Budowa szpitala w Antsirabe (Madagaskar)

BUDOWA SZPITALA

LICZBA PROJEKTU: 100 ŁÓŻEK

MIEJSCE: MADAGASKAR

ROK: 2018

Zebra­li­śmy całą potrzeb­ną kwo­tę na budo­wę szpi­ta­la w Ant­si­ra­be. To jak dotąd naj­więk­szy pro­jekt, zre­ali­zo­wa­ny przez naszą Fun­da­cję – ponad milion zł! Sza­cu­je­my, że budy­nek będzie stał w poło­wie 2019 roku.

Nowy budy­nek szpi­ta­la to będzie solid­na trzy­kon­dy­gna­cyj­na budow­la. Będzie miał 40 pomiesz­czeń, w któ­rych zmie­ści się ponad 100 łóżek. Będzie bez­cen­ną pomo­cą dla tysię­cy potrze­bu­ją­cych.

Tyl­ko w tym szpi­ta­lu moż­na otrzy­mać pomoc i dodat­ko­wo nie trze­ba pła­cić łapó­wek – mówi mama Miha­je, chłop­ca wyle­czo­ne­go z wyso­kiej gorącz­ki i bar­dzo upo­rczy­we­go kasz­lu. Przy­by­li tu z wio­ski, odle­głej o 40 km od szpi­ta­la.

Pacjen­ci tu czu­ją się bez­piecz­ni, bo nie patrzy­my na pie­nią­dze, tyl­ko ratu­je­my ludzi – tłu­ma­czy sio­stra Mał­go­rza­ta Lan­ger ze szpi­ta­la w Ant­si­ra­be, pro­wa­dzo­ne­go przez fran­cisz­kan­ki misjo­nar­ki Maryi. – Ludzie nie chcą jeź­dzić do szpi­ta­la w sto­li­cy. Boją się. Tam szpi­ta­le są prze­peł­nio­ne, cho­rzy czę­sto umie­ra­ją. Do sto­li­cy jest ponad 200 km, a dro­ga to same dziu­ry. To dłu­ga i męczą­ca podróż, na któ­rą ubo­gich po pro­stu nie stać. Tu nie ma ambu­lan­sów – nawet my go nie mamy, tyl­ko jeden samo­chód do wszyst­kie­go: i do gospo­dar­stwa, i dla cho­rych. Nie ma w oko­li­cy inne­go szpi­ta­la dobrze wypo­sa­żo­ne­go, ze sprzę­tem dia­gno­stycz­nym. Zresz­tą jak się idzie do pań­stwo­we­go szpi­ta­la, to naj­pierw trze­ba wyku­pić recep­tę. Dopie­ro wte­dy się zaj­mu­ją cho­rym. A jak nie ma pie­nię­dzy, to umie­ra na kory­ta­rzu, bo nikt nie zary­zy­ku­je, żeby mu poży­czyć na lecze­nie.

Nasze zawo­ła­nie to „Służ­ba życiu”. Tu robi się wszyst­ko, żeby to życie rato­wać – krót­ko, po żoł­nier­sku, tłu­ma­czy sio­stra Mał­go­rza­ta.

Budowa szpitala w Antsirabe (Madagaskar)

Aec­kel ma 11 lat. Miesz­ka w bied­nej wio­sce, gdzie nie ma leka­rza. Gdy zra­nił się w nogę, był źle leczo­ny. Wda­ło się zaka­że­nie, przy­szła gorącz­ka. Chło­pak tra­fił do szpi­ta­la w sta­nie śpiącz­ki. Dopie­ro po trzech dniach odzy­skał przy­tom­ność. Ope­ra­cja ura­to­wa­ła mu nogę i praw­do­po­dob­nie życie.

Dla­cze­go nie przy­ję­li­ście umie­ra­ją­cej?

Opo­wiem wam, jak tu jest – mówi misjo­nar­ka. — Ostat­nio o pół­no­cy przy­wieź­li Feli­cie, któ­ra uro­dzi­ła kil­ka godzin wcze­śniej i mia­ła krwo­tok. Naj­pierw poje­cha­li do inne­go szpi­ta­la, ale tam ich nie przy­ję­li. Kobie­ta była w ago­nii, stra­ci­ła bar­dzo dużo krwi, pra­wie bez ciśnie­nia. Nie mia­ła ozna­czo­nej gru­py krwi, żad­nych badań, nic. Tyl­ko krwo­tok i utra­ta przy­tom­no­ści. Zaczę­li­śmy w środ­ku nocy szu­kać krwi. Cza­sem w szpi­ta­lu pań­stwo­wym jest, cza­sem nie ma — żad­nej gwa­ran­cji. Gdy nie ma, wte­dy pyta­my zwłasz­cza po misjo­na­rzach. Po 11 latach pra­cy wiem, jaką krew mają u fran­cisz­ka­nów czy u sale­zja­nów. Wresz­cie zna­leź­li­śmy. To było pół godzi­ny w jed­ną stro­nę, pół godzi­ny w dru­gą. Zdą­ży­li­śmy: prze­ta­cza­my, Feli­cie prze­ży­ła. Tym razem się uda­ło. Rano roz­ma­wiam z tym dru­gim szpi­ta­lem: dla­cze­go nie przy­ję­li­ście umie­ra­ją­cej? „Nie było miej­sca”. Codzien­nie coś takie­go się dzie­je.

Budowa szpitala w Antsirabe (Madagaskar)

Laomi ma trzy mie­sią­ce i zaraz przej­dzie zabieg pod­cię­cia zro­śnię­te­go języcz­ka. Z bra­ku miej­sca odby­wa się to na sto­le obok innych nowo­rod­ków.

Budowa szpitala w Antsirabe (Madagaskar)

Gdy­by nie pomoc szpi­ta­la Ave Maria, Feli­cie wykrwa­wi­ła­by się na śmierć. W takich sytu­acjach znaj­du­je się wie­le kobiet, któ­re nie mają moż­li­wo­ści dotrzeć do szpi­ta­la. Nie­raz wobec bra­ku trans­por­tu umie­ra­ją po dro­dze. One, albo ich dzie­ci.

Ant­si­ra­be to mia­sto o popu­la­cji ćwierć milio­na. Szpi­tal­ny oddział położ­ni­czy odbie­ra rocz­nie 1200 poro­dów. Szpi­tal ogól­nie przyj­mu­je przy­naj­mniej 150 pacjen­tów dzien­nie. Ale na ćwierć milio­na miesz­kań­ców, plus oko­licz­ne wio­ski, to o wie­le za mało. Nie ma warun­ków i miej­sca, by przy­jąć wszyst­kich cho­rych. Wie­lu leży na kory­ta­rzach, a mniej pil­nych pacjen­tów odsy­ła się do domu. Sale są prze­peł­nio­ne. Bywa, że opie­kun śpi na mate­ra­cu pod łóż­kiem.

Nie ma na pral­kę, a co dopie­ro na budo­wę

A szpi­tal Ave Maria to jedy­na tego typu pla­ców­ka w regio­nie i dla wie­lu jedy­na nadzie­ja na pomoc. Stąd tak pil­na była budo­wa kolej­ne­go budyn­ku szpi­ta­la. Pla­ców­ka przyj­mu­je bez­płat­nie wie­lu ubo­gich. To, co jest w sta­nie zaro­bić, idzie na utrzy­ma­nie.

Budowa szpitala w Antsirabe (Madagaskar)

Davi­soa ma dwa mie­sią­ce i waży już ponad dwa i pół kilo. To duży suk­ces! Uro­dził się jako wcze­śniak z wagą 1,3 kg. Gdy­by nie pomoc szpi­ta­la, nie miał­by szans. Tyl­ko tu jest inku­ba­tor. Mama Oli­via­ne pra­cu­je przy upra­wie ryżu 30 km od szpi­ta­la. Poród zaczął się w domu. Naj­pierw rodzi­na nio­sła ją kil­ka kilo­me­trów. Resz­tę dro­gi prze­by­li wozem, cią­gnię­tym przez byki.

Sta­re­go nie będzie­my burzyć – mówi sio­stra Mał­go­rza­ta. Budo­wą zaj­mie się jej zgro­ma­dze­nie. — Mamy tu fachow­ców od budow­lan­ki. A per­so­nel szpi­ta­la? Nie będzie pro­ble­mu. Dziś cały zespół – 70 osób – to Mal­ga­sze. Świet­nie wykształ­ce­ni – uci­na ewen­tu­al­ne wąt­pli­wo­ści sio­stra (jest jedy­ną Euro­pej­ką w szpi­ta­lu).

Budowa szpitala w Antsirabe (Madagaskar)

Codzien­na kolej­ka do szpi­ta­la. — Ludzie przy­no­szą cho­rych na noszach. Cza­sem idą tak nawet sześć godzin. Bywa, że przy­cho­dzi pół wio­ski i te 30 osób cze­ka na wol­ne łóż­ko przed szpi­ta­lem, a my nie mamy miejsc, żeby przy­jąć ich cho­re­go. To wzru­sza­ją­ce, ale i strasz­ne, że musi­my szyb­ko kogoś wypi­sać, żeby przy­jąć następ­ne­go – mówią sio­stry.

Budowa szpitala w Antsirabe (Madagaskar)

Fun­da­men­ty nowe­go budyn­ku szpi­ta­la.