fbpx

Dom dla 300 dzieci ulicy w Antananarivo (Madagaskar)

Prze­ka­za­li­śmy 395 383 zł na bu­do­wę cen­trum dzie­ci uli­cy w sto­li­cy Ma­da­ga­ska­ru, An­ta­na­na­ri­vo.

Od­kąd dom Rol­lan­da się za­wa­lił, ro­dzi­na roz­pierz­chła się po mie­ście. Gdy zmar­ła ma­ma chłop­ca, oj­ciec prze­stał się in­te­re­so­wać sy­nem, wpa­da­jąc w al­ko­ho­lizm. Rol­land nie miał ab­so­lut­nie ni­ko­go. By­ło mu wła­ści­wie obo­jęt­nie, w któ­rą stro­nę pój­dzie. Naj­czę­ściej spał na tar­go­wi­sku, gdzie ży­wił się reszt­ka­mi wa­rzyw. Cza­sem uda­ło mu się coś za­ro­bić, no­sząc wo­dę. Miał 15 lat, gdy pew­nej no­cy śpią­cy obok chło­piec wspo­mniał mu o cen­trum dla dzie­ci uli­cy, do któ­re­go Rol­land z cza­sem się zgło­sił. Zo­stał ura­to­wa­ny.

Budowa centrum dla dzieci ulicy w Antananarivo (Madagaskar)

Fot. Szy­mon Ku­biak.

Wy­klu­czo­ne, nie­chcia­ne, sa­mot­ne

W An­ta­na­na­ri­vo na uli­cy ży­ją na­wet 3- czy 4-let­nie dzie­ci. Ży­ją, śpią, do­ra­sta­ją do­słow­nie na uli­cy – w za­uł­kach, po ką­tach, sy­pia­jąc na kar­to­nach i sta­rych szma­tach. Część śpi w tu­ne­lach, cią­gną­cych się ki­lo­me­tra­mi pod mia­stem — gdzie od bru­du aż śmier­dzi, a wo­da le­je się po ścia­nach.

Wa­łę­sa­ją się bez na­dziei i ce­lu, gro­ma­dząc się w na­wet 50-oso­bo­we gru­py czy wręcz gan­gi. Że­brzą, snu­jąc się mię­dzy sa­mo­cho­da­mi. Nie­któ­re krad­ną. Część wpa­da w pro­sty­tu­cję, część jest po­rzu­co­ny­mi dzieć­mi pro­sty­tu­tek. Pa­da­ją ofia­rą pe­do­fi­lii. Wy­klu­czo­ne, nie­chcia­ne, sa­mot­ne.

Uli­ca te­go nie uczy

Chło­pa­kom ży­ją­cym na uli­cy w sto­li­cy Ma­da­ga­ska­ru bra­ku­je mi­ski je­dze­nia, ubra­nia, czy­ste­go ko­ca do spa­nia. Ale przede wszyst­kim bra­ku­je im zdol­no­ści do mi­ło­ści, umie­jęt­no­ści za­ufa­nia ko­muś czy wzię­cia od­po­wie­dzial­no­ści za swo­je ży­cie. Uli­ca te­go nie uczy.

Uczy za to prze­mo­cy, wro­go­ści, agre­sji. Za­my­ka­nia się w so­bie, by nic już nie mo­gło za­bo­leć tak jak bo­la­ła utra­ta do­mu i ro­dzi­ny. Uli­ca uczy krzyw­dze­nia słab­szych i młod­szych – tak jak sa­me­mu by­ło się bi­tym i okra­da­nych z ostat­nie­go ka­wał­ka chle­ba. Się­ga­nia po ta­ni, naj­bar­dziej tok­sycz­ny al­ko­hol i nar­ko­ty­ki, wą­cha­nie kle­ju i ben­zy­ny. Wszyst­kim tym za­głu­sza­ją po­czu­cie bez­sen­su i strach. Na uli­cy nie ma in­ne­go spo­so­bu, by prze­trwać — po­za wej­ściem w świat prze­stęp­czy. Edu­ka­cja uli­cy jest pro­sta: re­aguj prze­mo­cą na prze­moc, a wte­dy prze­ży­jesz.

Budowa centrum dla dzieci ulicy w Antananarivo (Madagaskar)

We­dług UNI­CEF-u, w kra­jach afry­kań­skich 50 mln dzie­ci ży­je na uli­cy. Są to przede wszyst­kim chłop­cy w wie­ku 10–15 lat. Fot. Da­riusz Ma­rut.

Budowa centrum dla dzieci ulicy w Antananarivo (Madagaskar)

Obec­ny stan kuch­ni w cen­trum dzie­ci uli­cy w An­ta­na­na­ri­vo.

W An­ta­na­na­ri­vo dzia­ła cen­trum szko­le­nio­we dla osie­ro­co­nych dzie­ci uli­cy (lub dzie­ci w trud­nej sy­tu­acji). Cen­trum pro­wa­dzą oj­co­wie du­cha­cze (w tym je­den z Pol­ski), któ­rzy na Ma­da­ga­ska­rze za­ło­ży­li wie­le szkół, w któ­rych uczą się ty­sią­ce dzie­ci.

Po­mo­gą w bu­do­wie swo­je­go do­mu

Cen­trum w sto­li­cy Ma­da­ga­ska­ru przede wszyst­kim chro­ni przed świa­tem prze­stęp­czym. Da­je też pod­sta­wo­we wy­kształ­ce­nie, ucząc kon­kret­ne­go za­wo­du. Każ­de­go dnia przyj­mu­je oko­ło 300 dzie­ci. Nie­ste­ty, obec­ny stan ośrod­ka unie­moż­li­wia za­pew­nie­nie ca­ło­do­bo­wej opie­ki. Dzie­cia­ki wra­ca­ją na noc do ro­dzin (je­śli je ma­ją) lub zna­jo­mych al­bo… na uli­cę. Trze­ba wy­bu­do­wać spo­ry dom, w któ­rym mo­gły­by też sy­piać. Po­za tym do­tych­cza­so­we wa­run­ki w cen­trum i tak są fa­tal­ne. Wła­ści­wie to ru­ina. Ze sta­rych bu­dyn­ków mo­że zo­stać je­dy­nie sto­lar­nia – i to po grun­tow­nym re­mon­cie. Resz­tę zruj­no­wa­nych bu­dyn­ków roz­bio­rą sa­mi wy­cho­wan­ko­wie, oczy­wi­ście po­mo­gą rów­nież przy bu­do­wie no­wych – to bę­dzie ich wła­sny wkład w no­wy dom.

Moż­na je ura­to­wać!

Mu­si po­wstać no­we cen­trum – so­lid­ny bu­dy­nek z warsz­ta­ta­mi, pie­cem do wy­pa­la­nia prac, miej­sca­mi noc­le­go­wy­mi (z ła­zien­ka­mi) oraz ma­ga­zy­na­mi na wy­pro­du­ko­wa­ne przez wy­cho­wan­ków wy­ro­by. Cen­trum ma szan­se się sa­mo utrzy­mać ze sprze­da­ży te­go, co wy­pro­du­ku­ją wy­cho­wan­ko­wie. Już dziś pro­du­ko­wa­ny przez nich drut kol­cza­sty do­brze się sprze­da­je (nie­wie­le firm się tym zaj­mu­je). A w pla­nie są wy­ro­by garn­car­skie oraz prze­two­ry wa­rzyw­ne. Na­uka za­wo­du (sto­larz, garn­carz, ku­charz, spa­wacz) i pra­ca dla wy­cho­wan­ków ma­ją dzia­ła­nia te­ra­peu­tycz­ne, są szan­są na od­zy­ska­nie sza­cun­ku do sa­mych sie­bie po ży­ciu na uli­cy. Po­mo­cą w tym bę­dzie też ka­dra pe­da­go­gów i psy­cho­lo­gów.

Więk­szość dzie­ci ma ogrom­ne szan­se na wyj­ście z ży­cia na uli­cy. Ma­ją nie­sa­mo­wi­te pra­gnie­nie, że­by ktoś się ni­mi za­jął, po­mógł im, że­by w ogó­le ktoś się ni­mi za­in­te­re­so­wał. Pra­cow­ni­cy cen­trum, choć to za każ­dym ra­zem dłu­gi i żmud­ny pro­ces, od­no­szą świet­ne efek­ty. Dzie­ci moż­na przy­wró­cić do nor­mal­ne­go ży­cia. Cen­trum po­mo­że dzie­ciom, a my po­móż­my zbu­do­wać im dom.

Budowa centrum dla dzieci ulicy w Antananarivo (Madagaskar)

Al­phon­se Ra­ko­to­na­to­an­dro. Fot. Da­riusz Ma­rut.

Ro­dzi­ce Al­phon­se są al­ko­ho­li­ka­mi. Chło­pak do­znał wie­lu krzywd, wręcz tor­tur; wy­słu­chał wie­lu obelg i krzyw­dzą­cych słów. W wie­ku 10 lat uciekł i zo­stał włó­czę­gą. Ni­gdy nie cho­dził do szko­ły. Na uli­cy ży­wił się od­pad­ka­mi. Miał 13, gdy zo­stał przy­ję­ty do cen­trum. Od tej chwi­li za­czę­ła się je­go trud­na wal­ka o od­zy­ska­nie god­no­ści i spo­ko­ju. Obec­nie Al­phon­se uczy się garn­car­stwa.

Budowa centrum dla dzieci ulicy w Antananarivo (Madagaskar)

Fer­nan­do Jo­sé Ra­ko­to­ni­ri­na. Fot. Da­riusz Ma­rut.

Jo­se zo­stał po­rzu­co­ny przez oj­ca. Ma­ma sa­mot­nie wy­cho­wy­wa­ła dzie­ci. Kie­dy ko­lej­ny raz wy­szła za mąż, męż­czy­zna znę­cał się nad dzieć­mi. Jo­se opu­ścił dom. Tra­fił na uli­cę, gdzie nie­raz by­wał bi­ty, zno­sił obe­lgi, głód i zim­no. Pra­co­wał tro­chę ja­ko tra­garz. Osta­tecz­nie tra­fił do cen­trum i uczy się w gim­na­zjum.

Print Friendly, PDF & Email