Strona główna » Remont szpitala w Gatara (Burundi)
Aktualna zbiórka
Eusebie
Nie ma jak zapłacić
za leczenie
Eusebie prosi o darmową pomoc w szpitalu w Gatara, bo żyje w bardzo trudnych warunkach i nie stać jej na leczenie. Jej rodzina ma zbyt mało pola, by wystarczyło jedzenia dla wszystkich, a co dopiero, by mieć na jakiekolwiek inne wydatki. Jej syn, Renovat jest chory, a kobieta kolejny raz nie ma jak zapłacić za jego leczenie. Wie, że w szpitalu w Gatara zawsze dostanie pomoc, nawet gdy nie ma pieniędzy. Tym razem, poza opieką i antybiotykami dla syna, kobieta dostała też ubranka dla dziecko, bo dziecko nie miało dosłownie nic poza tym, w co było ubrane.


W naszej gminie w ciągu ostatniego miesiąca zmarło z głodu 78 osoby – takiego maila dostaliśmy kiedyś z miejscowości Gatara w Burundi, jednego z najbiedniejszych państw świata. Zareagowaliśmy wtedy interwencyjną pomocą, przekazując środki na zakup żywności. Dzisiaj, gdy tamten kryzys minął, jest czas na długofalową poprawę sytuacji zdrowotnej ludności w regionie.
Cel:
By mogły leczyć dzieci
Liczba projektu:
4,5 tysiąca pacjentów
Miejsce realizacji:
Burundi
Rzadko kto wie, gdzie leży niewielki kraj o nazwie Burundi. Znajduje się on między Tanzanią, Rwandą i RD Konga.
Co drugie dziecko niedożywione
Podstawą utrzymania jest tu rolnictwo. Uprawia się fasolę, kukurydzę, herbatę i kawę. Mikroskopijne działki, brak narzędzi, ekstremalne temperatury oraz opady sprawiają, że praca w polu jest wyjątkowo nieefektywna. Głównym pożywieniem są rośliny bulwowate, co sprawia, że częstym problemem jest niedobór mikroelementów, skutkujący chorobami a nawet zgonami. W nędzy żyje ogromna większość mieszkańców. Pięć tysięcy franków burundyjskich kosztuje kilogram ryżu, a dobra praca to 400 tysięcy miesięcznie (500 zł). Większość pracy, która jest dostępna, to zarobek rzędu 90–150 tysięcy. A pracy jest skrajnie mało, dosłownie wszędzie widać ludzi szukających i czekających na jakikolwiek zarobek.
Petronila z dzieckiem, które jest bardzo chore, przebywa w szpitalu w Gatara. W domu została czternastoletnia córka, która musi zająć się swoim młodszym rodzeństwem. Ojciec wyjechał w poszukiwaniu pracy, ale do tej pory nie udało mu się nic znaleźć.
Mają maleńkie poletko, na którym na przemian uprawiają kukurydzę, fasolę i słodkie ziemniaki, ale te zbiory wystarczają tylko na miesiąc, a potem trzeba szukać pracy. „Największą radością w moim życiu jest, gdy dzieci mają co jeść” — mówi Petronila.

Praca dzieci


Wszechobecna bieda zmusza do pracy również dzieci. 85% dzieci w wieku 5–14 lat musi pracować. Powoduje to m.in. skrajnie wysoki poziom analfabetyzmu (3/4 dorosłych nie umie pisać ani czytać), który niestety ciągle rośnie.


Akwelina z córką Joseliną, która miała malarię i infekcję dróg oddechowych. Do szpitala matka niosła córkę, idąc dwie godziny na piechotę.
Bez prądu i wody
Główną troską mieszkańców Burundi jest przetrwanie kolejnego dnia. Nawet wspomniany ryż jest luksusem; je się głównie najtańsze warzywa. Ponad połowa (!) dzieci poniżej 5. roku życia cierpi na chroniczne niedożywienie, co jest jednym z najgorszych wskaźników na świecie.
Skromne domy nie mają prądu, a często nawet drzwi. Tylko co dziesiąty mieszkaniec kraju ma dostęp do elektryczności. Gotuje się na zewnątrz na trzech kamieniach. Ludzie żyją tu o świeczkach, co sprawia, że dzieci nie są w stanie się uczyć. Bardzo wielu młodych ludzi przerywa naukę, gdyż rodziców na to nie stać, a dodatkowo trzeba pracować w polu.
Tabletki dzielone na kilka osób
Specjaliści stan opieki medycznej w tym kraju nazywają wręcz katastrofą humanitarną. Wystarczy powiedzieć, że w tym kraju jest 66 (słownie: sześćdziesiąt sześć) razy mniej lekarzy w przeliczeniu na mieszkańców niż w Polsce. Gdy przychodzi choroba, jak choćby malaria (5 milionów przypadków rocznie na 14 mln mieszkańców), rodzinę stać jedynie na jedną dawkę leku zamiast pełnej terapii. Lub wykupuje się leki dla jednej osoby, a dawkę dzieli się na kilku chorych. Trzydniowe leczenie kosztuje około 20 tysięcy franków (11 złotych, równowartość 6 kilogramów fasoli), ale wielu, wielu ludzi na to nie stać.
4,5 tysiąca pacjentów
Centrum Zdrowia w Gatara prowadzą siostry kanoniczki, z którymi współpracowaliśmy już wielokrotnie. Ich centrum jest ogromnym wsparciem dla 16-tysięcznej populacji. Ludzie przychodzą tu piechotą nawet wiele kilometrów.
9 na 10 mieszkańców Burundi żyje poniżej granicy ubóstwa, czyli na dzień na przeżycie ma mniej niż 7 zł.

W sześciu salach szpitala znajduje się 40 łóżek dla dzieci i dorosłych. W zeszłym roku w szpitalu z powodu malarii, robaczyc, infekcji dróg oddechowych lub innych chorób, przebywało tu około 4,5 tys. pacjentów, z czego dwie trzecie stanowiły dzieci do piątego roku życia. Miesięcznie odbierane jest ponad 50 porodów. Dodatkowo siostry ze szpitala wybierają się na wioski, by szukać starszych, leżących ludzi, którzy nie mają jak dostać się do Gatara.
Szpital posiada laboratorium. Bardzo często pomoc udzielana jest bezpłatnie najuboższym pacjentom, których nie stać nawet na zapłatę w naturze (w fasoli, kukurydzy itd.). A najczęściej przecież chorują właśnie najubożsi ze względu na niedożywienie.
Pilnie potrzebny remont
Szpital w Gatara nie był remontowany od 30 lat! Trzeba więc wymienić dach (z dachówek na blachę), wykafelkować ściany i podłogi we wszystkich salach, zainstalować umywalki w czterech salach, a także w dwóch salach ubikacje i prysznice. Pilnie potrzeba wymienić oświetlenie. Nasz wspólny projekt zakłada także zakupienie nowych materacy z pokrowcami, szafek przyłóżkowych oraz dużego zapasu antybiotyków.
Ile to kosztuje?
Aby wyremontować szpital w Burundi, potrzeba 171 300 zł.
Aby pomóc chorym
w Burundi, wpłać teraz!


Przelew na telefon – wybierając przelew BLIK w swoim banku, wpisz numer telefonu:
Polska Fundacja dla Afryki ul. Krowoderska 24/3 31–142 Kraków
KRS: 000415325

100%
skuteczności
naszych
projektów
Rachunek bankowy w złotych (PLN):
BANK PEKAO SA 52 1240 4533 1111 0010 4502 9775
Rachunek bankowy w euro (EUR):
BANK PEKAO SA 65 1240 4533 1978 0010 6501 4557
IBAN: PL 52 1240 4533 1111 0010 4502 9775
SWIFT (BIC): PKOPPLPW

