Edukacja i utrzymanie dzieci w Mampikony (Madagaskar)

EDUKACJA DZIECI

LICZBA PROJEKTU: 26 300 EURO

MIEJSCE: MADAGASKAR

ROK: 2018

Prze­ka­za­li­śmy 26 300 euro na edu­ka­cję i utrzy­ma­nie dzie­ci w rejo­nie Mam­pi­ko­ny na Mada­ga­ska­rze. Dzie­ci zna­la­zły pomoc dzię­ki pro­wa­dzo­nej przez pol­skich ducha­czy misji i dzia­ła­ją­cych przy niej sto­łów­ce, szko­le i przy­chod­ni.

Sie­ro­ty w Mam­pi­ko­ny

Ucznio­wie z wio­sek w buszu czę­sto nie ma niko­go, kto mógł­by się nimi zająć. Zda­rza­ły się sytu­acje, że uczeń w cza­sie ata­ku mala­rii umie­rał na rękach kole­gi. Ze wzglę­du na bar­dzo dużą umie­ral­ność jest ogrom­na licz­ba sie­rot. Do dzi­siaj nie ma żad­nych admi­ni­stra­cyj­nych roz­wią­zań tego pro­ble­mu. Umie­ra­ją­cy nagle rodzic pozo­sta­wia dzie­ci bez opie­ki. Jedy­ną real­ną nadzie­ją jest dla nich misja kato­lic­ka. Żyją one w cha­tach pozo­sta­wio­ne same sobie. Śpią na zie­mi. Czę­sto są okra­da­ne z tego, co mają — ryżu, jedy­ne­go garn­ka, tale­rza. Kie­dy zacho­ru­ją, nie ma obok doro­słe­go. Umie­ra­ją więc na rękach bez­rad­nych rówie­śni­ków z powo­du mala­rii i innych cho­rób, któ­re moż­na było wyle­czyć.

Pra­ca dzie­ci

Prze­peł­nio­ne szko­ły, anal­fa­be­tyzm, brak szkol­nic­twa dają­ce­go zawód spra­wia­ją, że mło­dzi ludzie muszą iść do pra­cy, by zaro­bić na codzien­ny posi­łek, na zwy­kłą miskę ryżu. Niko­go tu nie dzi­wi widok kil­ku­lat­ków wypa­sa­ją­cych bydło, upra­wia­ją­cych ryż czy pro­du­ku­ją­cych cegły z bło­ta. Dzie­ci za swo­ją cięż­ką fizycz­ną pra­cę otrzy­mu­ją gro­sze, a te z tru­dem zdo­by­te środ­ki nie wystar­cza­ją na nic wię­cej poza kolej­nym prze­trwa­nym dniem. Wyko­nu­jąc doryw­czą, nisko­płat­ną pra­cę, wie­le się nie nauczą i nie zdo­bę­dą przy­zwo­icie płat­nej pro­fe­sji.

Na Mada­ga­ska­rze edu­ka­cja jest na tra­gicz­nym pozio­mie. Prze­peł­nio­ne szko­ły, brak szkol­nic­twa dają­ce­go zawód spra­wia­ją, że mło­dzi ludzie muszą iść do pra­cy, by zaro­bić na codzien­ny posi­łek, na zwy­kłą miskę ryżu. Niko­go tu nie dzi­wi widok kil­ku­lat­ków wypa­sa­ją­cych bydło, upra­wia­ją­cych ryż czy pro­du­ku­ją­cych cegły z bło­ta. Dzie­ci za swo­ją cięż­ką fizycz­ną pra­cę otrzy­mu­ją gro­sze, a te z tru­dem zdo­by­te środ­ki nie wystar­cza­ją na nic wię­cej poza kolej­nym prze­trwa­nym dniem. Wyko­nu­jąc doryw­czą, nisko­płat­ną pra­cę, wie­le się nie nauczą i nie zdo­bę­dą przy­zwo­icie płat­nej pro­fe­sji.

Jed­na książ­ka na kla­sę

Anal­fa­be­tyzm jest tu powszech­ny. W wie­lu wio­skach w buszu nie ma szkół. Kla­sa bywa, że liczy ponad 100 uczniów, za to książ­ka jest jed­na na całą kla­sę. Czę­sto w szko­łach nie ma lek­cji, gdy ucznio­wie pra­cu­ją na polu nauczy­cie­la. Już kil­ku­let­nie dzie­ci pasą cały­mi dnia­mi byki – jed­no­cze­śnie zaj­mu­jąc się młod­szym rodzeń­stwem. Wciąż jed­nak wie­le jest wio­sek, w któ­rych nie ma dostę­pu do edu­ka­cji. Nie­licz­ne szko­ły pań­stwo­we są w opła­ka­nym sta­nie: mają jed­ną, góra dwie sale, któ­re przy­kry­wa dach skle­co­ny z bam­bu­sa. Zeszyt i ołó­wek to też luk­sus, zwy­kle dziec­ku musi wystar­czyć wypo­ży­czo­na tablicz­ka i kre­da. Ta rów­nież jest dro­go­cen­na: „Jest z zagra­ni­cy” mówią dzie­ci i każ­dy kawa­łek dzie­lą, by star­czy­ło dla kil­ku kole­gów. Zresz­tą kre­dą pisze się tyl­ko na lek­cjach. W domu do odra­bia­nia zadań musi wystar­czyć pisa­nie paty­kiem na pia­sku.

Ojco­wie ducha­cze, pocho­dzą­cy z Pol­ski, pro­wa­dzą w regio­nie Mam­pi­ko­ny 25 szkół, w któ­rych uczy się ponad sześć tysię­cy dzie­ci.

Edukacja i utrzymanie dzieci w Mampikony (Madagaskar)

Edukacja i utrzymanie dzieci w Mampikony (Madagaskar)

Edukacja i utrzymanie dzieci w Mampikony (Madagaskar)

Edukacja i utrzymanie dzieci w Mampikony (Madagaskar)