Wtedy zawijam palec kawałkiem materiału i pracuję dalej.

Jest piąta rano w stolicy Madagaskaru, Antananarywie. Jeszcze jest ciemno, ale już słychać charakterystyczny dźwięk uderzanego w kamień młotka. Wszyscy zaczynają się krzątać i idą na swoje stanowiska. Używając drobnych gałązek, rozpalają ogień, a na nim w małym garnuszku ugotują trochę ryżu w dużej ilości wody. To będzie śniadanie i obiad. Przynoszą ze sobą 20-litrowe żółte bidony po oleju, a w nich młotki i gumowe obręcze. Tych przyborów będą używać przez cały dzień przy tłuczeniu kamieni.
Zarobek 5 złotych po całym dniu ciężkiej pracy i przy dobrym utargu.
Bidon jest miarką do odmierzania utłuczonych kamieni. Musi być pełen – tłumaczy dziewczynka – tak z czubkiem, żeby aż się przesypywało. Za taki bidon dostanę 600 ariarów (czyli około 50 gr). Z tego trzeba jeszcze zapłacić trochę tym, którzy rozbijają skały na kamienie i właścicielowi kamieniołomów. Do domu po całym dniu ciężkiej pracy, przy dobrym utargu, wraca się z około pięcioma złotymi.

Omena (10 lat) codziennie po szkole chodzi do pracy.
Byłbym w stanie natłuc dziennie nawet 20 bidonów, ale na spokojnie to tak dziesięć — szacuje. Kamienie idą na sprzedaż, do budowy drogi. Chłopiec zarobione pieniądze oddaje babci, bo to ona kupuje i gotuje jedzenie. — Nieraz jak nie da rady sprzedać kamieni, to nic nie jemy – relacjonuje Omena. Chłopiec uczy się czytać i pisać. Ale trudno mu trzymać długopis, kiedy ręka drży ze zmęczenia od młotka.

Avotra (10 lat) pracuje, żeby pomóc tacie i mamie w zdobyciu jedzenia.

Dziewczynka opowiada, że nie jedzą zbyt dobrze ani tyle, ile się powinno. W wakacje tłucze kamień, żeby kupić zeszyty do szkoły, bo rodziców na to nie stać. W roku szkolnym Avotra pracuje w kamieniołomie po szkole aż do samego wieczora. Kiedy nie ma szkoły, to pracuje tam cały dzień.



