Pro­ble­my Afryki

Głód — największy skandal świata 

Ko­men­tarz eksperta

Uwa­run­ko­wa­nia ubó­stwa kra­jów Afryki

dr Ewa Radomska

Głód nie jest pro­ble­mem czę­ści świa­ta, z któ­rą nic nas nie łą­czy, nie jest pro­ble­mem, któ­ry nas nie do­ty­czy i – przede wszyst­kim – na któ­ry nie ma­my wpływu.

„To stan na po­gra­ni­czu tę­pe­go sza­leń­stwa. Lu­dzie są przy­tom­ni, choć nie­przy­tom­ni, czu­ją, nic nie czu­jąc. Prze­sta­ją zwra­cać uwa­gę na chwie­ją­ce się zę­by i dzią­sła krwa­wią­ce od by­le do­ty­ku. Przy­wy­kli do opuch­nię­tych stóp i nóg. Za­ha­mo­wa­nie wzro­stu u dzie­ci, za­bu­rze­nia krą­że­nia, upo­śle­dze­nie na­rzą­dów ja­my brzusz­nej, ukła­du krwio­no­śne­go, od­por­no­ścio­we­go, ogól­ne osła­bie­nie, de­pre­sja, brak łak­nie­nia, wy­chu­dze­nie, obrzę­ki, u do­ro­słych za­nik tka­nek mię­śnio­wej i tłusz­czo­wej pod­skór­nej — te i in­ne słow­ni­ko­we ob­ja­wy cho­ro­by nie do­ku­cza­ją już tak bar­dzo. Je­li­ta po­wo­li tra­wią sa­me sie­bie; to rów­nież bo­li, lecz kie­dy bo­li już któ­ryś mie­siąc, rok z rzę­du, wi­dać tak mu­si być. Po­dob­no moż­na po­go­dzić się na­wet z na­gły­mi, dłu­go­trwa­ły­mi skur­cza­mi żo­łąd­ka, kie­dy prze­ły­ka się śli­nę gę­stą jak flegma”.

(Pa­weł Smo­leń­ski, Kró­lo­we Mo­ga­di­szu, Czar­ne, Wo­ło­wiec 2018).

Ile lu­dzi umie­ra z głodu?

GŁÓD DZIŚ DOTYKA PONAD 820 MLN LUDZI. To wię­cej niż łącz­na licz­ba miesz­kań­ców USA, In­do­ne­zji i Pa­ki­sta­nu. Gło­du do­świad­cza­ją lu­dzie miesz­ka­ją­cy głów­nie na trzech kon­ty­nen­tach: w Afry­ce (w Afry­ce Sub­sa­ha­ryj­skiej 214 mln), Ame­ry­ce Po­łu­dnio­wej (37 mln) i Azji (525,6 mln). Jed­no z sied­miu dzie­ci na świe­cie (czy­li po­nad 20 mln rocz­nie, we­dług da­nych z 2015 r.) ro­dzi się z nie­do­wa­gą. Nie­do­ży­wie­nie jest przy­czy­ną nie­mal po­ło­wy śmier­ci dzie­ci po­ni­żej pią­te­go ro­ku ży­cia. W So­ma­lii i Cza­dzie śmier­tel­ność dzie­ci po­ni­żej pią­te­go ro­ku ży­cia wy­no­si oko­ło 12% (Glo­bal Hun­ger In­dex). Licz­ba wszyst­kich rocz­nie umie­ra­ją­cych z gło­du to oko­ło 9 mln. W tym sa­mym cza­sie jed­na trze­cia wy­pro­du­ko­wa­nej na świe­cie żyw­no­ści jest wy­rzu­ca­na (The World Co­unts). Pa­ra­dok­sem jest, że dwie trze­cie lu­dzi cier­pią­cych głód ży­je w ob­sza­rach rol­ni­czych, a po­ło­wa lu­dzi głod­nych to człon­ko­wie rol­ni­czych ro­dzin. JEDNYM Z NAJBARDZIEJ ROZPOWSZECHNIONYCH MITÓW JEST TWIERDZENIE, ŻE GŁÓWNĄ PRZYCZYNĄ GŁODU JEST PRZELUDNIENIE. Głód wy­stę­pu­je tak­że w re­jo­nach sła­bo za­lud­nio­nych, jak Bra­zy­lia czy Se­ne­gal. Zie­mia jest w sta­nie na­kar­mić wszyst­kich lu­dzi, a na­wet pro­du­ko­wa­na przez nas żyw­ność prze­kra­cza na­sze po­trze­by. PROBLEMEM JEST JEDYNIE SPOSÓB JEJ DYSTRYBUCJI. Nie jest to opi­nia po­je­dyn­czych na­ukow­ców, ale fakt, z któ­rym nikt dziś już nie polemizuje.

Lu­cian­ne (10 lat)

Jak czło­wiek nic nie jadł ca­ły dzień i kła­dzie się wie­czo­rem spać, to mu się krę­ci w gło­wie i jest zim­no – mó­wi dzie­się­cio­let­ni Lu­cian­ne. 
– Wte­dy my­ślę so­bie o mię­sie, któ­re ja­dłem kil­ka lat te­mu. Ma­rzę, że z ca­łą ro­dzi­ną sie­dzi­my na ma­cie, na niej stoi mi­ska peł­na mię­sa i wszy­scy są szczę­śli­wi. Gdy w do­mu nie ma nic do je­dze­nia, to nikt nic nie mó­wi. Jest ci­sza i tyl­ko ten za­pach ry­żu go­tu­ją­ce­go się u sąsiadów.

Fot.: Da­riusz Marut

ŚWIATOWY GŁÓD ROŚNIE CZY MALEJE?

We­dług ra­por­tu FAO (2023), po­ziom gło­du na świe­cie w ostat­nich la­tach wzrósł wzglę­dem lat sprzed pan­de­mii COVID-19. Sza­cu­je się, że w 2019 ro­ku pro­blem ten do­ty­kał oko­ło 7,9% po­pu­la­cji świa­to­wej, na­to­miast w la­tach 2021–2022 do­ty­kał już 9,2% po­pu­la­cji świa­to­wej. Względ­ny brak przy­ro­stu gło­du na po­zio­mie ogól­no­świa­to­wym w la­tach 2021–2022 nie od­zwier­cie­dla jed­nak wciąż ro­sną­ce­go pro­ble­mu, z ja­kim zma­ga­ją się miesz­kań­cy nie­któ­rych czę­ści świa­ta. Od­se­tek osób nie­do­ży­wio­nych w Afry­ce wzrósł z 19,4% w 2021 ro­ku do 19,7% w 2022 ro­ku, a naj­więk­szy wzrost ob­ser­wo­wa­ny był w Afry­ce Pół­noc­nej i Po­łu­dnio­wej. Od cza­su wy­bu­chu pan­de­mii licz­ba osób do­tknię­tych gło­dem w Afry­ce wzro­sła o 57 mi­lio­nów osób, z cze­go w sa­mym 2023 ro­ku od­no­to­wa­no 11 mi­lio­nów nie­do­ży­wio­nych dzie­ci po­ni­żej pią­te­go ro­ku ży­cia. FAO ostrze­ga, że do kwiet­nia 2024 głód w Afry­ce naj­sil­niej do­tknie re­gio­ny ta­kie jak Su­dan, Su­dan Po­łu­dnio­wy oraz Bur­ki­na Fa­so i Ma­li. Mi­mo po­pra­wy ob­ser­wo­wa­nej w nie­któ­rych re­gio­nach świa­ta, wy­eli­mi­no­wa­nie zja­wi­ska gło­du do 2030 ro­ku, któ­re jest jed­nym z ce­lów roz­wo­ju ONZ, wciąż sta­no­wi po­waż­ne wy­zwa­nie wy­ma­ga­ją­ce zwięk­szo­nych na­kła­dów i wy­sił­ków, w szcze­gól­no­ści w pań­stwach afrykańskich.

Ma­ma Fermina

zmar­ła po po­ro­dzie, oj­ciec po­rzu­cił ro­dzi­nę. Osie­ro­co­ne dziec­ko tra­fi­ło do skraj­nie ubo­giej bab­ci. W trze­cim mie­sią­cu ży­cia wa­ży­ło nie­co wię­cej niż dwa i pół ki­lo­gra­ma (pra­wi­dło­wa wa­ga w tym wie­ku to od 5 do 7,5 kg). Mi­mo po­mo­cy na­szej fun­da­cji, do­ży­wia­ją­cej za­gło­dzo­ne dzie­ci na Ma­da­ga­ska­rze, Fer­min zmarł. Był zbyt wy­cień­czo­ny, by przeżyć.

Fot.: Da­niel Kasprowicz

W 2024 ro­ku, w sa­mej Afry­ce Za­chod­niej i Środ­ko­wej licz­ba gło­du­ją­cych ma osią­gnąć 49,5 mi­lio­na, co sta­no­wi czte­ro­pro­cen­to­wy wzrost w po­rów­na­niu z ro­kiem 2023 we­dług re­gio­nal­nych da­nych do­ty­czą­cych bez­pie­czeń­stwa ży­wie­nio­we­go. Szcze­gól­nie nie­po­ko­ją­ce są da­ne do­ty­czą­ce kra­jów przy­brzeż­nych, gdzie sza­cu­je się, że licz­ba ko­biet, męż­czyzn i dzie­ci do­tknię­tych do­tkli­wym gło­dem wzro­śnie te­go la­ta o 16% w po­rów­na­niu z po­przed­nim ro­kiem (do 6,2 mln). Do­tkli­wy głód w tych te­re­nach wy­ni­ka głów­nie z kon­flik­tu po­li­tycz­ne­go, któ­ry przy­mu­so­wo prze­sie­dlił mi­lio­ny lu­dzi, a tak­że z po­wo­du kry­zy­su kli­ma­tycz­ne­go i wy­so­kich cen żyw­no­ści i pa­li­wa. Po­nad 2 na 3 go­spo­dar­stwa do­mo­we w Afry­ce Środ­ko­wej i Za­chod­niej nie mo­gą po­zwo­lić so­bie na zdro­wą, zbi­lan­so­wa­ną die­tę. Z ko­lei 8 na 10 dzie­ci w wie­ku 6–23 mie­się­cy nie spo­ży­wa mi­ni­mal­nej ilo­ści mi­kro- i ma­kro­ele­men­tów po­trzeb­nych do opty­mal­ne­go wzro­stu i rozwoju.

DLACZEGO AŻ TYLE OSÓB CIERPI GŁÓD?

Sko­ro już wie­my, że na­sza pla­ne­ta mo­że wy­ży­wić wszyst­kich swo­ich miesz­kań­ców, na­su­wa się py­ta­nie, dla­cze­go aż ty­le osób cier­pi głód? Głód po­ja­wia się tam, gdzie są su­sza, woj­na, ko­rup­cja, gdzie nie dzia­ła­ją rzą­dy i ad­mi­ni­stra­cja – to czyn­ni­ki dość oczy­wi­ste. Ale są też pro­ble­my bar­dziej zło­żo­ne. Źró­dłem gło­du od za­wsze jest BIEDA, NIERÓWNOŚCI SPOŁECZNE ORAZ MARGINALIZACJA. Kra­je do­tknię­te gło­dem to te, w któ­rych wy­stę­pu­ją naj­więk­sze nie­rów­no­ści spo­łecz­ne i w któ­rych przej­ście do bo­gat­szej gru­py spo­łecz­nej wy­da­je się nie­moż­li­we. Bez­pie­czeń­stwo żyw­no­ścio­we lu­dzi, czy­li do­stęp do pro­duk­tów, któ­re ko­niecz­ne są do utrzy­ma­nia peł­no­war­to­ścio­wej die­ty, po­zwa­la­ją­cej na pro­wa­dze­nie ak­tyw­ne­go ży­cia, jest uza­leż­nio­ne od świa­to­wej eko­no­mii, mo­men­tów spo­wol­nie­nia go­spo­dar­cze­go oraz dys­try­bu­cji żyw­no­ści. W tym mo­men­cie licz­ba osób, któ­rych bez­pie­czeń­stwo żyw­no­ścio­we jest za­gro­żo­ne, prze­kra­cza 2 mld (w tym 8% miesz­kań­ców Ame­ry­ki Pół­noc­nej i Europy).

KTO ZAŚ NIE MA, TEMU ZABIORĄ RÓWNIEŻ TO, CO MA

Nie­ste­ty, KRYZYSY GOSPODARCZE NIE UDERZAJĄ WE WSZYSTKICH TAK SAMO. Kry­zys naj­bar­dziej od­bi­ja się na naj­bied­niej­szych, na miesz­kań­cach czę­ści świa­ta, w któ­rych sys­te­my so­cjal­ne nie funk­cjo­nu­ją tak do­brze, pra­cow­ni­cy nie są za­trud­nia­ni na umo­wach, gwa­ran­tu­ją­cym im bez­pie­czeń­stwo fi­nan­so­we, w któ­rych nie ma roz­wi­nię­tych in­sty­tu­cji po­za­rzą­do­wych i opie­kuń­czych oraz ogól­no­do­stęp­nej służ­by zdro­wia. Tam każ­de drob­ne wa­ha­nia na ryn­ku czy zwięk­sze­nie po­zio­mu bez­ro­bo­cia koń­czą się dla ty­się­cy osób tra­gicz­nie. Kie­dy jed­nak są okre­sy bo­omu go­spo­dar­cze­go, rzad­ko sy­tu­acja miesz­kań­ców bied­nych re­jo­nów zmie­nia się na plus. W Ben­ga­lu w 1943 r. wy­stą­pił bo­om go­spo­dar­czy, a mi­mo w tym sa­mym cza­sie mi­lio­ny lu­dzi umie­ra­ły z gło­du, po­nie­waż to­wa­rzy­szy­ła te­mu gi­gan­tycz­na in­fla­cja. Ak­tu­al­nie: Etio­pia ze swo­im tem­pem wzro­stu go­spo­dar­cze­go rzę­du 9% rocz­nie (da­ne za 2018) jest jed­no­cze­śnie w pierw­szej dzie­siąt­ce naj­szyb­ciej roz­wi­ja­ją­cych się kra­jów świa­ta i pierw­szej dzie­siąt­ce naj­bar­dziej gło­du­ją­cych kra­jów świata. 

Bu­run­di

to naj­bied­niej­szy kraj świa­ta (ma naj­niż­sze PKB, czy­li pro­dukt kra­jo­wy brut­to). Bie­da, zwłasz­cza na wsi, jest nie­wy­obra­żal­na. „W na­szej gmi­nie tyl­ko w stycz­niu zmar­ło z wy­cień­cze­nia 78 osób, a oko­ło 760 ro­dzin cier­pi głód i nie ma pra­wie żad­nych środ­ków na utrzy­ma­nie – mó­wi sio­stra Te­re­sa, mi­sjo­nar­ka w Ga­ta­ra w Bu­run­di. – Przy­szła su­sza, któ­ra trwa­ła od kwiet­nia do paź­dzier­ni­ka, oraz cho­ro­by. Do te­go do­cho­dzą kra­dzie­że plo­nów doj­rze­wa­ją­cych. Dzie­ci nie idą do szko­ły, bo bez je­dze­nia nie mo­gą uczest­ni­czyć w za­ję­ciach. Po 2–3 lek­cjach są tak śpią­ce i sła­be, że le­piej, że­by zo­sta­ły w do­mu. Ich ma­rze­niem jest zjeść śnia­da­nie, że­by uczest­ni­czyć w lek­cji. Ostat­nio chło­piec przy­niósł mi sko­szo­nej tra­wy i mó­wi: sio­stro, daj je­dze­nie, my już nic nie ma­my, je­my trzci­nę cu­kro­wą. To wca­le nie jest trzci­na, tyl­ko ło­dy­gi ku­ku­ry­dzy, któ­re z gło­du lu­dzie wy­sy­sa­ją. I chło­pak pro­si da­lej: mó­wi­łaś, że nie trze­ba kraść, więc daj nam jeść”.

Fot.: Te­re­sa Dróździel

CO DZIEJE SIĘ Z ŻYWNOŚCIĄ?

A co dzie­je się z żyw­no­ścią, któ­ra jest pro­du­ko­wa­na na świe­cie, rów­nież w re­jo­nach cier­pią­cych głód? Naj­czę­ściej tra­fia do Eu­ro­py, gdzie póź­niej w po­ło­wie tra­fia na śmiet­nik. Pro­du­cen­ci sprze­da­ją ją nie tym, któ­rzy jej po­trze­bu­ją, ale tym, któ­rzy ofe­ru­ją naj­wię­cej. Tak dzia­ła ry­nek. ŻYWNOŚCI RZADKO NAPRAWDĘ BRAKUJE. Czę­sto na­wet zda­rza się, że po­wsta­ją jej nad­wyż­ki, któ­re póź­niej są nisz­czo­ne. Dzie­je się tak dla­te­go, że pro­du­cen­ci nie chcą do­pu­ścić do spad­ku jej ce­ny, któ­ry na­stą­pił­by, gdy­by na ryn­ku po­ja­wi­ła się jej zbyt du­ża ilość.

Żyw­ność jest pro­duk­tem stra­te­gicz­nym, z któ­re­go za­ku­pu naj­trud­niej zre­zy­gno­wać. Ten oczy­wi­sty dla wszyst­kich fakt czę­sto WYKORZYSTUJĄ SPEKULANCI. Kie­dy tyl­ko po­ja­wia się ry­zy­ko nie­do­bo­ru ja­kie­goś pro­duk­tu, spo­wo­do­wa­ne klę­ska­mi ży­wio­ło­wy­mi, ta­ki­mi jak su­sze czy po­wo­dzie, chęt­nie pod­sy­ca­ją nie­pew­ność, by do­pro­wa­dzić do pod­wyż­sze­nia ce­ny. Prze­pro­wa­dza się tak­że licz­ne ope­ra­cje fi­nan­so­we, han­dlu­jąc umo­wa­mi i wy­ko­rzy­stu­jąc uza­leż­nie­nie lu­dzi od pro­duk­tów. W tej sy­tu­acji żyw­ność tra­fia je­dy­nie do tych państw, któ­re stać na jej za­kup, na­wet je­śli póź­niej zo­sta­nie po pro­stu wy­rzu­co­na. Jest to sku­tek głów­nie nie­świa­do­mo­ści związ­ku tych zja­wisk i wpły­wu kon­sump­cji oraz na­szych wła­snych wy­bo­rów na sy­tu­ację lu­dzi w in­nych państwach.

Po­ło­wa dzie­ci jest głodna

Na pew­no po­ło­wa – z na­ci­skiem mó­wi sio­stra Ali­cja Adam­ska, pro­wa­dzą­ca szko­łę w Ka­me­ru­nie. – Przy­cho­dzą i pro­szą: Sio­stro, niech sio­stra da ta­blet­kę, bar­dzo mnie bo­li gło­wa. A ja wte­dy py­tam: Ja­dłeś ty coś dzisiaj?

Pro­szę so­bie wy­obra­zić sa­mo­po­czu­cie dziec­ka, któ­re ostat­ni raz ja­dło po­przed­nie­go dnia wie­czo­rem. Po­tem ra­no nic, w po­łu­dnie nic. W środ­ku dnia przy­cho­dzi ogrom­ny upał, 30–40 stop­ni. Dzie­ci są zmę­czo­ne, cho­ru­ją. Gdy dziec­ko jest do­ży­wio­ne cho­ciaż dwa ra­zy w ty­go­dniu, to od­bu­do­wu­je si­ły. Po­za tym do­ży­wia­nie wzbu­dza w dziec­ku chęć cho­dze­nia do szkoły.

Fot.: Ro­bert Noga

MIĘDZYNARODOWE RYNKI

KRAJE ROZWIJAJĄCE SIĘ SĄ UZALEŻNIONE OD IMPORTU TOWARÓW PIERWOTNYCH. Wa­ha­nia na ryn­ku a tak­że kry­zy­sy ude­rza­ją w pierw­szej ko­lej­no­ści w te kra­je. Ce­ny idą w gó­rę, lu­dzie tra­cą pra­cę, pod­czas gdy bra­ku­je roz­wi­nię­tych świad­czeń so­cjal­nych oraz in­sty­tu­cji opiekuńczych.

W cza­sie kry­zy­su kra­je roz­wi­ja­ją­ce się po­grą­ża­ją się w in­fla­cji, co znów wpły­wa na brak moż­li­wo­ści za­ku­pu to­wa­rów. Jed­no­cze­śnie te kra­je są uza­leż­nio­ne od za­ku­pu pro­duk­tów ko­niecz­nych i nie­kie­dy ich na to nie stać. Z dru­giej stro­ny są uza­leż­nio­ne od pro­duk­tów, któ­re eks­por­tu­ją, po­nie­waż z te­go czer­pią do­chód. Zy­ski na tych to­wa­rach tra­fia­ją jed­nak głów­nie do sprze­da­ją­cych je kon­cer­nów, a nie do mieszkańców.

SPADAJĄCE CENY ŻYWNOŚCI NA RYNKU MIĘDZYNARODOWYM czę­sto ozna­cza­ją wzrost bez­ro­bo­cia i ogrom­ną in­fla­cję w pań­stwach, któ­re ją eks­por­tu­ją, a tym sa­mym pod­wyż­kę cen żyw­no­ści w tym pań­stwie. Więc osta­tecz­nie spa­dek ce­ny żyw­no­ści na ryn­ku mię­dzy­na­ro­do­wym po­wo­du­je wzrost ce­ny żyw­no­ści w pań­stwie eksportującym.

Głód w Afryce

Mat­ka Verisoa

(Ma­da­ga­skar) zmar­ła przy po­ro­dzie. Po­ród przyj­mo­wa­ła lo­kal­na zna­chor­ka. Dziec­ko, kar­mio­ne przez ciot­kę wo­dą z mle­kiem skon­den­so­wa­nym, cier­pia­ło na cięż­kie nie­do­ży­wie­nie i cho­ro­by współ­ist­nie­ją­ce. Ko­bie­ta po­szła do szpi­ta­la, ale nikt ich nie przy­jął – lo­kal­ni pra­cow­ni­cy żą­da­li pie­nię­dzy, któ­rych nie mia­ła. Pol­scy mi­sjo­na­rze sta­ra­li się po­móc wszyst­ki­mi do­stęp­ny­mi me­to­da­mi, ale dziec­ko zmar­ło po kil­ku dniach. Mia­ło oko­ło ro­ku i wa­ży­ło po­ni­żej pię­ciu kilogramów.

Fot.: Da­niel Kasprowicz

LUKSUS ZAMIAST ŻYWNOŚCI

Ko­lej­nym zja­wi­skiem pro­wa­dzą­cym do gło­du jest pro­duk­cja żyw­no­ści, któ­ra nie jest to­wa­rem pierw­szej po­trze­by. Na po­lach, któ­re mo­gły­by być wy­ko­rzy­sta­ne w in­ny spo­sób, upra­wia­my do­bra luk­su­so­we, ta­kie jak ty­toń, ka­wa czy her­ba­ta. Upra­wia­my też ZBOŻA, KTÓRE PRZEZNACZAMY NA PASZĘ DLA ZWIERZĄT, z któ­rych póź­niej pro­du­ku­je­my mię­so, nie bę­dą­ce pro­duk­tem ko­niecz­nym i do­stęp­nym tyl­ko dla naj­bo­gat­szych. Na przy­kład w USA 70% zbo­ża zja­da­ją kro­wy, świ­nie i ku­ry, a spo­ży­cie mię­sa wzrasta.

In­nym spo­so­bem wy­ko­rzy­sta­nia żyw­no­ści jest pro­du­ko­wa­nie z niej BIOPALIW. W USA we­dług pra­wa fe­de­ral­ne­go 40% pro­du­ko­wa­nej rocz­nie ku­ku­ry­dzy mu­si być wy­ko­rzy­sty­wa­na wła­śnie w tym ce­lu. Tym­cza­sem do na­peł­nie­nia jed­ne­go ba­ku pa­li­wem po­trzeb­ne jest 170 kg ku­ku­ry­dzy, czy­li ty­le, ile wy­star­czy­ło­by do wy­ży­wie­nia jed­ne­go dziec­ka przez rok. Wzrost po­py­tu na bio­pa­li­wa (i idą­cy za nim wzrost świa­to­wych cen su­row­ców rol­nych) był, obok spe­ku­la­cji na ryn­kach fi­nan­so­wych, uzna­wa­ny za jed­ną z głów­nych przy­czyn wzro­stu cen żyw­no­ści w la­tach 2007–2008.

Pro­blem gło­du z pew­no­ścią jest zło­żo­ny, ma na nie­go wpływ wie­le czyn­ni­ków. Na pew­no jed­nak nie mo­że­my po­wie­dzieć o nim dwóch rze­czy. Te­go, że jest pro­ble­mem nie do roz­wią­za­nia i te­go, że nie ma­my na nie­go wpły­wu. Mu­si­my tyl­ko do­strzec, że TE SAME PRODUKTY, KTÓRE LĄDUJĄ NA ŚMIETNIKU W JEDNEJ CZĘŚCI ŚWIATA, MOGŁYBY STAĆ SIĘ POSIŁKIEM RATUJĄCYM ŻYCIE W INNEJ CZĘŚCI TEGO SAMEGO ŚWIATA.

Kin­ga Ko­ze­ra dla Pol­skiej Fun­da­cji dla Afryki

Char­li­ne

z ma­mą i trój­ką ro­dzeń­stwa (Ma­da­ga­skar) nie po­sia­da­li do­słow­nie ni­cze­go. Miesz­ka­li w chle­wi­ku w oto­cze­niu zwie­rząt. Nie­raz do­brzy lu­dzie da­wa­li im tro­chę ku­ku­ry­dzy czy ma­nio­ku. Wy­gło­dzo­ne dzie­ci zo­sta­ły od­na­le­zio­ne przez s. Mał­go­rza­tę, mi­sjo­nar­kę. Te­raz miesz­ka­ją w do­mu dziec­ka i cho­dzą do szko­ły. Nie by­ły przy­zwy­cza­jo­ne, że moż­na na­jeść się do sy­ta i trze­ba by­ło wy­da­wać im je­dze­nie w od­po­wied­nich por­cjach. Dzie­ci cho­wa­ły też żyw­ność pod po­dusz­kę, co jest ty­po­we, gdy dłu­go cier­pi się głód.

Fot.: Da­riusz Marut

„PRZEOBRAŻENIE ŻYWNOŚCI W PRZEDMIOT SPEKULACJI FINANSOWYCH do­ko­na­ło się dwa­dzie­ścia lat te­mu. Nikt jed­nak wła­ści­wie te­go nie za­uwa­żał aż do ro­ku 2008. Wte­dy wła­śnie wiel­ka ban­ko­wość prze­ży­ła coś, co wie­lu uzna­ło za au­ten­tycz­ne trzę­sie­nie zie­mi: kry­zys, któ­ry ob­jął jed­no­cze­śnie ak­cje, hi­po­te­ki, han­del mię­dzy­na­ro­do­wy. Wszyst­ko się wa­li­ło, pie­niądz nie miał się gdzie po­dziać, do­kąd pójść.
Po dniach nie­pew­no­ści wie­le ka­pi­ta­łów schro­ni­ło się pod skrzy­dła in­sty­tu­cji, któ­ra wy­da­wa­ła się naj­bar­dziej przy­ja­zna: Gieł­dy w Chi­ca­go i jej su­row­ców. W ro­ku 2003 in­we­sty­cje w pro­duk­ty żyw­no­ścio­we wy­no­si­ły oko­ło 13 mi­liar­dów do­la­rów; w 2008 osią­gnę­ły wy­so­kość 317 mi­liar­dów – to nie­mal 25 ra­zy wię­cej pie­nię­dzy, 25 ra­zy więk­szy po­pyt. Ce­ny oczy­wi­ście wy­strze­li­ły w górę.

Ana­li­ty­cy, któ­rych nie moż­na po­dej­rze­wać o le­wi­co­wość, sza­co­wa­li, że ta ilość pie­nię­dzy prze­wyż­sza­ła ob­ro­ty na świa­to­wym ryn­ku żyw­no­ści pięt­na­sto­krot­nie – był to OWOC CZYSTEJ SPEKULACJI. Rząd ame­ry­kań­ski od­pro­wa­dzał set­ki mi­liar­dów do­la­rów do ban­ków, „aby ra­to­wać sys­tem fi­nan­so­wy”, i spo­ra część tych pie­nię­dzy nie znaj­dy­wa­ła lep­sze­go ce­lu in­we­sty­cji niż żyw­ność – ta, któ­rą je­dli inni.

Te­raz na Gieł­dzie w Chi­ca­go ne­go­cju­je się co ro­ku ilość psze­ni­cy rów­ną pięć­dzie­się­cio­krot­nej świa­to­wej pro­duk­cji. Po­wta­rzam: tu­taj każ­de ziar­no ku­ku­ry­dzy, któ­ra się uro­dzi na świe­cie, jest ku­po­wa­ne i sprze­da­wa­ne – na­wet nie ku­po­wa­ne i sprze­da­wa­ne; prze­pro­wa­dza się tyl­ko sy­mu­la­cję – pięć­dzie­siąt ra­zy. Ina­czej to uj­mu­jąc: spe­ku­lo­wa­nie psze­ni­cą da­je OBROTY PIENIĘŻNE PIĘĆDZIESIĄT RAZY WIĘKSZE, NIŻ WYNOSI WARTOŚĆ PRODUKCJI te­go zboża.

Wiel­kim wy­na­laz­kiem ryn­ków jest fakt, że ten, kto chce coś sprze­dać, nie mu­si te­go po­sia­dać. Wię­cej: by­ło­by czymś dziw­nym, gdy­by się sprze­da­wa­ło to, co się po­sia­da. Sprze­da­je się obiet­ni­ce, umo­wy, nie­ści­sło­ści za­pi­sa­ne na ekra­nach kom­pu­te­ra. I ci, któ­rzy umie­ją, za­ra­bia­ją for­tu­ny na tym ćwi­cze­niu z fik­cji. (…) MACHINA ROZPĘDZONA BYŁA DO TYSIĄCA KILOMETRÓW NA GODZINĘ.

Tam­te­go dnia, 6 kwiet­nia 2008 ro­ku, to­na psze­ni­cy osią­gnę­ła ce­nę 440 do­la­rów. To by­ło nie do uwie­rze­nia: za­le­d­wie pięć lat wcze­śniej kosz­to­wa­ła trzy ra­zy mniej, w oko­li­cach 125 do­la­rów. Zbo­ża przez prze­szło dwie de­ka­dy utrzy­mu­ją­ce sta­łą war­tość no­mi­nal­ną, a za­tem ma­ją­ce co­raz niż­sze ce­ny, w ro­ku 2006 za­czę­ły iść w gó­rę, a w pierw­szych mie­sią­cach ro­ku 2007 wzrost cen stał się niepowstrzymany.

W ma­ju ce­na psze­ni­cy prze­kro­czy­ła 200 do­la­rów za to­nę, w sierp­niu 300, w stycz­niu 400. To sa­mo do­ty­czy­ło po­zo­sta­łych zbóż”.

(Mar­tín Ca­par­rós, Głód, Wy­daw­nic­two Li­te­rac­kie, Kra­ków 2016)

Oko­li­ce sto­li­cy Madagaskaru

– Bri­git­te to wdo­wa z czwór­ką dzie­ci. Za­nim do­sta­li od nas po­moc (wo­rek z ry­żem na zdję­ciu), nie je­dli już pra­wie nic. By zna­leźć coś na świą­tecz­ny stół dla dzie­ci, Bri­git­te po­szła nad je­zio­ro i sta­rą pie­lu­chą pró­bo­wa­ła ło­wić ma­leń­kie ryb­ki. Nie ma­ją na­wet wędki.

Fot.: Da­riusz Marut

Pol­ska Fun­da­cja dla Afryki

ul. Kro­wo­der­ska 24/3
31–142 Kra­ków

KRS: 000415325

100%

sku­tecz­no­ści
na­szych
pro­jek­tów

Ra­chu­nek ban­ko­wy w zło­tych (PLN):

BANK PEKAO SA 52 1240 4533 1111 0010 4502 9775

Ra­chu­nek ban­ko­wy w eu­ro (eur):

BANK PEKAO SA 65 1240 4533 1978 0010 6501 4557

IBAN: PL 52 1240 4533 1111 0010 4502 9775

SWIFT (BIC): PKOPPLPW

Pol­ska Fun­da­cja dla Afry­ki
ul. Kro­wo­der­ska 24/3
31–142 Kraków

KRS: 000415325

Ra­chu­nek ban­ko­wy w zło­tych (PLN):

BANK PEKAO SA 52 1240 4533 1111 0010 4502 9775

Ra­chu­nek ban­ko­wy w eu­ro (eur):

BANK PEKAO SA 65 1240 4533 1978 0010 6501 4557

IBAN: PL 52 1240 4533 1111 0010 4502 9775

SWIFT (BIC): PKOPPLPW

Sku­tecz­no­ści na­szych
pro­jek­tów wy­no­si 100%