Budowa mostu w Ebase-Bajoh (Kamerun)

MOST

LICZBA PROJEKTU: 5000 MIESZKAŃCÓW

MIEJSCE: KAMERUN

NR PROJEKTU: 16/2023

Zebra­li­śmy 183 356 zł na budo­wę mostu w Eba­se-Bajoh (Kame­run). Mostu, któ­ry ura­tu­je życie. Rze­ka w tej wsi zabie­ra rocz­nie oko­ło 20–30 ludz­kich ist­nień. Wystar­czy skrom­ny most, sze­ro­ki na led­wie trzy i pół metra, by tych ludzi uratować.

Budowa mostu w Ebase-Bajoh (Kamerun)

Ebong Epol­le ma 11 lat. Miesz­ka z bab­cią, gdyż stra­ci­ła oboj­ga rodzi­ców. Uro­dzi­ła się nie w szpi­ta­lu, ale w domu na wsi, przy pomo­cy lokal­nej zna­chor­ki. Nie­mal stra­ci­ła wte­dy życie. Do szko­ły cho­dzi przez rze­kę, któ­ra w porze desz­czo­wej jest dużo głęb­sza i nie­bez­piecz­na. Uczy się pil­nie, bo pla­nu­je zostać położ­ną. Chce poma­gać w poro­dach, by żad­ne dziec­ko i żad­na mama nie tra­ci­ły życia.

Ludzie tu zaj­mu­ją się rol­nic­twem. Pole obra­bia się tu kopacz­ką, a plo­ny nosi w ręcz­nie ple­cio­nych koszach. Głów­nie upra­wia się maniok, któ­ry jest pod­sta­wą die­ty. Pro­wa­dzi to do powszech­ne­go nie­do­ży­wie­nia, bo maniok ma mało wita­min i biał­ka. Upra­wia się też kil­ka pod­sta­wo­wych warzyw jak pomi­do­ry. Barie­rą do szer­szej upra­wy jest brak pie­nię­dzy na zakup nasion. Die­tę uroz­ma­ica się sezo­no­wo poprzez zbie­rac­two (jago­dy) oraz polo­wa­nie na drob­ne zwie­rzę­ta. Zaj­mu­ją się tym już dzie­ci, któ­re tre­su­ją w tym celu psy.

Poni­żej pozio­mu ubóstwa

Moż­na sobie wyobra­zić, jak bar­dzo jest to ubo­gie życie. Cha­ty we wsi są zro­bio­ne w liche­go drew­na, a w środ­ku nie ma nic — tyl­ko sta­ry worek wypcha­ny tra­wą jako sien­nik. Prze­cięt­na miesz­kan­ka Eba­se-Bajoh z upraw zaro­bi mak­sy­mal­nie dwie­ście dola­rów przez cały rok. To dużo poni­żej pozio­mu ubó­stwa, usta­lo­ne­go przez ONZ (3,65 dola­ra dzien­nie). Sytu­ację utrud­nia pogar­sza­ją­cy się kli­mat – daw­niej zbio­ry były nawet czte­ry razy w roku, teraz tyl­ko dwa.

Nie wszyst­kich rodzi­ców stać na szko­łę. Dla­te­go poziom anal­fa­be­ty­zmu w regio­nie jest bar­dzo wyso­ki. Dzie­ci, oprócz zaj­mo­wa­nia się łowiec­twem, muszą też pra­co­wać w polu. W jedy­nej na 11 wsi przy­chod­ni kobie­ty mogą otrzy­mać pomoc jedy­nie w posta­ci szcze­pień. Dzie­ci rodzi się w domach, co przy­czy­nia się do kolej­nych śmier­ci w cza­sie poro­du. Los kobiet jest tu bar­dzo cięż­ki. Z bie­dy wyda­je się je zbyt wcze­śnie za mąż. Niko­go nie dzi­wi 16-let­nia dziew­czy­na z dziec­kiem na plecach.

Nie­ste­ty, prak­ty­ku­je się tu, tak­że ze skraj­nej bie­dy, poży­cza­nie pie­nię­dzy pod zastaw córek. Przed zbio­ra­mi, gdy nasta­je głód, ojciec rodzi­ny poży­cza pie­nią­dze. Wie, że gdy nie spła­ci dłu­gu, będzie musiał wydać cór­kę za obce­go jej czło­wie­ka. W naj­lep­szym razie — dzie­ci będą musia­ły odro­bić pożycz­kę poprzez pół­nie­wol­ni­czą pra­cę. Ojciec rodzi­ny ryzy­ku­je wie­le, ale uchro­ni w ten spo­sób wszyst­kie swo­je dzie­ci przed głodem.

Porwa­ne przez wodę

Przez wieś prze­pły­wa rze­ka Ngwas­sa. Nie ma przez nią mostu. Dla pię­ciu tysię­cy miesz­kań­ców jest to praw­dzi­wy dra­mat. Dzie­ci prze­kra­cza­ją wodę, idąc do szko­ły. Młod­sze są nie­sio­ne przed rodzi­ców lub star­sze rodzeń­stwo na bara­na. W porze desz­czo­wej wody jest tyle, że nawet to jest nie­moż­li­we. Wte­dy przez całe tygo­dnie dzie­ci nie cho­dzą do szko­ły. Zale­d­wie 10 pro­cent dzie­ci we wsi koń­czy szko­łę, a kie­dy­kol­wiek do niej cho­dzi­ło zale­d­wie 50 pro­cent. Nie­ste­ty, co roku jest 20–30 przy­pad­ków, gdy porwa­ne przez wodę dziec­ko (lub słab­sza kobie­ta) stra­ci­ło życie.

Budowa mostu w Ebase-Bajoh (Kamerun)

Tumen­zang Tre­sor ma 17 lat. Obo­je rodzi­ców zosta­ło zabi­tych w cza­sie krwa­we­go kon­flik­tu na połu­dniu kra­ju. Miesz­ka z wuj­kiem, któ­ry nie ma pra­cy, tyl­ko trud­ni się łowiec­twem. Dziew­czy­na naj­mu­je się do pra­cy na akord w rol­nic­twie. Ta jest sła­bo opła­ca­na, nawet jak na lokal­ne warun­ki. To, co zaro­bi, prze­zna­cza na szko­łę, bo bar­dzo chce się uczyć.

Rze­ka oddzie­la okre­so­wo rol­ni­ków od ich pól. Są całe tygo­dnie, kie­dy nie mogą obra­biać zie­mi ani zebrać plo­nów. Warzy­wa gni­ją na polach, a oni po dru­giej stro­nę rze­ki cier­pią głód.

Miesz­kań­cy wska­zu­ją brak mostu jako naj­więk­szy pro­blem wsi. Gdy dowie­dzie­li się, że są pla­ny budo­wy mostu, zaczę­li mówić o cudzie i o tym, że to anioł zesłał im ratu­nek. Dopy­tu­ją się, kie­dy powsta­nie ich most.

Mate­ria­ły budow­la­ne na plecach

Nie będzie on impo­nu­ją­cy. Waż­ne, żeby był wystar­cza­ją­cy dla pie­szych i moto­rów. I tak kiep­ski­mi oraz bar­dzo wąski­mi dro­ga­mi w górach samo­chód nie prze­je­dzie. Naj­częst­szy śro­dek loko­mo­cji to rower. To wła­śnie rowe­rem (oraz na ple­cach) będą prze­wo­żo­ne wszyst­kie mate­ria­ły budow­la­ne na most – oczy­wi­ście, tyl­ko ten ostat­ni odci­nek do wsi.

Waż­ne też, by wresz­cie lekarz miał się jak dostać do wsi, co teraz jest prak­tycz­nie nie­moż­li­we w porze desz­czo­wej. Nie bez zna­cze­nia jest też dostęp do skle­pu: teraz we wsi nie da się nic kupić. Gdy nad­cho­dzi duża woda, to po pod­sta­wo­we rze­czy jak sól, mydło, naf­tę do lamp czy coś do ubra­nia, trze­ba iść 18 km. Most uspraw­ni han­del i wymia­nę towa­rów czy plo­nów w dwie stro­ny, co pobu­dzi lokal­ną mikrogospodarkę.

Budowa mostu w Ebase-Bajoh (Kamerun)

Warun­ki życia w tej gór­skiej wsi są wyjąt­ko­wo trudne.

Budowa mostu w Ebase-Bajoh (Kamerun)

Mwe­ne Betrand ma 11 lat. Pocho­dzi z rol­ni­czej rodzi­ny, w któ­rej żyje pię­cio­ro dzie­ci. Chciał być elek­try­kiem, ale nie­ste­ty musiał zakoń­czyć naukę w szko­le. To wią­za­ło­by się z zamiesz­ka­niem w mia­stecz­ku, a na utrzy­ma­nie się tam chło­pak nie ma pie­nię­dzy. Betrand musi pra­co­wać na far­mie, aby pomóc wykar­mić rodzeństwo.

Budowa mostu w Ebase-Bajoh (Kamerun)

Flo­ren­ce (39 lat) samot­nie wycho­wu­je czwór­kę dzie­ci. Jej mąż zmarł na cho­ro­bę, któ­rą dało­by się wyle­czyć, gdy­by tyl­ko poje­chał do szpi­ta­la. Nie­ste­ty, nie mie­li na to pie­nię­dzy. Flo­ren­ce nigdy nie ukoń­czy­ła szko­ły, bo jej rodzi­ce byli zbyt ubo­dzy. Teraz wal­czy o prze­trwa­nie dla sie­bie i swo­ich dzie­ci, upra­wia­jąc pole. Jej głów­ne zbio­ry to pomi­do­ry. Gdy­by mia­ła pie­nią­dze na nasio­na, mogła­by upra­wiać wię­cej warzyw.