Remont ośrodka zdrowia w Essengu (Kamerun)

REMONT PRZYCHODNI

LICZBA PROJEKTU: 5 INKUBATORÓW

MIEJSCE: ESSENG, KAMERUN

ROK: 2019

Prze­ka­za­li­śmy 22 tys. euro na remont ośrod­ka zdro­wia w Essen­gu w Kame­ru­nie.

Naj­bied­niej­si na pro­win­cji tego kra­ju szu­ka­ją pożyw­nych roba­ków w pal­mach, rosną­cych na bagnach. To nie­mal jedy­ne dostęp­ne im źró­dło nie­zbęd­ne­go biał­ka. Nie­ste­ty, w korze drzew żyją tak­że skor­pio­ny. Ich uką­sze­nie jest śmier­tel­ne – chy­ba że się zdą­ży do przy­chod­ni.

Poza skor­pio­na­mi miesz­kań­ców ubo­gie­go rejo­nu Kame­ru­nu nęka­ją węże i inne gady. Pano­szy się mala­ria, któ­ra nie­le­czo­na może zabić już po kil­ku dniach. Kolej­ni zabój­cy to bie­gun­ki paso­żyt­ni­cze, czy­li efekt brud­nej wody. Sio­stry od Anio­łów, pro­wa­dzą­ce ośro­dek w Essen­gu, widzą, jakie spu­sto­sze­nie sie­ją sza­ma­ni-oszu­ści. Oni nie leczą, ale wyłu­dza­ją pie­nią­dze, zabie­ra­jąc zdro­wie i życie. Ich spe­cy­fi­ki, poda­wa­ne w nie­od­po­wied­nich daw­kach, wywo­łu­ją sep­sę, czy­li zaka­że­nie ogól­no­ustro­jo­we. Wyko­rzy­stu­jąc ludz­kie lęki, odcią­ga­ją od lecze­nia. A gdy dziec­ko prze­cho­dzi dru­gą, trze­cią z kolei nie­le­czo­ną far­ma­ko­lo­gicz­nie mala­rię, docho­dzi do ane­mii i śmier­ci. Taka sytu­acja spra­wia, że mają miej­sca napraw­dę dra­ma­tycz­ne przy­pad­ki: dwu­let­nia dziew­czyn­ka tak wynisz­czo­na, że waży­ła 6 kilo czy 21-latek od dziec­ka cho­ry na AIDS, ważą­cy 16 kilo. Pla­gą rejo­nu jest bowiem AIDS. Nie­ste­ty, cier­pią tak­że dzie­ci. W rejo­nie sero­po­zy­tyw­nych jest nie­mal 10% cię­żar­nych kobiet, któ­rym nale­ży udzie­lić odpo­wied­niej pomo­cy, by cho­ro­ba nie prze­nio­sła się na dziec­ko.

Remont ośrodka zdrowia w Essengu (Kamerun)

Do ośrod­ka zdro­wia w Essen­gu cho­rzy przy­by­wa­ją ze wsi w buszu tak­że piro­ga­mi. Ingri­de Ama­ne ma 6 lat. Przy­pły­nę­ła z bab­cią. Tym razem dziew­czyn­ka cier­pi na bie­gun­kę, spo­wo­do­wa­ną ame­ba­mi. Szyb­ka inter­wen­cja far­ma­ko­lo­gicz­na pozwa­la zapo­biec per­fo­ra­cji jelit, co może być powi­kła­niem w tej paso­żyt­ni­czej cho­ro­bie.

Wyko­rzy­stu­jąc ludz­kie lęki, odcią­ga­ją od lecze­nia. A gdy dziec­ko prze­cho­dzi dru­gą, trze­cią z kolei nie­le­czo­ną far­ma­ko­lo­gicz­nie mala­rię, docho­dzi do ane­mii i śmier­ci. Taka sytu­acja spra­wia, że mają miej­sca napraw­dę dra­ma­tycz­ne przy­pad­ki: dwu­let­nia dziew­czyn­ka tak wynisz­czo­na, że waży­ła 6 kilo czy 21-latek od dziec­ka cho­ry na AIDS, ważą­cy 16 kilo. Pla­gą rejo­nu jest bowiem AIDS. Nie­ste­ty, cier­pią tak­że dzie­ci. W rejo­nie sero­po­zy­tyw­nych jest nie­mal 10% cię­żar­nych kobiet, któ­rym nale­ży udzie­lić odpo­wied­niej pomo­cy, by cho­ro­ba nie prze­nio­sła się na dziec­ko.

Lecze­nie za zło­tów­kę

Gdy­by nie przy­chod­nia w Essen­gu, cho­rzy by umie­ra­li. Do szpi­ta­la jest 70 km, a gli­nia­ste dro­gi bez asfal­tu są w fatal­nym sta­nie. Mają kole­iny głę­bo­kie na metr, a w porze desz­czo­wej są pod­to­pio­ne i cza­sem nie­prze­jezd­ne. Cho­rzy do ośrod­ka przy­cho­dzą po pomoc z pobli­skich wio­sek w buszu, ale są i tacy, któ­rzy poko­nu­ją wie­le kilo­me­trów, by się tu dostać. Z kil­ku wio­sek cho­rzy dopły­wa­ją piro­ga­mi. Nawet jak gdzie­nie­gdzie są ośrod­ki pań­stwo­we, to nich nie ma opie­ki 24/7, któ­ra jest w Essen­gu. Nie ma w nich też tak dobrych badań dia­gno­stycz­nych czy apte­ki zaopa­trzo­nej w tanie leki. Za lecze­nie w Essen­gu pła­ci się sym­bo­licz­nie: kon­sul­ta­cja to 1/3 dola­ra, poród — 5 dola­rów (czy­li trzy kiście bana­nów na tar­gu). Przy­cho­dzi wie­le osób, któ­rym sio­stry poma­ga­ją zupeł­nie cha­ry­ta­tyw­nie: bied­ni, sta­rzy, opusz­cze­ni czy samot­ne mat­ki. Doży­wia­nie głod­nych dzie­ci jest zupeł­nie dar­mo­we. Przy­chod­nia roz­da­je cho­rym na AIDS mat­kom mle­ko w prosz­ku (ufun­do­wa­ne przez Fun­da­cję), by wirus nie prze­szedł z mle­kiem mat­ki na dziec­ko.

Remont ośrodka zdrowia w Essengu (Kamerun)

Ame­lia ma 9 mie­się­cy. Bada­nia wyka­za­ły, że jest zdro­wa. Jej mama Amba Roza­lie przyj­mu­je leki na AIDS. Od kil­ku lat jest pod kon­tro­lą ośrod­ka. Zdro­we dzie­ci cho­rych rodzi­ców to jeden z głów­nych powo­dów rado­ści sióstr. Kar­mie­nie mle­kiem zastęp­czym w ośrod­ku pozwa­la unik­nąć prze­no­sze­nia wiru­sa z mle­kiem mat­ki.

Esseng znaj­du­je się w buszu na wscho­dzie Kame­ru­nu. Ludzie żyją tu bied­nie — z upra­wy zie­mi i rybo­łów­stwa. Upra­wia­ją kakao, kawę, orzesz­ki ziem­ne, bana­ny i maniok, któ­ry jest pod­sta­wą wyży­wie­nia. Je się tutaj naj­czę­ściej tyl­ko jeden posi­łek dzien­nie — wie­czo­rem. Domy z bana­now­ców są wykle­ja­ne gli­ną i przy­kry­te liść­mi rafii. W środ­ku jest kle­pi­sko, bra­ku­je drzwi, a ścia­ny mają dziu­ry, przez któ­re prze­cho­dzą węże i skor­pio­ny. Dzie­ci czę­sto nie mają rodzi­ców lub są pół­sie­ro­ta­mi.

Remont ośrodka zdrowia w Essengu (Kamerun)

Oso­by star­sze do przy­chod­ni przy­wo­żo­ne są czę­sto na rowe­rach lub… tacz­kach, wyło­żo­nych mate­ra­cem.

Bada­nia, lecze­nie, doży­wia­nie

W tak trud­nym warun­kach waż­ne, by lud­ność mia­ła zapew­nio­ną nie­dro­gą lub wręcz dar­mo­wą pomoc medycz­ną. Ośro­dek w Essen­gu ją zapew­nia. Wyko­nu­je bada­nia krwi (mor­fo­lo­gicz­ne, bio­che­micz­ne, tak­że spe­cja­li­stycz­ne na AIDS), moczu i kału, bada­nia w kie­run­ku gruź­li­cy i innych cho­rób. Prze­pro­wa­dza szcze­pie­nia (tak­że na miej­scu we wsiach) i kon­sul­ta­cje pre­na­tal­ne. Pro­wa­dzi lecze­nie cho­rych na AIDS oraz doży­wia­nie osób z cho­ro­bą gło­do­wą. Pra­cow­ni­cy ośrod­ka odwie­dza­ją rów­nież cho­rych w domach oraz orga­ni­zu­ją poga­dan­ki zdro­wot­ne.

Remont ośrodka zdrowia w Essengu (Kamerun)

Dziec­ko z nie­do­ży­wie­niem, będą­ce pod opie­ką ośrod­ka.

Remont

Ośro­dek przyj­mu­je 250–300 pacjen­tów mie­sięcz­nie. Posia­da szpi­ta­lik z 16 łóż­ka­mi a tak­że sal­kę poro­do­wą, w któ­rej przy­cho­dzi na świat oko­ło 10 nowo­rod­ków mie­sięcz­nie. Aby ośro­dek dalej rato­wał życie i zdro­wie, trze­ba było w nim prze­pro­wa­dzić remont, czy­li: wymia­nę dachu i kro­kwi, okien i drzwi, prze­bu­do­wa­nie ścian, by wydzie­lić m.in. pokój zabie­go­wy czy salę poro­do­wą, napra­wę toa­let i prysz­ni­ców, malo­wa­nie, kafel­ko­wa­nie i inne.

Remont ośrodka zdrowia w Essengu (Kamerun)

Manu­ela prze­szła ponad 40 km, by dostać się do przy­chod­ni. Była wte­dy samot­na i zała­ma­na, bo jej dziec­ko jest nie­peł­no­spraw­ne. Ojciec dziec­ka to były pra­co­daw­ca, któ­ry ją wyko­rzy­stał. Teraz, gdy Manu­ela zna­la­zła pomoc oraz zoba­czy­ła szan­se na reha­bi­li­ta­cję dziec­ka, nabra­ła opty­mi­zmu.