Edukacja i utrzymanie dzieci w regionie Mampikony (Madagaskar)

EDUKACJA DZIECI

LICZBA PROJEKTU: 41 000 EURO

MIEJSCE: MADAGASKAR

ROK: 2020

Prze­ka­za­li­śmy 41 000 euro na edu­ka­cję i utrzy­ma­nie dzie­ci w regio­nie Mam­pi­ko­ny na Mada­ga­ska­rze. Sytu­acja dzie­ci na wyspie jest wyjąt­ko­wo trud­na – nawet bez dwóch ostat­nich dra­ma­tów, jakie mia­ły miej­sce: cyklon w stycz­niu, koro­na­wi­rus od mar­ca tego roku.

Edu­ka­cja w teo­rii jest dar­mo­wa, powszech­na i obo­wiąz­ko­wa (przez 5 lat — mię­dzy 6 a 10 rokiem życia), ale rze­czy­wi­stość wyglą­da ina­czej:

Edu­ka­cja na Mada­ga­ska­rze

  • Oko­ło 28 % dzie­ci w wie­ku 5–14 lat musi pra­co­wać, by pomóc rodzi­com w utrzy­ma­niu domu, co zmu­sza je do zre­zy­gno­wa­nia z edu­ka­cji;
  • 26 % uczniów powta­rza kla­sę w pod­sta­wów­ce.
  • Tyl­ko co trze­ci uczeń dotrwa do koń­ca pod­sta­wów­ki
  • wskaź­nik scho­la­ry­za­cji – 5 proc. (Pol­ska 68,1%. Wskaź­nik ten poka­zu­je, jaki pro­cent stu­den­tów jest w popu­la­cji osób w wie­ku stu­denc­kim).
  • Rzą­do­we nakła­dy na edu­ka­cję jako pro­cent PKB – 3,23. (W Pol­sce 5,2%, przy czym nale­ży pamię­tać o róż­ni­cy w bogac­twie kra­jów).
  • Na jed­ne­go nauczy­cie­la przy­pad­ka 22,3 uczniów (w Pol­sce: 10).

Edu­ka­cja w Mam­pi­ko­ny

Anal­fa­be­tyzm jest tu powszech­ny. Kla­sa bywa, że liczy ponad 100 uczniów, za to książ­ka jest jed­na na całą kla­sę. Czę­sto w szko­łach nie ma lek­cji, gdy ucznio­wie pra­cu­ją na polu nauczy­cie­la. Już kil­ku­let­nie dzie­ci pasą cały­mi dnia­mi byki – jed­no­cze­śnie zaj­mu­jąc się młod­szym rodzeń­stwem.

Wciąż jed­nak wie­le jest wio­sek, w któ­rych nie ma dostę­pu do edu­ka­cji. Nie­licz­ne szko­ły pań­stwo­we są w opła­ka­nym sta­nie: mają jed­ną, góra dwie sale, któ­re przy­kry­wa dach skle­co­ny z bam­bu­sa. Czę­sto kla­sa ma tyl­ko jed­ną książ­kę. Zeszyt i ołó­wek to też luk­sus, zwy­kle dziec­ku musi wystar­czyć wypo­ży­czo­na tablicz­ka i kre­da.

Edukacja i utrzymanie dzieci w regionie Mampikony (Madagaskar)

Lucie, Mada­ga­skar. Mia­ła 11 lat, jak pierw­szy raz w życiu zoba­czy­ła książ­kę. Trud­no nam wyobra­zić sobie dziec­ko, któ­re ma 11 lat, a nigdy nie trzy­ma­ło w ręce książ­ki. Takim dziec­kiem była Lucie. Lucie jest pół­sie­ro­tą. Musia­ła zara­biać, cho­dząc po wio­sce z wiel­kim toboł­kiem i zbie­ra­jąc rze­czy do pra­nia. W koń­cu uda­ło jej się pójść do szko­ły. Misjo­na­rze pomo­gli. „Jakie to wszyst­ko ślicz­ne” mówi­ła, z prze­ję­ciem głasz­cząc ple­cak, zeszyt, piór­nik. Wycią­ga­ła po jed­nej kred­ce, ołów­ku, zachwy­cał ją zwy­kły dłu­go­pis. Obec­nie Lucie, dzię­ki pomo­cy z Pol­ski, uczy się w szko­le.