Motor dla Gabina z Lomé (Togo)

MOTOR DLA GABINA

LICZBA PROJEKTU: 867 EURO

MIEJSCE: LOME, TOGO

ROK: 2018

Prze­ka­za­li­śmy 867 euro na zakup nie­zbęd­ne­go środ­ka trans­por­tu dla Gabi­na — nie­peł­no­spraw­ne­go chło­pa­ka z Lomé, Togo.

Sytu­acja osób nie­peł­no­spraw­nych w Togo jest bar­dzo trud­na. Zwłasz­cza osób dotknię­tych nie­peł­no­spraw­no­ścią umy­sło­wą czy neu­ro­lo­gicz­ną. Żyje w tym kra­ju wie­le dzie­ci z pora­że­niem mózgo­wym. Naj­czę­ściej powo­dem są cięż­kie poro­dy w domach, cza­sem w kli­ni­kach (małych izbach poro­do­wych), gdzie bra­ku­je sprzę­tu i dokład­nej dia­gno­sty­ki. Miesz­ka­ją one czę­sto w ukry­ciu, scho­wa­ne po domach. Naj­czę­ściej tyl­ko z mamą, bo tak bole­śnie dotknię­te przez los dzie­ci są uwa­ża­ne za „prze­klę­te”, a razem z nimi ich mamy. W Togo bowiem mat­ki dzie­ci nie­peł­no­spraw­nych są uwa­ża­ne za cza­row­ni­ce. Kobie­ty i ich dzie­ci ska­za­ni na samot­ne życie, bez jakie­go­kol­wiek wspar­cia. Rzad­ko kie­dy ojciec zaak­cep­tu­je dziec­ko i żyją razem. Zwy­kle dzie­ci z pora­że­niem mózgo­wym wyma­ga­ją nie­mal cało­do­bo­wej opie­ki – jak w takiej sytu­acji mat­ka ma zara­biać, sko­ro cały czas spę­dza z dziec­kiem?

Jed­nym z nie­peł­no­spraw­nych dzie­ci w Togo, znaj­du­ją­cych się w takiej sytu­acji, jest Gabin. Ma 16 lat. Od 12 lat mama jest z nim sama. Jak uro­dzi­ła chłop­ca, to mąż ją zosta­wił. Potem się oże­nił z kimś innym. Potem i jego spo­tka­ło nie­szczę­ście – miał wylew, w wyni­ku któ­re­go jest spa­ra­li­żo­wa­ny. Tak więc mama Gabi­na nie ma z nim żad­ne­go kon­tak­tu i zosta­ła bez wspar­cia i środ­ków do życia. Taki jest los kobiet, któ­re mają dzie­ci nie­peł­no­spraw­ne w Togo. Mama Gabi­na jest bar­dzo dziel­na — radzi sobie, jak może.

Chło­piec jest czy­sty, zadba­ny i rado­sny. Jest inte­li­gent­ny, rozu­mie wszyst­ko, co się do nie­go mówi, cho­ciaż jemu same­mu mówi się bar­dzo trud­no. Chło­piec nie może cho­dzić, ani nic koło sie­bie zro­bić. Ma bar­dzo nie­sko­or­dy­no­wa­ne ruchy i skur­cze spa­stycz­ne, któ­re unie­moż­li­wia­ją samo­dziel­ne funk­cjo­no­wa­nie. Nawet nie może sam zjeść posił­ku. Jego mama jest fry­zjer­ką, dłu­go jed­nak nie pra­co­wa­ła w zawo­dzie, gdyż musia­ła się zaj­mo­wać chłop­cem. Pra­co­wa­ła jako kel­ner­ka w barze od godzi­ny 21 wie­czo­rem do 3 rano, by w cią­gu dnia zaj­mo­wać się synem. Bar­dzo go kocha, jest on jej jedy­nym dziec­kiem. Rok temu sio­stry ze Zgro­ma­dze­nia Misyj­ne­go Słu­żeb­nic Ducha Świę­te­go, pro­wa­dzą­ce Ośro­dek Zdro­wia w Lomé i opie­ku­ją­ce się 40 nie­peł­no­spraw­ny­mi dzieć­mi, pomo­gły mamie Gabi­na otwo­rzyć salo­nik fry­zjer­ski. Tam kobie­ta może pra­co­wać i rów­no­cze­śnie opie­ko­wać się chłop­cem. Jej mały dochód pozwa­la zaspo­ko­ić pod­sta­wo­we potrze­by, a lecze­nie i reedu­ka­cja (kine­zy­te­ra­pia) chłop­ca są zapew­nio­ne przez Ośro­dek. Od roku Gabin cho­dzi do szko­ły. Choć tak napraw­dę to nie cho­dzi, ale jest zawo­żo­ny przez mamę wyna­ję­tą tak­sów­ką moto­cy­klo­wą. Chło­pak jedzie na ple­cach mamy, sie­dzą­cej na miej­scu pasa­że­ra. A ma już 16 lat i zro­bił się napraw­dę cięż­ki. Nie ma jed­nak wyj­ścia – to jedy­ny ośro­dek w Lomé, gdzie dzie­ci z pora­że­niem mózgo­wym mogą zostać przy­ję­te. A w całym Togo jest ich tyl­ko czte­ry. To nie jest zwy­kła szko­ła, ale ośro­dek reha­bi­li­ta­cyj­ny, gdzie dzie­ci mogą prze­by­wać ze swy­mi rówie­śni­ka­mi. Jest otwar­ty od 8 rano do 15 po połu­dniu. Codzien­nie trze­ba dzie­ci przy­wieźć i ode­brać po połu­dniu. Gabin miesz­ka dale­ko od ośrod­ka, oko­ło 12 km, trans­port jest dro­gi — 1 200 F CFA (2 euro) dzien­nie. Mama nie jest w sta­nie tego pła­cić. Mie­sięcz­nie zara­bia oko­ło 50 euro. Było­by o wie­le taniej, gdy­by mia­ła wła­sny motor i sama zawo­zi­ła chłop­ca do ośrod­ka. Chło­piec był­by wte­dy sam na miej­scu pasa­że­ra, a nie na jej ple­cach. Mama chło­pa­ka mogła­by go odwo­zić na zaję­cia i wró­cić, by zara­biać w salo­ni­ku fry­zjer­skim. Do tej pory było to nie­moż­li­we ze wzglę­du na kosz­ty.

Motor dla Gabina z Lomé (Togo)

Motor dla Gabina z Lomé (Togo)