Dom dla 300 dzieci ulicy w Antananarivo (Madagaskar)

DOM DZIECI ULICY

LICZBA PROJEKTU: 300 WYCHOWANKÓW

MIEJSCE: MADAGASKAR

ROK: 2018

Prze­ka­za­li­śmy 395 383 zł na budo­wę cen­trum dzie­ci uli­cy w sto­li­cy Mada­ga­ska­ru, Anta­na­na­ri­vo.

Odkąd dom Rol­lan­da się zawa­lił, rodzi­na roz­pierz­chła się po mie­ście. Gdy zmar­ła mama chłop­ca, ojciec prze­stał się inte­re­so­wać synem, wpa­da­jąc w alko­ho­lizm. Rol­land nie miał abso­lut­nie niko­go. Było mu wła­ści­wie obo­jęt­nie, w któ­rą stro­nę pój­dzie. Naj­czę­ściej spał na tar­go­wi­sku, gdzie żywił się reszt­ka­mi warzyw. Cza­sem uda­ło mu się coś zaro­bić, nosząc wodę. Miał 15 lat, gdy pew­nej nocy śpią­cy obok chło­piec wspo­mniał mu o cen­trum dla dzie­ci uli­cy, do któ­re­go Rol­land z cza­sem się zgło­sił. Został ura­to­wa­ny.

Wyklu­czo­ne, nie­chcia­ne, samot­ne

W Anta­na­na­ri­vo na uli­cy żyją nawet 3- czy 4‑letnie dzie­ci. Żyją, śpią, dora­sta­ją dosłow­nie na uli­cy – w zauł­kach, po kątach, sypia­jąc na kar­to­nach i sta­rych szma­tach. Część śpi w tune­lach, cią­gną­cych się kilo­me­tra­mi pod mia­stem — gdzie od bru­du aż śmier­dzi, a woda leje się po ścia­nach.

Wałę­sa­ją się bez nadziei i celu, gro­ma­dząc się w nawet 50-oso­bo­we gru­py czy wręcz gan­gi. Żebrzą, snu­jąc się mię­dzy samo­cho­da­mi. Nie­któ­re krad­ną. Część wpa­da w pro­sty­tu­cję, część jest porzu­co­ny­mi dzieć­mi pro­sty­tu­tek. Pada­ją ofia­rą pedo­fi­lii. Wyklu­czo­ne, nie­chcia­ne, samot­ne.

Uli­ca tego nie uczy

Chło­pa­kom żyją­cym na uli­cy w sto­li­cy Mada­ga­ska­ru bra­ku­je miski jedze­nia, ubra­nia, czy­ste­go koca do spa­nia. Ale przede wszyst­kim bra­ku­je im zdol­no­ści do miło­ści, umie­jęt­no­ści zaufa­nia komuś czy wzię­cia odpo­wie­dzial­no­ści za swo­je życie. Uli­ca tego nie uczy.

Uczy za to prze­mo­cy, wro­go­ści, agre­sji. Zamy­ka­nia się w sobie, by nic już nie mogło zabo­leć tak jak bola­ła utra­ta domu i rodzi­ny. Uli­ca uczy krzyw­dze­nia słab­szych i młod­szych – tak jak same­mu było się bitym i okra­da­nych z ostat­nie­go kawał­ka chle­ba. Się­ga­nia po tani, naj­bar­dziej tok­sycz­ny alko­hol i nar­ko­ty­ki, wącha­nie kle­ju i ben­zy­ny. Wszyst­kim tym zagłu­sza­ją poczu­cie bez­sen­su i strach. Na uli­cy nie ma inne­go spo­so­bu, by prze­trwać — poza wej­ściem w świat prze­stęp­czy. Edu­ka­cja uli­cy jest pro­sta: reaguj prze­mo­cą na prze­moc, a wte­dy prze­ży­jesz.

Budowa centrum dla dzieci ulicy w Antananarivo (Madagaskar)

Według UNICEF‑u, w kra­jach afry­kań­skich 50 mln dzie­ci żyje na uli­cy. Są to przede wszyst­kim chłop­cy w wie­ku 10–15 lat. Fot. Dariusz Marut..

W Anta­na­na­ri­vo dzia­ła cen­trum szko­le­nio­we dla osie­ro­co­nych dzie­ci uli­cy (lub dzie­ci w trud­nej sytu­acji). Cen­trum pro­wa­dzą ojco­wie ducha­cze (w tym jeden z Pol­ski), któ­rzy na Mada­ga­ska­rze zało­ży­li wie­le szkół, w któ­rych uczą się tysią­ce dzie­ci.

Pomo­gą w budo­wie swo­je­go domu

Cen­trum w sto­li­cy Mada­ga­ska­ru przede wszyst­kim chro­ni przed świa­tem prze­stęp­czym. Daje też pod­sta­wo­we wykształ­ce­nie, ucząc kon­kret­ne­go zawo­du. Każ­de­go dnia przyj­mu­je oko­ło 300 dzie­ci. Nie­ste­ty, obec­ny stan ośrod­ka unie­moż­li­wia zapew­nie­nie cało­do­bo­wej opie­ki. Dzie­cia­ki wra­ca­ją na noc do rodzin (jeśli je mają) lub zna­jo­mych albo… na uli­cę. Trze­ba wybu­do­wać spo­ry dom, w któ­rym mogły­by też sypiać. Poza tym dotych­cza­so­we warun­ki w cen­trum i tak są fatal­ne. Wła­ści­wie to ruina. Ze sta­rych budyn­ków może zostać jedy­nie sto­lar­nia – i to po grun­tow­nym remon­cie. Resz­tę zruj­no­wa­nych budyn­ków roz­bio­rą sami wycho­wan­ko­wie, oczy­wi­ście pomo­gą rów­nież przy budo­wie nowych – to będzie ich wła­sny wkład w nowy dom.

Dom dla 300 dzieci ulicy w Antananarivo (Madagaskar)

Dom dla 300 dzieci ulicy w Antananarivo (Madagaskar)

Dom dla 300 dzieci ulicy w Antananarivo (Madagaskar)

Dom dla 300 dzieci ulicy w Antananarivo (Madagaskar)

Moż­na je ura­to­wać!

Musi powstać nowe cen­trum – solid­ny budy­nek z warsz­ta­ta­mi, pie­cem do wypa­la­nia prac, miej­sca­mi noc­le­go­wy­mi (z łazien­ka­mi) oraz maga­zy­na­mi na wypro­du­ko­wa­ne przez wycho­wan­ków wyro­by. Cen­trum ma szan­se się samo utrzy­mać ze sprze­da­ży tego, co wypro­du­ku­ją wycho­wan­ko­wie. Już dziś pro­du­ko­wa­ny przez nich drut kol­cza­sty dobrze się sprze­da­je (nie­wie­le firm się tym zaj­mu­je). A w pla­nie są wyro­by garn­car­skie oraz prze­two­ry warzyw­ne. Nauka zawo­du (sto­larz, garn­carz, kucharz, spa­wacz) i pra­ca dla wycho­wan­ków mają dzia­ła­nia tera­peu­tycz­ne, są szan­są na odzy­ska­nie sza­cun­ku do samych sie­bie po życiu na uli­cy. Pomo­cą w tym będzie też kadra peda­go­gów i psy­cho­lo­gów.

Więk­szość dzie­ci ma ogrom­ne szan­se na wyj­ście z życia na uli­cy. Mają nie­sa­mo­wi­te pra­gnie­nie, żeby ktoś się nimi zajął, pomógł im, żeby w ogó­le ktoś się nimi zain­te­re­so­wał. Pra­cow­ni­cy cen­trum, choć to za każ­dym razem dłu­gi i żmud­ny pro­ces, odno­szą świet­ne efek­ty. Dzie­ci moż­na przy­wró­cić do nor­mal­ne­go życia. Cen­trum pomo­że dzie­ciom, a my pomóż­my zbu­do­wać im dom.

Budowa centrum dla dzieci ulicy w Antananarivo (Madagaskar)

Alphon­se Rako­to­na­to­an­dro. Fot. Dariusz Marut.

Rodzi­ce Alphon­se są alko­ho­li­ka­mi. Chło­pak doznał wie­lu krzywd, wręcz tor­tur; wysłu­chał wie­lu obelg i krzyw­dzą­cych słów. W wie­ku 10 lat uciekł i został włó­czę­gą. Nigdy nie cho­dził do szko­ły. Na uli­cy żywił się odpad­ka­mi. Miał 13, gdy został przy­ję­ty do cen­trum. Od tej chwi­li zaczę­ła się jego trud­na wal­ka o odzy­ska­nie god­no­ści i spo­ko­ju. Obec­nie Alphon­se uczy się garn­car­stwa.

Budowa centrum dla dzieci ulicy w Antananarivo (Madagaskar)

Fer­nan­do José Rako­to­ni­ri­na. Fot. Dariusz Marut.

Jose został porzu­co­ny przez ojca. Mama samot­nie wycho­wy­wa­ła dzie­ci. Kie­dy kolej­ny raz wyszła za mąż, męż­czy­zna znę­cał się nad dzieć­mi. Jose opu­ścił dom. Tra­fił na uli­cę, gdzie nie­raz bywał bity, zno­sił obe­lgi, głód i zim­no. Pra­co­wał tro­chę jako tra­garz. Osta­tecz­nie tra­fił do cen­trum i uczy się w gim­na­zjum.