Strona główna » Historie sukcesu
Historie sukcesu

Alexis
Dziś Alexis jest jest uczniem szkoły w Mampikony (Madagaskar). Dzięki Wam może się uczyć i grać w piłkę.
Ma jednak trudną przeszłość. Pracował w nielegalnych kopalniach kamieni półszlachetnych, w których pracują tysiące dzieci na Madagaskarze. To głębokie na wiele metrów tzw. studnie, z których w boki odchodzą poziome tunele, w których wykopuje się kamienie.
Alexis wspomina: „Jest głęboko i schodzi się na samo dno. Naprawdę jest tam przerażająco i strasznie gorąco”.
Deborah
Deborah uczy się mechaniki samochodowej. Jest jedyną dziewczyną w klasie. Ma męża i dwójkę dzieci. Wie, że jej edukacja jest szansą także dla jej dzieci. Chce być niezależna finansowo i nie musieć prosić męża o pieniądze na wszystko.
Dziś radzi dziewczynom w Zambii, żeby szły do szkoły: „Realizujcie swoje marzenia! Nawet jeśli macie małe dzieci, to nie znaczy, że nic nie możecie zrobić”.
Szkoła średnia w Chingoli powstała z myślą o takich dziewczynach jak Deborah. (I chłopakach też). 560 uczniów, zmotywowanych i zdeterminowanych walczyć o swoją przyszłość, ma tu szansę na naukę zawodu.


Bliźnięta
Lekarki z naszego wyjazdu medycznego (Kiabakari, Tanzania) opowiadały, jak pewnego dnia rano po przyjściu do przychodni zastały kobietę kilka godzin po porodzie bliźniaków. Zgłosiła się z powodu krwawienia. Dziewczynka nie miała problemów. Chłopiec był zimny, bez krążenia, areaktywny. Waga pokazała 1300 g. Olbrzymie problemy z podkłuciem dożylnym. Lekarki podały chłopcu płyny i w związku z podejrzeniem uogólnionego zakażenia – antybiotyki. Ożył.
Nie dał rady ssać. Na szczęście było mleko z Polski. Udało się mu podać.
Nastąpiła ogromna poprawa – a wszystko to w warunkach bez inkubatora, bez badań, bez pomp infuzyjnych czy monitora. Dzieci w takim stanie tutaj w tych warunkach umierają. Ich stan jest uznawany za beznadziejny. Miejscowy personel medyczny był w szoku, że takie dziecko można uratować.
Narinja
Narinja uczy się szydełkowania. Kobieta ma 39 lat i dotychczasowe życie spędziła, pracując na wysypisku śmieci w stolicy Madagaskaru. Nasz kurs da jej umiejętności, dzięki którym będzie mogła opuścić wysypisko i zarabiać sprzedając swoje wyroby.
„Bardzo chcę zyskać zawód. Na początku było trudno, ale się nie zniechęcałam – mówi Narinja. – Moim celem jest nauczenie się wszystkiego. Jak zaczęłam, to nie chcę się już zatrzymywać. Chcę pracować, robić szale, czapki i serwety, a potem będę szukać klientów”.


Mbwoge Ahone
Mbwoge Ahone jest wdową i matką pięciorga dzieci. Utrzymuje się z uprawy warzyw. Mówi, że przed budową most łączącego dwie wsie w Ebase-Bajoh (Kamerun) okresy deszczowe były dla niej koszmarem, ponieważ nie mogła sprzedawać plonów za rzeką. Dziś się uśmiecha, ponieważ może robić zakupy potrzebne dla jej gospodarstwa, takie jak nawozy czy motyki, oraz sprzedawać warzywa na lokalnym rynku.
Tak wyglądają zmiany w życiu mieszkańców po budowie mostu!
Tina
Tina kiedyś był dzieckiem ulicy. Dziś pracuje w prowadzonym przez nas Centrum Dzieci Ulicy w Antananarywie (stolicy Madagaskaru), gdzie uczy spawalnictwa. Razem ze swoimi uczniami produkuje m.in. wózki transportowe dla osób pracujących na wysypiskach śmieci – ludzi, których nie stać nawet na podstawowe narzędzia pracy.
Dzięki projektowi 1,5% podatku stworzyliśmy kilkaset miejsc pracy miejsc pracy – realną szansę na wyjście z wysypiska i zmianę życia.
„Jestem dumny, że mogę uczestniczyć w projekcie, który naprawdę zmienia czyjeś życie. Nasze wózki to realna pomoc dla osób ubogich, które nie mają pracy. Do tej pory wykonaliśmy już 10 wózków. Widziałem na ulicy osobę korzystającą z jednego z nich” – mówi Tina.


Leolid
Leolid Rabesahala w dzieciństwie pracował w nielegalnych kopalniach kamieni półszlachetnych. W wieku 15 lat przeżył pożar swojej wsi, co pozbawiło go domu i szkoły. Postanowił dalej się uczyć. Po dwudniowej wędrówce – pieszo, bez jedzenia, wody czy butów — dotarł do szkoły i zdobył wykształcenie. Został technikiem laboratoryjnym. Ożenił się i ma dwójkę dzieci.
Dziś pracuje w ufundowanym przez nas Szpitalu Polskim w Mampikony. Jest dumny ze swojej pracy. „To jest jeden z największych szpitali w kraju” – mówi Leolid. Dodaje: „Szpital ma laboratorium, gdzie pacjenci są przyjmowani na badania biochemiczne, mikrobiologiczne i serologiczne. Na badania na malarię czy gruźlicę już nie trzeba jechać 200 km do Mahajangi, bo można je zrobić na miejscu”.
Jego historię opowiada film „Naprawdę daleko”, kóry można za darmo obejrzeć tutaj.
Grace
Grace przez lata utrzymywała trójkę dzieci, sprzedając kukurydzę za niewielkie pieniądze. To było za mało, by wystarczyło na życie. 38-letnia Grace Banda z Malawi, wdowa żyjąca z HIV, dołączyła do naszego projektu rolniczego. Odpowiada za jedną ze zmian przy pracy młyna należącego do spółdzielni.
Dzięki temu regularnie zarabia, opłaca naukę swoich dzieci i może co miesiąc odłożyć niewielką kwotę. „Znów czuję dumę i szacunek ze strony innych” – mówi Grace (na zdjęciu z białym nakryciem głowy). „Ten projekt przywrócił mi poczucie własnej wartości”. To właśnie dlatego przekazaliśmy 22 700 euro na projekt rolniczy dla 50 kobiet i dziewcząt żyjących z HIV/AIDS w miejscowości Lunga. Uczestniczki otrzymują szkolenia, lepsze nasiona oraz maszyny do przetwórstwa – młyn i obłuszczarkę.
Celem projektu jest stworzenie możliwości stałego zarobku. Historia Grace pokazuje, że taka pomoc naprawdę może zmienić czyjąś przyszłość.


Judith
Judith Akinyi założyła własny zakład krawiecki po ukończeniu kursu krawieckiego w w Kiserium, w Kenii. „Podjęłam odważny krok, aby zmienić swoją przyszłość – mówi kobieta. – Nauczyłam się krojenia ubrań, technik szycia, wyboru tkanin, obsługi klienta oraz podstaw prowadzenia biznesu.
Przed rozpoczęciem programu szkoleniowego miałam ograniczone możliwości znalezienia pracy i trudno było mi uzyskać stabilny dochód.
Dziś z dumą prowadzę własną działalność krawiecką. Szyję mundurki szkolne, ubrania dla kobiet oraz odzież na indywidualne zamówienie. Mój zakład stał się źródłem dochodu i niezależności, pozwalając mi utrzymać siebie oraz rodzinę.
Zyskałam też większą pewność siebie a także udowodniłam, że dzięki odpowiedniej szansie i zaangażowaniu marzenia mogą stać się rzeczywistością”.
Kamra Marie Misalektia mieszka w domu dziecka w Ayos w Kamerunie. Straciła mamę, gdy była mała, a ojca nie znała. Po tych wydarzeniach musiała porzucić naukę. Na szczęście znalazła bezpieczną przystań w sfinansowanym przez Fundację domu dziecka. „Jestem dumna, że tu mieszkam. Bardzo lubię ten dom – mówi dziewczyna. – Postanowiłam też, że chcę znów się uczyć” – deklaruje Kamra. Dzięki opiece mogła wrócić do szkoły. Dziś uczy się w liceum.


Elodie
Elodie tworzy formy krawieckie. Jej mama wychowuje siedmioro dzieci, w wielkiej biedzie, więc dziewczyna musiała wybrać szkołę, która da jej konkretny zawód. Rodzina mieszka na budowie, bez wody i prądu.
Jest jedną z 120 młodych osób, uczących się w wspieranym przez nas centrum edukacyjnym w Yaounde w Kamerunie. Młodzież uczy się m.in. krawiectwa i informatyki. Dzieci mogą się tu uczyć i bawić (puzzle, kolorowanki, filmy). Fundacja sfinansowała: położenie płytek, zakup 10 maszyn do szycia, zakup 15 komputerów, energię solarną.
Lucianne
Lucianne była jedną z pierwszych, która wzięła udział w produkcji mydła w Mongoumba. Teraz pomaga innym kobietom, gdy któraś potrzebuje pieniędzy na szkołę czy jedzenie dla dzieci. Przeszkoliła już kilka kobiet. Prawie wszystkie panie, które zaczęły produkować i sprzedawać mydło, z pierwszego zarobku poszły z dziećmi do lekarza. Konsultacja w lokalnym ośrodku jest bardzo tania: 200 franków (odpowiednik trzech sprzedanych mydeł), ale i tak matek nie było na to stać.
Kobiety z projektu to Pigmejki. To najuboższa ludność kraju. Mieszkają w obozowiskach w lasach. Żyją w głównej mierze z tego, co daje natura. Bardzo często są źle traktowani. Za ewentualną pracę w polu są opłacani szczątkowo lub w ogóle, pracując jedynie za wyżywienie. Społeczność Pigmejów nie ma praktycznie żadnych pieniędzy.


Manuelle
Manuelle ma 12 lat i pięcioro rodzeństwa. „Mój starszy brat, który jest już w szkole średniej, nigdy nie używał komputera – opowiada dziewczynka. – Uczą się tylko teorii. Jestem jedyną osobą w domu, która na komputerze potrafi napisać coś oprócz nazwiska. Jestem dumna z mojej praktycznej nauki w szkole!”.
Komputery dla uczniów szkoły w Abong Mbang (Kamerun) już służą! Poziom nauczania jest tu bardzo wysoki. Kończącą klasę (szóstą) zdało w ostatnim roku szkolnym 100% uczniów! Nic dziwnego, że placówka cieszy się popularnością i wśród rodziców, i uczniów. Obecnie jest ich ponad 300. Na tę liczbę dzieci szkoła posiadała tylko kilka używanych komputerów. Rodzice zadeklarowali zakup kolejnych trzech. Stąd nasz projekt zakupu 10 komputerów dla uczniów.
Fifa
Fifa z Berevo urodziła się w rodzinie, w której trzy kobiety z gromadką ośmiorga dzieci muszą same wyżywić wszystkich. Nie mają nic – nawet kawałka pola. Ich dom to chata pokryta kawałkiem blachy, w której w lecie upał dochodzi do 40–50 stopni. Kobiety pieką placki mukarui i sprzedają je na zarobek.
Fifa była kiedyś tak głodna, że zjadła wszystkie leki, jakie rodzina dostała w przychodni. Bardzo spuchła i zaczęła chorować. Po około pół roku odżywiania zaczęła przybierać na wadze i od razu poprawiły jej się wyniki w szkole. Rodzina także została objęta pomocą.


Mirelle
Mirelle ma 15 lat. Uczy się krawiectwa. Mieszka z rodziną w baraku, w osiem osób. Tato zmarł. Mama jest bez stałej pracy. Mirelle świetnie sobie radzi. Sporo już szyje – umie zrobić już tradycyjne suknie kaba. Mirelle cierpi na wrodzoną chorobę reumatyczną. Bywają dni, kiedy nie jest w stanie chodzić. Zdobycie zawodu, który pozwoli jej pracować na siedząco, jest dla niej życiową szansą.
W Yaounde (Kamerun) grupa 120 uczennic i uczniów ze skrajnie biednych rodzin może się uczyć w tutejszym centrum edukacyjnym. Uczą się tu m.in. na krawcowe czy techników komputerowych. W latach 2021–22 sfinansowaliśmy dla centrum m.in.: położenie płytek, zakup 74 par drzwi, maszyn do szycia i komputerów.
Theresa


Marie Chauncey
Marie Chauncey (Kamerun) ma 17 lat. W domu było siedmioro dzieci. Ich mama jest upośledzona, tata uciekł i zamieszkał w lesie, ukrywając się przed policją. – Nie mieliśmy co jeść. Postanowiłam znaleźć kogoś, żeby mnie wyżywił. Żeby można było mydło kupić czy coś do jedzenia – wspomina Marie Chauncey. Dziewczyna spotkała mężczyznę. Dopiero potem dowiedziała się, że ma żonę. Wykorzystał ją, a gdy powiedziała, że jest w ciąży, to uciekł.
Znajome kobiety, które same nie miały praktycznie nic, składały się, żeby dziewczyna z dzieckiem mieli co jeść. Marie Chauncey znalazła pracę przy wspieranym przez nas ośrodku w Ayos. Codziennie przez 6 godzin dziennie sprzedaje wodę pitną. Gdy nie ma akurat klientów, haftuje na dodatkowy zarobek.
Poznajcie Thérèse Manyingu z RD Konga. Ma 24 lata. Straciła w dzieciństwie obojga rodziców. Mama zmarła w czasie porodu. Do sierocińca w Katuba-Lumbashi trafiła wraz z siostrą w 1998 r. Przyprowadziła je babcia, która nie mogła się nimi zająć ze względu na oskarżenia o czary. Thérèse skończyła podstawówkę, potem szkołę średnią. Ukończyła studnia pedagogiczne, wyszła za mąż. Świetna dziewczyna! Trzymamy za nią kciuki! W sierocińcu mieszka 35 dzieci.
Po 22 latach centrum może pochwalić się osiągnięciami swoich pierwszych wychowanków. Z pierwszej grupy dzieci przyjętych do sierocińca: 2 chłopców ukończyło studia pedagogiczne, 3 – medyczne, jedna z dziewcząt także ukończyła medycynę, 6 – szkołę pielęgniarską, 2 chłopców poszło do seminarium, 2 dziewczyny ukończyły kursy kroju i szycia, 6 dzieci skończyło szkołę średnią. Sfinansowaliśmy rozbudowę sierocińca o jednopiętrowy budynek. Sfinansowane zostanie m.in.: 20 okien, 15 drzwi, 30 blach na dach, malowanie, toalety, umywalnie, rury.


Jean Noel
Jean Noel z Mbaikoro w Republice Czadu jest specjalistą murowańcem i budowlańcem. Ma dwójkę dzieci i jest pomocnikiem przy misji sióstr franciszkanek. Znany jest ze swojej odpowiedzialności i solidności. Po tym, jak zakupiliśmy mu spawarkę, będzie mógł samodzielnie utrzymać rodzinę. Jean zamierza otworzyć warsztat przy głównej ulicy wsi, przygotować szyld i przyjmować zlecenia. Przez pierwsze dwa lata ma wykonywać usługi spawalnicze dla misji bezpłatnie oraz bezpłatnie wyszkolić przynajmniej dwóch uczniów. Gdy przyjechała spawarka, cała rodzina była bardzo szczęśliwa: „Wstąpiła w nich nowa nadzieja na lepsze jutro” — usłyszeliśmy.


Alice
Alice (Guerin Kouka, Togo). Ma 19 lat, ale do szkoły nigdy nie chodziła. Jest siódmym dzieckiem. Kiedy urodziła się jej najmłodsza siostra, ojciec wziął sobie kolejną, młodszą, żonę. Matka Alice mogła zostać w domu byłego męża, ale nie chciała, obawiając się, że będzie źle traktowana przez młodą następczynię. Wróciła do rodzinnego domu, zostawiając mężowi wszystkie dzieci. Alice została oddana do babki, u której nosiła wodę i zbierała drewno. Do szkoły nie została posłana. Jak większość mieszkańców wioski, mieszkała w domu z gliny, krytym blachą. Teraz Alice uczy się w sfinansowanej przez nas szkole krawieckiej, by choć trochę „być panią swego losu”. Wie, że jej dzieci na pewno pójdą do szkoły. O przyszłym kandydacie na męża mówi, że na leniwego nawet nie spojrzy.


Marie Jeanne
Marie Jeanne (Kamerun) ma cztery lata. Jej rodzice zmarli na AIDS. Dziewczynka była pod opieką przychodni zdrowia przy misji i regularnie dostawała mleko w proszku. Dzięki temu jest zdrowa – wirus bowiem przenosi się wraz z mlekiem matki. Mleko to jest niedostępne cenowo dla większości kobiet z Kamerunu. Nasza Fundacja zakupiła zapas takiego mleka oraz regularnie wspiera ośrodek zdrowia w Essengu, który szczególną troską obejmuje chorych na AIDS, a zwłaszcza kobiety ciężarne i dzieci. Rocznie w tym ośrodku zdrowia przychodzi na świat około 120–130 dzieci, z których jedna szósta to dzieci matek seropozytywnych. Małą Marie Jeanne zajęła się jej ciocia — siostra jej mamy. Dziewczynka niedługo pójdzie do szkoły.

Jak możesz pomóc?
Przekaż środki finansowe na konkretną pomoc, która działa.

50 zł

100 zł

250 zł
Polska Fundacja dla Afryki
ul. Krowoderska 24/3
31–142 Kraków
KRS: 000415325
Rachunek bankowy w złotych (PLN):
BANK PEKAO SA 52 1240 4533 1111 0010 4502 9775
Rachunek bankowy w euro (eur):
BANK PEKAO SA 65 1240 4533 1978 0010 6501 4557
IBAN: PL 52 1240 4533 1111 0010 4502 9775
SWIFT (BIC): PKOPPLPW
Skuteczności naszych
projektów wynosi 100%

Polska Fundacja dla Afryki
ul. Krowoderska 24/3
31–142 Kraków
KRS: 000415325

100%
skuteczności
naszych
projektów
Rachunek bankowy w złotych (PLN):
BANK PEKAO SA 52 1240 4533 1111 0010 4502 9775
Rachunek bankowy w euro (eur):
BANK PEKAO SA 65 1240 4533 1978 0010 6501 4557
IBAN: PL 52 1240 4533 1111 0010 4502 9775
SWIFT (BIC): PKOPPLPW

