Pro­ble­my Afryki

Wojny i konflikty — w Afryce wojna trwa cały czas

Czy sły­sze­li­ście kie­dyś o dru­giej woj­nie kon­gij­skiej? A spo­wo­do­wa­ła śmierć 5,4 mi­lio­na lu­dzi. Był to naj­krwaw­szy kon­flikt od za­koń­cze­nia ii woj­ny światowej.

Kie­dy koń­czy się jed­na, w in­nym miej­scu wy­bu­cha ko­lej­na. W la­tach 60. i 70. XX wie­ku trwa­ła woj­ny w Ni­ge­rii, w la­tach 80. wy­bu­chła trwa­ją­cą do dziś woj­na w Ugan­dzie, w la­tach 90. na­ra­sta­ły kon­flik­ty w Rwan­dzie. Ich mo­men­tem kul­mi­na­cyj­nym sta­ło się lu­do­bój­stwo, któ­re­go echa wciąż nie milk­ną. W la­tach 90. i na po­cząt­ku lat dwu­ty­sięcz­nych to­czy­ły się dwie woj­ny kon­gij­skie, w któ­re za­an­ga­żo­wa­ły się tak­że in­ne pań­stwa te­go re­gio­nu. La­ta, kie­dy w Afry­ce nie ma woj­ny są czę­sto la­ta­mi pa­no­wa­nia dyk­ta­to­rów, któ­rzy ko­rup­cją i pry­wat­ny­mi wy­dat­ka­mi do­pro­wa­dza­ją kraj do ru­iny, skru­pu­lat­nie bu­du­ją za to sys­tem to­ta­li­tar­ny. Czy wy­ni­ka to z cha­rak­te­ru za­miesz­ku­ją­cych Afry­kę lu­dzi? Nie. 

 

Ga­ta­ra, Burundi

BIAŁE PIĘTNO

Klu­czem do zro­zu­mie­nia Afry­ki jest po­zna­nie jej hi­sto­rii i wpły­wu, ja­ki mie­li­śmy na nią my, Eu­ro­pej­czy­cy. TO, CO NAZYWAMY EPOKĄ WIELKICH ODKRYĆ GEOGRAFICZNYCH, DLA AFRYKI BYŁO EPOKĄ INWAZJI EUROPEJSKIEJ. Od XV wie­ku te­ren Afry­ki był dzie­lo­ny po­mię­dzy Por­tu­ga­lię, Wiel­ką Bry­ta­nię, Fran­cję i in­ne pań­stwa, któ­re chcia­ły mieć swój udział w wy­do­by­ciu dóbr na­tu­ral­nych od­kry­tych w Afry­ce. Pań­stwa eu­ro­pej­skie po­ko­ny­wa­ły stop­nio­wo lo­kal­nych wo­dzów i zaj­mo­wa­ły ko­lej­ne te­re­ny. Czy przy­no­si­ły do Afry­ki cy­wi­li­za­cję? Nie. Zro­bi­ły z niej swój ma­ga­zyn. Miał to być te­ren, z któ­re­go czer­pią zło­to, pieprz i nie­wol­ni­ków, a póź­niej tak­że dia­men­ty i ro­pę naf­to­wą. Eu­ro­pej­skie ko­pal­nie zło­ta i dia­men­tów za­trud­nia­ły miesz­kań­ców Afry­ki je­dy­nie ja­ko ro­bot­ni­ków. Osca­ro­wy „Krwa­wy dia­ment” do­brze ob­ra­zu­je ciem­ne stro­ny te­go pro­ce­de­ru. Ca­ły zdo­by­ty to­war pły­nął do Eu­ro­py, a ca­ły do­chód ze sprze­da­ży za­si­lał kon­ta wła­ści­cie­li wiel­kich kon­cer­nów. Nie ina­czej sta­ło się, kie­dy z po­cząt­kiem XX w. na­de­szła EPOKA ROPY NAFTOWEJ. W la­tach 30. i 40. Fran­cu­zi, Hisz­pa­nie i Bry­tyj­czy­cy szu­ka­li ro­py w swo­ich ko­lo­niach: Ni­ge­rii, Egip­cie, Su­da­nie, Li­bii. Wspie­ra­ne przez rzą­dy eu­ro­pej­skich mo­carstw fir­my ta­kie jak BP czy Shell sto­so­wa­ły kil­ka tak­tyk. Jed­ną by­ło wy­ku­po­wa­nie za gro­sze kon­ce­sji od uza­leż­nio­nych od nich rzą­dów ko­lo­nial­nych. Spo­so­bem zjed­na­nia lo­kal­nej lud­no­ści by­ła z ko­lei za­pła­ta sym­bo­licz­nej su­my za wy­ko­rzy­sta­nie jej te­ry­to­rium. Nie by­ła to jed­nak ko­niecz­ność. Kon­cer­ny otrzy­my­wa­ły peł­ną zgo­dę na pro­wa­dze­nie od­wier­tów w każ­dym miej­scu, któ­re wska­żą geo­lo­go­wie, nie­za­leż­nie od zgo­dy miesz­kań­ców te­go terenu. 

Olo­ibi­ri w Nigerii

W 1956 r. od­kry­to tam zło­ża ro­py naf­to­wej. Kon­cern Shell-BP ko­rzy­stał z dział­ki do ro­ku 1972, wy­do­by­wa­jąc mi­lio­ny ba­ry­łek ro­py, a miej­sco­wej lud­no­ści pła­cąc za eks­plo­ata­cję dział­ki 10 fun­tów rocz­nie. Do Olo­ibi­ri do dziś nie zo­sta­ła do­pro­wa­dzo­na elek­trycz­ność. Na zdję­ciu czysz­cze­nie wy­cie­ku ro­py z opusz­czo­nej stud­ni Shell Pe­tro­leum De­ve­lop­ment Com­pa­ny w Olo­ibi­ri. Źró­dło 14 zo­sta­ło za­mknię­te w la­tach 1970’, ale w 2004 r. na­stą­pił wy­ciek 20 tys. be­czek ro­py.

Fot.: Omo­la­de Adunbi/Wikimedia Commons

KONIEC WOJNY, POCZĄTEK WOJEN

Po II woj­nie świa­to­wej w Afry­ce za­czę­ły ro­dzić się lo­kal­ne na­cjo­na­li­zmy. Miesz­kań­cy ro­po­no­śnych te­re­nów za­czę­li upo­mi­nać się o zysk z dóbr na­tu­ral­nych te­re­nów, któ­re za­miesz­ku­ją. Pro­ces de­ko­lo­ni­za­cji po­stę­po­wał (ROK 1960 NAZYWANY JEST ROKIEM AFRYKI, BO WTEDY POWSTAŁO 17 NIEPODLEGŁYCH PAŃSTW. W 1977 ro­ku pro­kla­mo­wa­no nie­pod­le­głość Fran­cu­skie­go So­ma­li, czy­li Dżi­bu­ti. Na tym za­koń­czył się pro­ces de­ko­lo­ni­za­cji, ale wie­le za­leż­no­ści ko­lo­nial­nych funk­cjo­nu­je na­dal. Przez nie­któ­rych Sa­ha­ra Za­chod­nia na­zy­wa­na jest ostat­nią ko­lo­nią Afryki).

Czy sły­sze­li­ście kie­dyś o dru­giej woj­nie kon­gij­skiej (1998–2003)? A spo­wo­do­wa­ła śmierć 5,4 mi­lio­na lu­dzi. Był to naj­krwaw­szy kon­flikt od za­koń­cze­nia II woj­ny świa­to­wej. Licz­bę ofiar mo­że­my po­rów­nać do licz­by ofiar ho­lo­cau­stu (oko­ło 6 mi­lio­nów), o któ­rym za­pew­ne wszy­scy sły­sze­li­śmy znacz­nie więcej.

Po­wo­jen­na hi­sto­ria De­mo­kra­tycz­nej Re­pu­bli­ki Kon­ga jak w so­czew­ce po­ka­zu­je pro­ble­my, z któ­ry­mi bo­ry­ka­ją się pań­stwa Afry­ki przez ostat­nie kil­ka­dzie­siąt lat.

II woj­na kongijska

Ta woj­na na­zy­wa­na jest wiel­ką woj­ną afry­kań­ską.

Fot. Don-kun, TUBS/Wikimedia Commons

JAK TO SIĘ ZACZĘŁO?

Cof­nij­my się prze­ło­mu XI i XX wie­ku. Kon­go znaj­du­je się pod pa­no­wa­niem Le­opol­da II, kró­la Bel­gii. To te­ren ob­fi­tu­ją­cy w zło­to, miedź, ro­pę i dia­men­ty (50 proc. świa­to­we­go wy­do­by­cia). Wszyst­kie su­row­ce po­zo­sta­ją w po­sia­da­niu Bel­gów, po­dob­nie wy­glą­da to w po­zo­sta­łych ko­lo­niach. Pod pa­no­wa­niem kró­la Le­opol­da II w cią­gu 30 lat zgi­nę­ło kil­ka mi­lio­nów lu­dzi. By zmu­sić lu­dzi do nie­wol­ni­czej pra­cy przy pro­duk­cji kau­czu­ku, do­pusz­cza­no się nie­wy­obra­żal­nych zbrodni.

Kon­go

Oj­ciec pa­trzy na od­cię­te koń­czy­ny swo­jej pię­cio­let­niej cór­ki, Kon­go, pierw­sze la­ta XX.

Fot.: Wi­ki­me­dia Commons

17 WYKSZTAŁCONYCH LUDZI

Na kon­ty­nen­cie za­czy­na­ją się ro­dzić pierw­sze ru­chy na­ro­do­we. Po­ja­wia­ją się tak­że pierw­sze gło­sy po­tę­pia­ją­ce ko­lo­nia­lizm. Jak to wy­glą­da w Kon­gu?

La­ta 50. XX wie­ku. W ki­nach mo­gli­śmy śle­dzić roz­wój ka­rie­ry Ma­ry­lin Mon­roe, a w Pol­sce lo­sy „Ni­ko­de­ma Dyz­my” czy „Sza­ta­na z siód­mej kla­sy”. Tym­cza­sem w Kon­gu funk­cjo­no­wał STATUS EVOLUE – MIESZKAŃCA, KTÓRY „EWOLUOWAŁ”, czy­li prze­jął eu­ro­pej­skie oby­cza­je, w oczach władz ko­lo­nial­nych wy­ra­sta­jąc po­nad oby­cza­je rdzen­nej lud­no­ści. By go uzy­skać, trze­ba by­ło zdać se­rię eg­za­mi­nów pi­sem­nych i prak­tycz­nych, po­le­ga­ją­cych na przy­kład na spo­ży­wa­niu po­sił­ków w od­po­wied­ni spo­sób.

Więk­szość miesz­kań­ców nie ma moż­li­wo­ści uzy­ska­nia wy­kształ­ce­nia. To wy­ja­śnia wie­le z te­go, co w Kon­gu i wie­lu in­nych pań­stwach Afry­ki wy­da­rzy­ło się póź­niej. W 1960 r. po­wsta­ło nie­pod­le­głe pań­stwo o na­zwie Re­pu­bli­ka Kon­ga. Na jej cze­le sta­nął pre­mier Pa­tri­ce Lu­mum­ba. W TYM CZASIE OSÓB Z WYŻSZYM WYKSZTAŁCENIEM W PAŃSTWIE BYŁO 17. Do­stęp do wy­kształ­ce­nia w Kon­gu mie­li tyl­ko szczę­ścia­rze, któ­rych przy­ję­to do szkół mi­syj­nych. I w rę­kach tej wła­śnie garst­ki z dnia na dzień zna­lazł się obo­wią­zek za­rzą­dza­nia go­spo­dar­ką kon­gij­ską. Jak jed­nak moż­na się spo­dzie­wać, pań­stwa eu­ro­pej­skie nie od­da­ły waż­nych dla sie­bie te­re­nów bez walki.

Jed­nym z błę­dów, któ­re za­zwy­czaj po­peł­nia­my my – Eu­ro­pej­czy­cy – jest za­ło­że­nie, że przed epo­ką ko­lo­nia­li­zmu edu­ka­cja w Afry­ce nie ist­nia­ła. Oczy­wi­ście, praw­da jest zu­peł­nie in­na. Edu­ka­cja ist­nia­ła, ale w in­nej for­mie niż ta, któ­rą zna­my dziś. Wie­dza po­trzeb­na do ży­cia w da­nym re­gio­nie, w da­nej spo­łecz­no­ści, by­ła prze­ka­zy­wa­na z po­ko­le­nia na pokolenie.

W cza­sach ko­lo­nial­nych mo­car­stwa eu­ro­pej­skie za­kła­da­ły na za­ję­tych przez sie­bie te­re­nach Afry­ki szko­ły na wzór eu­ro­pej­ski, co do dziś po­wo­du­je wie­le pro­ble­mów. Eu­ro­pej­skie wła­dze ko­lo­nii w mniej­szym bądź więk­szym stop­niu – w za­leż­no­ści od re­gio­nu – ogra­ni­cza­ły rdzen­nym miesz­kań­com Afry­ki do­stęp do na­uki, co po­wo­do­wa­ło że wy­kształ­co­nych Afry­ka­nów by­ła za­le­d­wie garst­ka. Po­nad­to by­li oni wy­kształ­ce­ni na spo­sób eu­ro­pej­ski, nie­od­po­wia­da­ją­cy lo­kal­nym po­trze­bom. Pań­stwa ko­lo­nial­ne al­bo nie kształ­ci­ły miesz­kań­ców wca­le, al­bo sta­ra­ły się z nich uczy­nić po­dob­ną do sie­bie eli­tę, uza­leż­nio­ną od władz fi­nan­so­wo. Łą­czy­ło się z ucze­niem ta­kich przed­mio­tów jak hi­sto­ria Fran­cji czy dzie­je Eu­ro­py oraz umniej­sza­niem zna­cze­nia lo­kal­nej kul­tu­ry. „Prze­glą­da­łem pod­ręcz­nik hi­sto­rii Bel­gii, pi­sa­ny dla szkół kon­gij­skich. Jest tak zro­bio­ny, ze moż­na są­dzić, iż w świe­cie ist­nia­ła tyl­ko Bel­gia. Nic wię­cej” – pi­sał R. Ka­pu­ściń­ski („Woj­na fut­bo­lo­wa”, 1961).

Po­nie­waż sys­tem edu­ka­cyj­ny państw Afry­ki po uzy­ska­niu przez nie nie­pod­le­gło­ści bu­do­wa­ny był na tym, co po­zo­sta­wi­li po so­bie ko­lo­ni­za­to­rzy, szko­ły po­zo­sta­ły da­lej ko­ja­rzo­ne z pań­stwa­mi ko­lo­nial­ny­mi. Tym sa­mym przez część miesz­kań­ców na­uka uwa­ża­na jest za pre­stiż, na któ­ry po­zwo­lić so­bie mo­gą je­dy­nie eli­ty, a przez in­nych za ob­cy ele­ment kulturowy.

Po­wsta­nie Konga

Pa­tri­ce Lu­mum­ba pro­kla­mu­je nie­pod­le­głość Kon­ga (w obec­no­ści bel­gij­skie­go pre­mie­ra Ga­sto­na Ey­sken­sa), 1960 r. 

Fot. Wi­ki­me­dia Commons

ZIMNA WOJNA W AFRYCE

Pierw­szy cios za­da­ła Bel­gia, do­ga­du­jąc się za ple­ca­mi no­we­go kon­gij­skie­go rzą­du z gu­ber­na­to­rem bo­ga­tej w zło­ża mie­dzi pro­win­cji Ka­tan­ga i w za­mian za ko­rzy­ści pry­wat­ne czy­niąc z niej za­leż­ne od sie­bie ma­rio­net­ko­we pań­stwo. To skom­pli­ko­wa­ło i tak już trud­ną sy­tu­ację kra­ju, któ­ry mu­siał od ze­ra zbu­do­wać ca­łą ad­mi­ni­stra­cję. W tym sa­mym cza­sie w Kon­gu Bel­go­wie zgro­ma­dzi­li swo­je woj­ska pod pre­tek­stem ochro­ny swo­ich oby­wa­te­li. Co zro­bił pre­mier? Po­pro­sił o po­moc ONZ. Któ­re przy­sła­ło woj­sko, ale ma­ją­ce za za­da­nie chro­nić je­dy­nie lud­ność cy­wil­ną. Zde­spe­ro­wa­ny pre­mier po­grą­żo­ne­go w cha­osie pań­stwa zwró­cił się więc o po­moc do ZSRR. I to był ide­al­ny pre­tekst dla Sta­nów Zjed­no­czo­nych. W oczach zim­no­wo­jen­nej opi­nii pu­blicz­nej i Lu­lum­ba ob­ja­wił się ja­ko ko­mu­ni­sta. Ty­le wy­star­czy­ło, aby USA zde­cy­do­wa­ły się prze­pro­wa­dzić prze­wrót i za­stą­pić go je­go naj­bliż­szym współ­pra­cow­ni­kiem, Jo­se­phem Mo­bu­tu. Przez ko­lej­ne pięć lat w Kon­gu sza­la­ła woj­na do­mo­wa, w teo­rii po­mię­dzy si­ła­mi rzą­do­wy­mi a re­be­lian­ta­mi z se­pa­ra­ty­stycz­nej pro­win­cji lub wier­ny­mi pa­mię­ci by­łe­go pre­mie­ra, a w prak­ty­ce po­mię­dzy woj­skiem Mo­bu­tu do­fi­nan­so­wy­wa­nym przez Sta­ny Zjed­no­czo­ne a gru­pa­mi wspie­ra­ny­mi przez ZSRR. Jest to sche­mat, któ­ry mo­że­my prze­nieść na wie­le in­nych państw afry­kań­skich. STANY ZJEDNOCZONE I MOCARSTWA EUROPY I AZJI W CZASIE ZIMNEJ WOJNY URZĄDZIŁY Z AFRYKI POLE, NA KTÓRYM MOGŁY PROWADZIĆ WALKĘ, jed­no­cze­śnie nie an­ga­żu­jąc się ofi­cjal­nie i nie to­cząc woj­ny na wła­snym te­ry­to­rium. Nie bra­no tu jed­nak pod uwa­gę gi­gan­tycz­nych strat w lu­dziach i w go­spo­dar­ce państw afry­kań­skich. Woj­na w la­tach 60. XX wie­ku w Kon­gu po­chło­nę­ła 100 ty­się­cy ofiar. 

W Pen­ta­go­nie

Jo­seph Mo­bu­tu przyj­mo­wa­ny przez ame­ry­kań­skie­go se­kre­ta­rza obro­ny Ca­spa­ra W. We­in­ber­ge­ra (1983).

Fot. Frank Hall/Wikimedia Commons

CZAS DYKTATORA

Przez ko­lej­ne 30 lat, do ro­ku 1997, na cze­le Kon­ga stał Jo­seph Mo­bu­tu. Czło­wiek cie­szą­cy się po­par­ciem Sta­nów Zjed­no­czo­nych, a bę­dą­cy za­ra­zem przy­ja­cie­lem Ni­ko­lae Cau­ce­scu. Bez­li­to­sny dyk­ta­tor, któ­ry w 1966 r. de­mon­stra­cyj­nie na oczach tłu­mu po­wie­sił przed­sta­wi­cie­li par­tii opo­zy­cyj­nych. Mo­bu­tu stwo­rzył sys­tem za­leż­no­ści, opie­ra­ją­cy się na ko­rup­cji. GDY UMIERAŁ, JEGO PRYWATNY MAJĄTEK OPIEWAŁ NA 5 MILIARDÓW DOLARÓW. W tym cza­sie w nie­któ­rych re­gio­nach kra­ju nie­do­ży­wio­nych by­ło 50% miesz­kań­ców, a z bra­ku stud­ni pi­to desz­czów­kę. Mo­bu­tu na fa­li re­wo­lu­cji kul­tu­ral­nej prze­mia­no­wał pań­stwo na Za­ir, a miesz­kań­com ka­zał zmie­niać imio­na na afry­kań­skie, chcąc w ten spo­sób po­wró­cić do ko­rze­ni, przy­wró­cić po­czu­cie pań­stwo­wo­ści.

Czy rząd Sta­nów Zjed­no­czo­nych był świa­do­my je­go zbrod­ni? Tak. A jed­nak wciąż udzie­lał Mo­bu­tu fi­nan­so­we­go wspar­cia, po­nie­waż po­ma­gał utrzy­mać ame­ry­kań­skie wpły­wy w re­gio­nie. Kie­dy w la­tach 70. XX wie­ku po upad­ku Im­pe­rium Por­tu­gal­skie­go wy­bu­chła woj­na do­mo­wa w by­łej por­tu­gal­skiej ko­lo­nii An­go­li, po­wtó­rzy­ła się hi­sto­ria z Kon­ga. Stro­ny ry­wa­li­zu­ją­cych ze so­bą grup po­li­tycz­nych uzy­ska­ły wspar­cie od­po­wied­nio ZSRR i Sta­nów Zjed­no­czo­nych (za po­śred­nic­twem wojsk Za­iru). Woj­na, któ­ra mo­gła­by trwać kil­ka mie­się­cy, roz­cią­gnę­ła się na 30 lat i po­chło­nę­ła po­nad 500 ty­się­cy ofiar wśród lud­no­ści cy­wil­nej. OBIE STRONY KONFLIKTU STALE OTRZYMYWAŁY WSPARCIE ŚWIATOWYCH MOCARSTW.

Osta­tecz­nie do ustą­pie­nia Mo­bu­tu przy­czy­ni­ło się je­go za­an­ga­żo­wa­nie w kon­flikt w Rwandzie.

Rwan­da, 2001 rok

Dzie­ci uli­cy. Po lu­do­bój­stwie w Rwan­dzie w 1994 ro­ku po­ja­wi­ła się ogrom­na licz­ba sie­rot. Zja­wi­sko, któ­re wcze­śniej w spo­łecz­no­ści ru­an­dyj­skiej prak­tycz­nie nie ist­nia­ło. Sie­ro­ta­mi zaj­mo­wa­ła się bliż­sza lub dal­sza ro­dzi­na. Obec­nie rząd w Ru­an­dzie za­my­ka do­my dziec­ka i ma na­dzie­ję ogło­sić się pierw­szym afry­kań­skim pań­stwem bez sie­ro­ciń­ców. Za­stą­pić ma je w ca­ło­ści ro­dzi­ciel­stwo za­stęp­cze.

Fot. Kon­rad Piskała

Na czter­na­stu wzgó­rzach, któ­re wcho­dzą w skład po­wia­tu, na po­cząt­ku 1994 ro­ku miesz­ka­ło 119 ty­się­cy lu­dzi. Ma­sa­kry roz­po­czę­ły się tu o go­dzi­nie je­de­na­stej 11 kwiet­nia i za­koń­czy­ły o czter­na­stej 14 ma­ja. Pod­czas tych pię­ciu ty­go­dni zgi­nę­ło oko­ło 50 ty­się­cy z 59 ty­się­cy miej­sco­wych Tut­sich. Za­bi­ja­li ich ochot­ni­cy z bo­jó­wek in­te­ra­ham­we, szko­lo­nych przez woj­sko rwan­dyj­skie, oraz są­sie­dzi Hu­tu co­dzien­nie od go­dzi­ny dzie­wią­tej do sie­dem­na­stej, włą­cza­jąc nie­dzie­le i świę­ta”.

(Je­an Hatz­feld, Stra­te­gia an­ty­lop, Wy­daw­nic­two Czar­ne, 2009)

Rwan­da by­ła ko­lo­nią, do I woj­ny świa­to­wej nie­miec­ką, a po­tem bel­gij­ską. Wła­dze ko­lo­nial­ne po­pie­ra­ły i pod­trzy­my­wa­ły wy­kształ­co­ną do XIX wie­ku struk­tu­rę ka­sto­wą, we­dług któ­rej mniej­szość przy­na­le­żą­ca do ple­mie­nia Tut­si zaj­mo­wa­ła wyż­sze sta­no­wi­ska niż więk­szość na­le­żą­ca do ple­mie­nia Hu­tu. Od cza­su od­zy­ska­nia nie­pod­le­gło­ści w 1962 r. w Rwan­dzie do­cho­dzi­ło do kon­flik­tów po­mię­dzy Tut­si a do­cho­dzą­cy­mi swo­ich praw Hu­tu. Mo­men­tem kul­mi­na­cyj­nym był rok 1994, w któ­rym do­szło do Lu­do­bój­stwa w Rwan­dzie. Bo­jow­ni­cy Hu­tu, ma­ją­cy po­par­cie rzą­du, DOKONALI MORDU NA PRAWIE MILIONIE TUTSI. Na po­moc ofia­rom przy­szły par­ty­zanc­kie od­dzia­ły Tut­si z Ugan­dy. Wte­dy z ko­lei z kra­ju zbiec mu­sie­li Hu­tu, w oba­wie przed ze­mstą. Dwa mi­lio­ny uchodź­ców na proś­bę państw za­chod­nich przy­jął wła­śnie Za­ir i to sta­ło się bez­po­śred­nią przy­czy­ną pierw­szej woj­ny kon­gij­skiej w la­tach 90. XX wie­ku. W wy­ni­ku tej woj­ny od wła­dzy od­su­nię­ty zo­stał Mo­bu­tu, a na cze­le Za­iru sta­nął sprzy­mie­rzo­ny z no­wym rzą­dem Rwan­dy prze­myt­nik bro­ni Lau­rent Ka­bi­la. Prze­mia­no­wał on Za­ir na De­mo­kra­tycz­ną Re­pu­bli­kę Konga.

WIELKA WOJNA AFRYKAŃSKA

Dru­ga woj­na kon­gij­ska, czy­li naj­więk­sza woj­na w hi­sto­rii Afry­ki, wy­bu­chła w rok po za­koń­cze­niu pierw­szej woj­ny. No­wy pre­zy­dent na­ka­zał rwan­dyj­skim woj­skom opusz­cze­nie swo­je­go te­ry­to­rium. Wal­ki to­czy­ły się po­mię­dzy si­ła­mi Kon­ga, wspie­ra­ny­mi przez prze­by­wa­ją­cych na ich te­ry­to­rium uchodź­ca­mi Hu­tu i woj­skiem Rwan­dy, wspie­ra­nym przez mniej­szość Tut­si. Po obu stro­nach za­an­ga­żo­wa­ły się in­ne pań­stwa te­go re­gio­nu. WOJNA POCHŁONĘŁA 5,4 MILIONA ISTNIEŃ LUDZKICH. Za­koń­czy­ła się w teo­rii w ro­ku 2003, na­to­miast jej skut­ki, ta­kie jak głód, cho­ro­by czy wy­sie­dle­nia, roz­cią­gnę­ły się w cza­sie na ko­lej­ne la­ta. Kon­se­kwen­cje tych i wie­lu in­nych kon­flik­tów ob­ser­wu­je­my do dziś. Nie uspo­ko­iły się tak­że wa­śnie po­mię­dzy skłó­co­ny­mi stro­na­mi, a rzą­dy Kon­ga i Rwan­dy nie kon­tro­lu­ją w peł­ni wszyst­kich or­ga­ni­za­cji, któ­re two­rzą ko­lej­ne bo­jów­ki, po­wo­łu­ją­ce się pa­mięć zamordowanych.

Kon­go

Spo­tka­nie kon­gij­skich ko­biet,  ofiar gwał­tów, któ­re zo­sta­ły przy­wró­co­ne do ży­cia w swo­ich spo­łecz­no­ściach. Gwałt, trak­to­wa­ny ja­ko na­rzę­dzie wo­jen­ne, zwią­za­ny jest rów­nież z wy­klu­cze­niem ofiar z lo­kal­nej wspól­no­ty.

Fot. L. We­rchick / USAID/Wikimedia Commons

Ze­rów­ka w Mba­ibe­re to wia­ta po­kry­ta strze­chą. Po każ­dym desz­czu na­da­je się do re­mon­tu, a dzie­ci uczą się, sie­dząc pod drze­wem lub prze­ry­wa­ją na­ukę. Tak wy­glą­da szko­ła po na­szym wsparciu.

Fot.: ar­chi­wum projektu.

CZYM JEST WOJNA DLA LUDNOŚCI CYWILNEJ?

Bru­tal­ność woj­ny, któ­rą zna­my na pod­sta­wie słup­ków sta­ty­styk i liczb za­bi­tych się­ga da­le­ko po­za to, co je­ste­śmy w sta­nie so­bie wy­obra­zić.

Woj­na to kry­zys go­spo­dar­czy, to głód, ty­sią­ce spa­lo­nych do­mów, skle­pów, pól. W Rwan­dzie PKB w ro­ku 1994 spa­dło o 50%, a do sta­nu z 1993 r. wró­ci­ło do­pie­ro w ro­ku 2004, czy­li po 10 la­tach. TO MASOWE PRZESIEDLENIA I SETKI TYSIĘCY UCHODŹCÓW. To lu­dzie, któ­rych do­my zo­sta­ły zbu­rzo­ne lub zo­sta­li z nich wy­pę­dze­ni, któ­rzy tra­ci­li źró­dło utrzy­ma­nia. To zgwał­co­ne ko­bie­ty, któ­re nie otrzy­mu­ją po­mo­cy, ani me­dycz­nej, ani psy­cho­lo­gicz­nej. To dzie­ci, któ­re stra­ci­ły ro­dzi­ców, czę­sto za­bi­tych na ich oczach. Wie­le spo­śród nich jest upro­wa­dza­nych, uczo­nych za­bi­ja­nia, si­łą prze­kształ­ca­nych w bo­jow­ni­ków za spra­wę, któ­rej nie ro­zu­mie­ją, zmu­sza­nych do po­peł­nia­nia zbrod­ni, któ­re zmie­nia­ją je na zawsze.

Kon­go

By­li żoł­nie­rze-dzie­ci z Kon­ga.

Fot. L. Rose/Wikimedia Commons

PORYWANE, BY ZABIJAĆ

Zo­sta­wia­li za so­bą skrwa­wio­ne tru­py i po­go­rze­li­ska. A tak­że pa­pier­ki po ra­bo­wa­nych w wio­sko­wych skle­pach bisz­kop­tach i cu­kier­kach, któ­re na mgnie­nie oka znów prze­mie­nia­ły ich w dzie­ci nie­po­tra­fią­ce się oprzeć sło­dy­czom. Z każ­dym mor­dem star­si sta­żem par­ty­zan­ci po­wta­rza­li młod­szym: Te­raz nie ma­cie już do­kąd wra­cać. Nie ma dla was po­wro­tu”. (Re­por­taż o żoł­nier­zach-dzie­ciach w Ugan­dzie, Woj­ciech Ja­giel­ski, Noc­ni wę­drow­cy, WAB, 2009)

W Rwan­dzie, pod­czas lu­do­bój­stwa do­ko­na­ne­go na Tut­si, wie­lu spo­śród miesz­kań­ców Hu­tu zo­sta­ło po­sta­wio­nych przed wy­bo­rem za­bi­cia swo­ich są­sia­dów lub wraz z wła­sną ro­dzi­ną do­łą­cze­nia do gro­na ofiar. Z te­go sa­me­go po­wo­du wie­lu Hu­tu nie wra­ca­ło do swe­go daw­ne­go miej­sca za­miesz­ka­nia w oba­wie przed ze­mstą ze stro­ny oca­la­łych. WYDARZENIA TE NA ZAWSZE ZMIENIŁY LUDZI, któ­rzy do tam­tej po­ry w wie­lu re­gio­nach ży­li obok sie­bie bez żad­nych konfliktów.

Fot.: ar­chi­wum projektu/Burundi

ŚWIATOWA POLITYKA

Eu­ro­pej­skie im­pe­ria po­zwo­li­ły daw­nym ko­lo­niom na nie­pod­le­głość, zo­sta­wia­jąc je jed­no­cze­śnie zu­peł­nie nie­przy­go­to­wa­ny­mi, bez od­po­wied­nich kadr, bez struk­tur ad­mi­ni­stra­cyj­nych. By­ło to szcze­gól­nym wy­zwa­niem wo­bec tra­dy­cyj­nych struk­tur et­nicz­nych, któ­re nie po­kry­wa­ją się z gra­ni­ca­mi po­li­tycz­ny­mi i są cią­głym za­rze­wiem kon­flik­tów i walk. Nie da­ły im tak­że moż­li­wo­ści udzia­łu w ko­rzy­sta­niu z wła­snych dóbr na­tu­ral­nych, co w wie­lu pań­stwach do­pro­wa­dzi­ło do po­wsta­nia sys­te­mów to­ta­li­tar­nych, ja­ko al­ter­na­ty­wy dla cha­osu woj­ny do­mo­wej. W tym sa­mym cza­sie im­pe­ria ta­kie jak ZSRR czy USA wkro­czy­ły do Afry­ki. An­ga­żo­wa­ły uza­leż­nio­ne od sie­bie go­spo­dar­czo pań­stwa w wiel­ko­świa­to­wą po­li­ty­kę. Ro­bi­ły to za po­mo­cą re­gu­lar­ne­go wspar­cia fi­nan­so­we­go, z któ­re­go ko­rzy­sta­ły je­dy­nie uprzy­wi­le­jo­wa­ne eli­ty, a tak­że przez HANDEL BRONIĄ, w któ­rym przo­du­ją po­wo­łu­ją­ce się na war­to­ści de­mo­kra­tycz­ne pań­stwa ta­kie jak USA czy Szwe­cja. Rę­ka­mi kra­jów afry­kań­skich mo­car­stwa to­czy­ły woj­nę o prze­wa­gę na kon­ty­nen­cie czy o do­stęp do złóż ro­py naf­to­wej. A to wpły­wa­ło na tym więk­sze uza­leż­nie­nie państw afry­kań­skich od świa­to­wych mo­carstw na ko­lej­ne dziesięciolecia.

Kin­ga Ko­ze­ra dla Pol­skiej Fun­da­cji dla Afryki

Asma­ra, Ery­trea 2017

Je­den z czoł­gów, któ­re zo­sta­ły zwie­zio­ne na zło­mo­wi­sko sprzę­tu woj­sko­we­go w Asma­rze, któ­ry zo­stał po woj­nie o nie­pod­le­głość Ery­trei, za­koń­czo­nej w 1991 ro­ku. 

Fot. Kon­rad Piskała

CICHO I CIERPLIWIE CZEKAJĄ

 „Są róż­ne. Te ma­łe, bel­gij­skie, wy­glą­da­ją jak du­że klu­ski ślą­skie, bo ma­ją ta­ką dziur­kę po­środ­ku. Te wło­skie za to, pła­skie, okrą­głe, przy­po­mi­na­ją tro­chę do­brze wy­pie­czo­ne ra­cu­chy. In­ne, tej sa­mej pro­duk­cji, pę­ka­te, wy­so­kie, na myśl przy­wo­dzą pącz­ki z cze­ko­la­dą. Miesz­czą się w dło­ni. Są też ta­kie, któ­re do złu­dze­nia przy­po­mi­na­ją ku­bek, ma­ją na­wet ta­ką me­ta­lo­wą rącz­kę. To te, któ­re wy­ska­ku­ją. Są rów­nież więk­sze, okrą­głe, znów wło­skie, wy­glą­da­ją­ce jak ta­le­rze, i te kwa­dra­to­we, ame­ry­kań­skie, przy­po­mi­na­ją­ce ma­łą wa­liz­kę. Cze­ka­ją. Ci­cho i cier­pli­wie pod cien­ką war­stwą zie­mi. Cza­sa­mi prze­miesz­cza­ją się wraz z wy­dma­mi, cza­sa­mi prze­no­szą je po­ja­wia­ją­ce się po desz­czach okre­so­we rze­ki. Nikt nie wie, gdzie są. Tym mniej­szym wy­star­czy na­wet dzie­sięć ki­lo­gra­mów na­ci­sku. Czy­li pies, ko­za. Al­bo ma­łe dziec­ko. Te więk­sze po­trze­bu­ją stu, cza­sa­mi dwu­stu ki­lo­gra­mów. Czy­li wiel­błąd lub au­to. Do wy­bo­ru, do ko­lo­ru, bo w pia­skach Te­ry­to­riów Wy­zwo­lo­nych Kró­lew­skie Si­ły Zbroj­ne zo­sta­wi­ły ich sie­dem mi­lio­nów sztuk, czy­niąc Sa­ha­rę Za­chod­nią naj­więk­szym po­lem mi­no­wym świa­ta. (…) Do tej po­ry za­bez­pie­czo­no je­dy­nie nie­wiel­ki pro­cent zi­den­ty­fi­ko­wa­nych za­gro­żo­nych te­re­nów. Mi­mo to zna­le­zio­no po­nad dzie­sięć ty­się­cy sub­bomb ka­se­to­wych i dwa ty­sią­ce kon­wen­cjo­nal­nych nie­wy­bu­chów. Ofia­ra­mi ma­ro­kań­skich min zo­sta­ło już po­nad dwa i pół ty­sią­ca osób”.

(Bar­tek Sa­be­la, Wszyst­kie ziar­na pia­sku, Wy­daw­nic­two Czar­ne, 2015)

OBOZY UCHODŹCÓW – PAŃSTWA W PAŃSTWIE

„Obo­zy uchodź­ców to pań­stwo w pań­stwie, kraj na po­ży­czo­nej zie­mi” – Bar­tek Sa­be­la opi­su­je obo­zy Sa­ha­ryj­czy­ków w Al­gie­rii (uchodź­ców spod oku­pa­cji Ma­ro­ka), w któ­rych od lat 1980’ ży­ją ty­sią­ce lu­dzi. Po­cząt­ko­wo ży­li bez wo­dy, to­a­let, pra­cy, edu­ka­cji, by przez 40 lat z obo­zów zor­ga­ni­zo­wać pro­wi­zo­rycz­ne pań­stwo, w któ­rych no­we po­ko­le­nie bu­du­je już mu­ro­wa­ne do­my. – “Je­dze­nie do­star­cza­ne przez al­gier­skie woj­sko by­ło pod­sta­wo­we, ale wy­star­cza­ją­ce, by nie cier­pieć gło­du. By­ła mą­ka, olej, so­cze­wi­ca, fa­so­la. Nie by­ło jed­nak żad­nych owo­ców ani mię­sa. Nie tyl­ko na po­cząt­ku. Przez dłu­gie la­ta. Nie by­ło też ko­ców, ubrań i opie­ki me­dycz­nej. Przez pierw­sze mie­sią­ce w obo­zo­wi­skach był tyl­ko je­den le­karz, Sa­ha­ryj­czyk, któ­ry skoń­czył trzy la­ta me­dy­cy­ny na al­gier­skim uni­wer­sy­te­cie. Mia­no­wa­no go po­tem mi­ni­strem zdro­wia. Mi­sja Le­ka­rzy bez Gra­nic, któ­ra przy­by­ła do obo­zów pod ko­niec 1976 ro­ku, nie mo­gła po­wstrzy­mać sze­rzą­cych się epi­de­mii. W cią­gu la­ta na od­rę zmar­ło po­nad ty­siąc dzie­ci. Lu­dzie wspo­mi­na­ją, że w obo­zach nie star­cza­ło ży­wych, by ko­pać gro­by zmar­łym”.

(Bar­tek Sa­be­la, Wszyst­kie ziar­na pia­sku, Wy­daw­nic­two Czar­ne, 2015)

Al­gie­ria

Po­wódź w obo­zie uchodź­ców z Sa­ha­ry Za­chod­niej w Al­gie­rii

Fot. Wi­ki­me­dia Commons

„In­wen­ta­ry­za­cja prze­pro­wa­dzo­na pod ko­niec 1995 ro­ku w czte­rech naj­waż­niej­szych obo­zach dla uchodź­ców po­wsta­łych w Go­mie (Kon­go, obo­zy dla mi­lio­na osób z Rwan­dy) wy­ka­za­ła: dwa ty­sią­ce trzy­sta dwa­dzie­ścia czte­ry ba­ry, czte­ry­sta pięć­dzie­siąt re­stau­ra­cji, pięć­set dzie­więć­dzie­siąt skle­pów, po­nad sześć­dzie­siąt za­kła­dów fry­zjer­skich, pięć­dzie­siąt ap­tek, trzy­dzie­stu kraw­ców, dwa­dzie­ścia pięć skle­pów mię­snych, pięć kuź­ni, czte­ry stu­dia fo­to­gra­ficz­ne, trzy ki­na, dwa ho­te­le oraz jed­ną rzeź­nię”.

(Lin­da Po­lman, Ka­ra­wa­na kry­zy­su. Za ku­li­sa­mi prze­my­słu po­mo­cy hu­ma­ni­tar­nej,
Wy­daw­nic­two Czar­ne, 2016)

Pol­ska Fun­da­cja dla Afry­ki
ul. Kro­wo­der­ska 24/3
31–142 Kra­ków

KRS: 000415325

Ra­chu­nek ban­ko­wy w zło­tych (PLN):

BANK PEKAO SA 52 1240 4533 1111 0010 4502 9775

Ra­chu­nek ban­ko­wy w eu­ro (eur):

BANK PEKAO SA 65 1240 4533 1978 0010 6501 4557

IBAN: PL 52 1240 4533 1111 0010 4502 9775

SWIFT (BIC): PKOPPLPW

Sku­tecz­no­ści na­szych
pro­jek­tów wy­no­si 100%

Pol­ska Fun­da­cja dla Afryki

ul. Kro­wo­der­ska 24/3
31–142 Kra­ków

KRS: 000415325

100%

sku­tecz­no­ści
na­szych
pro­jek­tów

Ra­chu­nek ban­ko­wy w zło­tych (PLN):

BANK PEKAO SA 52 1240 4533 1111 0010 4502 9775

Ra­chu­nek ban­ko­wy w eu­ro (eur):

BANK PEKAO SA 65 1240 4533 1978 0010 6501 4557

IBAN: PL 52 1240 4533 1111 0010 4502 9775

SWIFT (BIC): PKOPPLPW