Dożywianie i edukacja dzieci w Mampikony (Madagaskar)

EDUKACJA DZIECI

LICZBA PROJEKTU: 68 000 EURO

MIEJSCE: MADAGASKAR

ROK: 2019

Prze­ka­za­li­śmy 68 000 euro na doży­wia­nie, utrzy­ma­nie i edu­ka­cję dzie­ci w Mam­pi­ko­ny. Nie­do­ży­wie­nie w regio­nie Mam­pi­ko­ny na Mada­ga­ska­rze się­ga oko­ło 30 proc. Dzie­ci cho­ru­ją na wszyst­kie typy nie­do­ży­wie­nia i awi­ta­mi­no­zy. Na Mada­ga­ska­rze mat­ki czę­sto umie­ra­ją przy lub po poro­dzie. Nowo­rod­kiem wte­dy zaj­mu­je się bab­cia lub ktoś inny z rodzi­ny. Nie stać ich na mle­ko huma­ni­zo­wa­ne dla nie­mow­ląt. Dzie­ci dokar­mia się wodą z cukrem bądź mle­kiem skon­den­so­wa­nym, co pro­wa­dzi do bie­gu­nek, infek­cji (brud­ne źró­dła wody), cał­ko­wi­te­go wynisz­cze­nia. A jeże­li dziec­ko jest nie­do­ży­wio­ne, to śmierć z powo­du bie­gun­ki infek­cyj­nej (bar­dzo czę­sta), mala­rii, duru brzusz­ne­go, cho­rób paso­żyt­ni­czych to kwe­stia kil­ku dni.

Wykar­mie­nie tych dzie­ci mle­kiem huma­ni­zo­wa­nym, bez pomo­cy pra­cow­ni­ków cen­trum zdro­wia w Mam­pi­ko­ny, było­by nie­moż­li­we. Dla rodzi­ców był to koszt 105 000 aria­rów tygo­dnio­wo na samo mle­ko – czy­li nie­mal naj­niż­sza mie­sięcz­na pen­sja kra­jo­wa. to oko­ło dwu­stu zło­tych.

Gdy pyta­my Pola­ków pra­cu­ją­cych w Mam­pi­ko­ny na Mada­ga­ska­rze, dla­cze­go dzie­ci umie­ra­ją z gło­du, odpo­wia­da­ją, że naj­częst­szą przy­czy­ną jest śmierć mat­ki przy poro­dzie. Do szpi­ta­la jest 260 km, kobie­ty nie rodzą w ste­ryl­nych warun­kach, ale jedy­nie przy pomo­cy zna­chor­ki — i umie­ra­ją. Sto razy czę­ściej niż w Pol­sce. Tyl­ko co czwar­te dziec­ko ma tu peł­ną rodzi­nę. Sie­ro­tą zaj­mu­je się naj­czę­ściej bab­cia, pra­cu­ją­ca na roli lub sprze­da­ją­ca plac­ki na tar­gu. Innej pra­cy dla niej nie ma. Kar­mi sie­ro­tę tym, co ma. Bana­nem od pierw­sze­go dnia życia. Wodą z cukrem. Roz­cień­czo­nym mle­kiem skon­den­so­wa­nym. To wszyst­ko pro­wa­dzi do bie­gu­nek — śmier­tel­nych w sytu­acji nie­do­ży­wie­nia. Mle­ko w prosz­ku dla dzie­ci (jed­na pusz­ka na tydzień) to 1/4 pen­sji kobie­ty pra­cu­ją­cej na roli. A czę­sto nawet dzie­ci kar­mio­ne pier­sią przez mat­kę są nie­do­ży­wio­ne – gdy mat­ka gło­du­je, jej pokarm nie jest wystar­cza­ją­cy.

Edu­ka­cja na Mada­ga­ska­rze

  • Oko­ło 28 % dzie­ci w wie­ku 5–14 lat muszą pra­co­wać, by pomóc rodzi­com w utrzy­ma­niu domu, co zmu­sza je do zre­zy­gno­wa­nia z edu­ka­cji;
  • Na 100 dzie­ci, któ­re tra­fia­ją do szko­ły pod­sta­wo­wej koń­czy ją jedy­nie oko­ło 60. Bar­dzo duży jest wskaź­nik uczniów, któ­ry powta­rza­ją kla­sy. Mal­ga­ski odpo­wied­nik pol­skie­go gim­na­zjum koń­czy tyl­ko 25% pro­cent dzie­ci.
  • Więk­szość mal­ga­skich dzie­ci, kie­dy ma moż­li­wość pod­ję­cia nauki, robi to w prze­peł­nio­nych i nie­przy­sto­so­wa­nych kla­sach. Nato­miast wie­le nie ma w ogó­le dostę­pu do szkół.
  • Odse­tek dzie­ci w wie­ku 6–10 lat, któ­re prze­sta­ły uczęsz­czać do szko­ły w wyni­ku ogra­ni­cze­nia dota­cji w latach 2006–9 wzrósł o 53%;

Edu­ka­cja w Mam­pi­ko­ny

Anal­fa­be­tyzm jest tu powszech­ny. Kla­sa bywa, że liczy ponad 100 uczniów, za to książ­ka jest jed­na na całą kla­sę. Czę­sto w szko­łach nie ma lek­cji, gdy ucznio­wie pra­cu­ją na polu nauczy­cie­la. Już kil­ku­let­nie dzie­ci pasą cały­mi dnia­mi byki – jed­no­cze­śnie zaj­mu­jąc się młod­szym rodzeń­stwem.

Wciąż jed­nak wie­le jest wio­sek, w któ­rych nie ma dostę­pu do edu­ka­cji. Nie­licz­ne szko­ły pań­stwo­we są w opła­ka­nym sta­nie: mają jed­ną, góra dwie sale, któ­re przy­kry­wa dach skle­co­ny z bam­bu­sa. Czę­sto kla­sa ma tyl­ko jed­ną książ­kę. Zeszyt i ołó­wek to też luk­sus, zwy­kle dziec­ku musi wystar­czyć wypo­ży­czo­na tablicz­ka i kre­da. Ta rów­nież jest dro­go­cen­na: „Jest z zagra­ni­cy” mówią dzie­ci i każ­dy kawa­łek dzie­lą, by star­czy­ło dla kil­ku kole­gów. Zresz­tą kre­dą pisze się tyl­ko na lek­cjach. W domu do odra­bia­nia zadań musi wystar­czyć pisa­nie paty­kiem na pia­sku. Misjo­na­rze za zgro­ma­dze­nia Ducha Świę­te­go pro­wa­dzą na wyspie 20 szkół dla pra­wie 6000 uczniów. W dzień otwar­cia jed­nej z misyj­nych szkół na Mada­ga­ska­rze nie­któ­re dzie­ci wyszły z domu o godzi­nie 6, czy­li od razu po wscho­dzie słoń­ca. Bały się spóź­nić — nie mają prze­cież zegar­ka. Jed­na z mam, widząc swo­je dziec­ko w nowym ubra­niu i z ple­ca­kiem, roz­pła­ka­ła się. „Spo­tka­ło nas takie wiel­kie szczę­ście” – szlo­cha­ła.

Dożywianie i edukacja dzieci w Mampikony (Madagaskar)

Nie­do­ży­wio­ne dziec­ko z Mam­pi­ko­ny, fot. Daniel Kaspro­wicz