Pro­ble­my Afryki

Brak szkół — brak edukacji,
brak szansy

Ugan­da 2018 rok. Re­gion Ka­ra­mo­ja. Jed­na z naj­bied­niej­szych czę­ści Ugan­dy. W ka­mie­nio­ło­mach przy pro­duk­cji tłucz­nia dro­go­we­go pra­cu­ją nie­mal wy­łącz­nie ko­bie­ty i dzie­ci. Nie wszy­scy ma­ją na­rzę­dzia a ska­ły kru­szą za po­mo­cą in­nych kamieni.

Fot. Kon­rad Piskała

WCIĄŻ SĄ MIEJSCA NA ŚWIECIE, GDZIE DZIECI NIE MAJĄ JAK PÓJŚĆ DO SZKOŁY. W AFRYCE SUBSAHARYJSKIEJ W 2018 R. CO CZWARTE DZIECKO NIE ZOSTAŁO ZAPISANE DO SZKOŁY.

W POŁUDNIOWYM SUDANIE DO SZKOŁY NIE CHODZI 62% DZIECI.

Nie­ste­ty, sam za­pis do szko­ły rów­nież nie jest gwa­ran­cją suk­ce­su. Więk­szość dzie­ci, któ­re dziś do niej cho­dzą, nie ukoń­czy pod­sta­wów­ki. A co z ty­mi, któ­re ją skoń­czą? Za­zwy­czaj POMIMO OTRZYMANIA DYPLOMU NIE UMIEJĄ CZYTAĆ, PISAĆ CZY LICZYĆ. W Sier­ra Le­one tyl­ko 16% dzie­ci po­mię­dzy 7. a 14. ro­kiem ży­cia umie czy­tać na po­zio­mie dru­giej kla­sy szko­ły podstawowej.

Naj­mniej­szą szan­sę na roz­po­czę­cie i ukoń­cze­nie szko­ły ma­ją oczy­wi­ście dzie­ci z naj­bied­niej­szych ro­dzin – w tym przy­pad­ku pro­cent dzie­ci uczęsz­cza­ją­cych do szko­ły to 78 – a tak­że dzie­ci, któ­re nie miesz­ka­ją w mia­stach. W nie­po­rów­ny­wal­nie gor­szej sy­tu­acji są tak­że dziew­czyn­ki, któ­re sta­no­wią 55% dzie­ci nie­uczęsz­cza­ją­cych do szko­ły, a W SYTUACJI NAJGORSZEJ DZIECI NIEPEŁNOSPRAWNE LUB CHORE.

Mba­ibe­be, RSA

Ze­rów­ka w Mba­ibe­re to wia­ta po­kry­ta strze­chą. Po każ­dym desz­czu na­da­je się do re­mon­tu, a dzie­ci uczą się, sie­dząc pod drze­wem lub prze­ry­wa­ją na­ukę. Tak wy­glą­da szko­ła po na­szym wsparciu.

Fot.: ar­chi­wum projektu.

EDUKACJA KOLONIALNA

Jed­nym z błę­dów, któ­re za­zwy­czaj po­peł­nia­my my – Eu­ro­pej­czy­cy – jest za­ło­że­nie, że przed epo­ką ko­lo­nia­li­zmu edu­ka­cja w Afry­ce nie ist­nia­ła. Oczy­wi­ście, praw­da jest zu­peł­nie in­na. Edu­ka­cja ist­nia­ła, ale w in­nej for­mie niż ta, któ­rą zna­my dziś. Wie­dza po­trzeb­na do ży­cia w da­nym re­gio­nie, w da­nej spo­łecz­no­ści, by­ła prze­ka­zy­wa­na z po­ko­le­nia na po­ko­le­nie.

W cza­sach ko­lo­nial­nych mo­car­stwa eu­ro­pej­skie za­kła­da­ły na za­ję­tych przez sie­bie te­re­nach Afry­ki szko­ły na wzór eu­ro­pej­ski, co do dziś po­wo­du­je wie­le pro­ble­mów. Eu­ro­pej­skie wła­dze ko­lo­nii w mniej­szym bądź więk­szym stop­niu – w za­leż­no­ści od re­gio­nu – ogra­ni­cza­ły rdzen­nym miesz­kań­com Afry­ki do­stęp do na­uki, co po­wo­do­wa­ło że wy­kształ­co­nych Afry­ka­nów by­ła za­le­d­wie garst­ka. Po­nad­to by­li oni wy­kształ­ce­ni na spo­sób eu­ro­pej­ski, nie­od­po­wia­da­ją­cy lo­kal­nym po­trze­bom. Pań­stwa ko­lo­nial­ne al­bo nie kształ­ci­ły miesz­kań­ców wca­le, al­bo sta­ra­ły się z nich uczy­nić po­dob­ną do sie­bie eli­tę, uza­leż­nio­ną od władz fi­nan­so­wo. Łą­czy­ło się z ucze­niem ta­kich przed­mio­tów jak hi­sto­ria Fran­cji czy dzie­je Eu­ro­py oraz umniej­sza­niem zna­cze­nia lo­kal­nej kul­tu­ry. „Prze­glą­da­łem pod­ręcz­nik hi­sto­rii Bel­gii, pi­sa­ny dla szkół kon­gij­skich. Jest tak zro­bio­ny, ze moż­na są­dzić, iż w świe­cie ist­nia­ła tyl­ko Bel­gia. Nic wię­cej” – pi­sał R. Ka­pu­ściń­ski („Woj­na fut­bo­lo­wa”, 1961).

Po­nie­waż sys­tem edu­ka­cyj­ny państw Afry­ki po uzy­ska­niu przez nie nie­pod­le­gło­ści bu­do­wa­ny był na tym, co po­zo­sta­wi­li po so­bie ko­lo­ni­za­to­rzy, szko­ły po­zo­sta­ły da­lej ko­ja­rzo­ne z pań­stwa­mi ko­lo­nial­ny­mi. Tym sa­mym przez część miesz­kań­ców na­uka uwa­ża­na jest za pre­stiż, na któ­ry po­zwo­lić so­bie mo­gą je­dy­nie eli­ty, a przez in­nych za ob­cy ele­ment kulturowy.

Szko­ła w Bun­do­li, Ghana

Tak wy­glą­da szko­ła przed na­szym wsparciem.

Fot. Ro­bert Noga

Ob­ra­zo­wy przy­kład tu­taj sta­no­wi po­li­ty­ka w ko­lo­niach bel­gij­skich, gdzie rząd wy­cho­dził z za­ło­że­nia, że „NIE MA ELIT, NIE MA KŁOPOTÓW”. Bel­go­wie sta­wia­li na brak wy­kształ­ce­nia wśród miesz­kań­ców swo­ich ko­lo­nii, co do­pro­wa­dzi­ło do te­go, że KIEDY KONGO ZOSTAŁO PAŃSTWEM NIEPODLEGŁYM, JEDYNIE KILKANAŚCIE OSÓB MOGŁO POSZCZYCIĆ SIĘ UKOŃCZENIEM STUDIÓW, a do szko­ły pod­sta­wo­wej cho­dzi­ło je­dy­nie 50% dzie­ci w wie­ku szkol­nym, a to i tak by­ło god­nym po­zaz­drosz­cze­nia wy­ni­kiem w ów­cze­snej Afry­ce. Kon­go mia­ło 40 ty­się­cy tzw. in­struk­to­rów szkol­nic­twa pod­sta­wo­we­go i 4 ty­sią­ce „asy­sten­tów me­dycz­nych”, po­nie­waż sło­wo „na­uczy­ciel” i „le­karz” by­ło za­strze­żo­ne dla bia­łych. Spo­śród 5 ty­się­cy sta­no­wisk kie­row­ni­czych w in­sty­tu­cjach pu­blicz­nych tyl­ko 3 (słow­nie: trzy) sta­no­wi­ska przy­pa­da­ły Afry­ka­nom (Je­an-Pier­re Lan­gel­lier, Mo­bu­tu, PIW, 2019).

SZKÓŁ JEST ZA MAŁO

Jed­nym z pod­sta­wo­wych pro­ble­mów jest to, że w więk­szo­ści państw Afry­ki szkół jest po pro­stu za ma­ło. Dzie­ci z du­żych miast są w sy­tu­acji uprzy­wi­le­jo­wa­nej, na­to­miast dzie­ci spo­za mia­sta mu­szą czę­sto po­ko­ny­wać wie­le ki­lo­me­trów, za­nim do­trą do szko­ły. Szcze­gól­nie nie­bez­piecz­ne jest to dla dziew­czy­nek, któ­re na­ra­żo­ne są na gwałt. Nie­kie­dy uczniów od naj­bliż­szej szko­ły dzie­li na­wet 200 km, co zmu­sza do no­co­wa­nia na miej­scu. Ta od­le­głość, trud­na do prze­by­cia dla uczniów zdro­wych, dla cho­rych i nie­peł­no­spraw­nych jest nie do pokonania.

Ma­da­ga­skar

Ucznio­wie sa­mi bu­du­ją swo­ją szko­łę na­wet po zmroku.

Gdy wiatr znisz­czył dach ośmiu sal lek­cyj­nych w szko­le w An­di­lam­be (Ma­da­ga­skar), w któ­rej uczy­ło się 550 dzie­ci, po­mi­mo że nie by­ło lek­cji, każ­de­go dnia ucznio­wie przy­cho­dzi­li do szko­ły. To oni, wraz ze swo­imi ro­dzi­ca­mi, pod­ję­li się pierw­szych prac. Pie­czo­ło­wi­cie zbie­ra­li ka­wał­ki kon­struk­cji, a nie­któ­re bla­chy zna­leź­li na­wet na czub­kach oca­la­łych drzew. Je­den z ma­łych uczniów po­wie­dział: „NASZA SZKOŁA JEST ZRANIONA”. MALGASKA SZKOŁA W LICZBACH: Spo­śród 25 mln miesz­kań­ców Ma­da­ga­ska­ru 10 mln to dzie­ci po­ni­żej 14. ro­ku ży­cia (dla po­rów­na­nia w Pol­sce na 38 mln jest to 5 mln). Edu­ka­cja jest obo­wiąz­ko­wa po­mię­dzy 6. a 10. ro­kiem ży­cia, przy czym ucznio­wie, któ­rzy koń­czą wszyst­kie kla­sy, sta­no­wią je­dy­nie 35%, a 26% po­wta­rza kla­sy. Wy­dat­ki rzą­du na edu­ka­cję wy­no­szą 3,23% PKB (w Pol­sce jest to 5,3%). Licz­ba uczniów przy­pa­da­ją­cych na jed­ne­go na­uczy­cie­la to 22,3, w Pol­sce jest to 10.

Fot. Da­riusz Marut

BRAK ZESZYTÓW 

Ko­lej­ną prze­szko­dą jest brak od­po­wied­niej in­fra­struk­tu­ry. W wie­lu miej­scach szko­ły znisz­czy­ła woj­na, a ucznio­wie i ro­dzi­ce od­bu­do­wu­ją bu­dyn­ki wła­sny­mi si­ła­mi. POWSTAJĄ WIĘC PROWIZORYCZNE KLASY, NIECHRONIĄCE PRZED DESZCZEM CZY UPAŁEM, nie­ma­ją­ce krze­seł ani sto­li­ków, czę­sto nie­za­opa­trzo­ne w elek­trycz­ność. Więk­szość szkół nie po­sia­da tak­że od­po­wied­niej licz­by to­a­let, ani po­dzia­łu na to­a­le­tę dla dziew­cząt i dla chłop­ców, co sta­je się ko­lej­ną prze­szko­dą w uczęsz­cza­niu dziew­czy­nek do szkół. Wie­lo­krot­nie tak­że szko­ły nie ofe­ru­ją uczniom za­opa­trze­nia w wo­dę w trak­cie lek­cji, co po­wo­du­je, że dzie­ci zmu­szo­ne są do spę­dze­nia wie­lu go­dzin bez je­dze­nia czy pi­cia.

Ogrom­nym pro­ble­mem jest tak­że brak pod­sta­wo­wych ar­ty­ku­łów, ta­kich jak kre­da, ze­szy­ty, czy ołów­ki, oraz pod­ręcz­ni­ki, któ­re w nie­któ­rych pań­stwach Afry­ki są o wie­le droż­sze, niż w Eu­ro­pie (w nie­któ­rych szko­łach przy­pa­da za­le­d­wie jed­na książ­ka na kla­sę). Dzie­ci, któ­re nie ma­ją ze­szy­tów, zmu­szo­ne są do za­pa­mię­ty­wa­nia ma­te­ria­łu przed­sta­wio­ne­go przez na­uczy­cie­la w cza­sie lek­cji. Nie są też w sta­nie ćwi­czyć li­ter ani ob­li­czeń bez przy­bo­rów do pi­sa­nia i miej­sca, w któ­rym mo­gły­by je zapisać.

Kia­ba­ka­ri, Tanzania

Do­jazd do szko­ły. 
Tak wy­glą­da za­ku­pio­ny przez nas szkol­ny au­to­bus.

Fot.: ar­chi­wum projektu

Lu­cie z Madagaskaru

Dziew­czyn­ka mia­ła 11 lat, kie­dy pierw­szy raz w ży­ciu zo­ba­czy­ła książ­kę. Trud­no nam wy­obra­zić so­bie, że jest to moż­li­we. Lu­cie jest pół­sie­ro­tą. Mu­sia­ła za­ra­biać, cho­dząc po wio­sce z wiel­kim to­boł­kiem i zbie­ra­jąc rze­czy do pra­nia. W koń­cu, dzię­ki po­mo­cy mi­sjo­na­rzy, uda­ło jej się pójść do szko­ły. „Ja­kie to wszyst­ko ślicz­ne” mó­wi­ła, z prze­ję­ciem głasz­cząc ple­cak, ze­szyt, piór­nik, wy­cią­ga­jąc po jed­nej kred­ce, ołów­ku. 

Fot. Da­riusz Marut

140 DZIECI W KLASIE

Ko­lej­ną prze­szko­dą jest ba­rie­ra ję­zy­ko­wa. W wie­lu kra­jach Afry­ki w za­leż­no­ści od re­gio­nu lud­ność mó­wi w in­nym ję­zy­ku niż ofi­cjal­ny. Na­uczy­cie­le, kształ­ce­ni w nie­wiel­kiej licz­bie ośrod­ków, al­bo pra­cu­ją­cy w ośrod­kach mi­syj­nych, czę­sto na­ucza­ją w in­nym ję­zy­ku niż ten, któ­ry zna­ją ich ucznio­wie. W więk­szo­ści państw Afry­ki bra­ku­je tak­że od­po­wied­nio wy­kształ­co­nej ka­dry, cze­go po­wo­dem jest fakt, że nie­wie­lu uczniów koń­czy szko­łę. Tym sa­mym kla­sy li­czą zbyt wie­lu uczniów, a na­uczy­ciel nie jest w sta­nie każ­de­mu z nich po­świę­cić od­po­wied­niej ilo­ści cza­su. W RPA na przy­kład JEDEN NAUCZYCIEL PRZYPADA NA 80 UCZNIÓW, A LICZBA UCZNIÓW JEDNEJ KLASY DOCHODZI NIEKIEDY DO 140 OSÓB. Brak prze­ko­na­nia co do sku­tecz­no­ści na­uki czę­sto po­wo­du­je, że ro­dzi­ce wo­lą wy­dać cór­kę za mąż, a sy­na po­słać na prak­ty­ki, by przy­uczał się do za­wo­du, po­nie­waż wie­dzą, że to ma re­al­ną szan­sę za­pew­nić im zno­śną przy­szłość. Po­sła­nie dziec­ka do szko­ły to z punk­tu wi­dze­nia prze­cięt­nej afry­kań­skiej ro­dzi­ny przede wszyst­kim po­zby­cie się rąk do pra­cy. Dzie­ci od ma­łe­go są przy­zwy­cza­ja­ne do po­ma­ga­nia w obo­wiąz­kach do­mo­wych, do któ­rych na­le­ży na przy­kład no­sze­nie wo­dy – pro­ces trwa­ją­cy czę­sto wie­le go­dzin i bar­dzo wy­czer­pu­ją­cy, ale ko­niecz­ny do prze­ży­cia ca­łej ro­dzi­ny. STARSZE DZIECI CZĘSTO WRAZ Z RODZICAMI PRACUJĄ PRZY UPRAWIE ry­żu lub ma­nio­ku, a nie­rzad­ko na­wet po­sy­ła­ne są do pra­cy za­rob­ko­wej (w RŚA pra­cu­je oko­ło 63% dzieci). 

Re­pu­bli­ka Środkowoafrykańska

Pra­ca dzie­ci w Mba­ibe­re.

Fot.: ar­chi­wum projektu.

KOSZTY EDUKACJI

W więk­szo­ści państw Afry­ki edu­ka­cja jest w mniej­szym bądź więk­szym stop­niu płat­na, a na­wet, je­śli sa­me szko­ły są bez­płat­ne, CZĘSTO RODZICE NIE SĄ W STANIE ZAPEWNIĆ DZIECIOM NA PRZYKŁAD ODPOWIEDNIEGO UBRANIA, MUNDURKA, PRZYBORÓW. Nie­kie­dy na­uka jest płat­na w pew­nym stop­niu (Tan­za­nia), a mi­mo że w teo­rii jest obo­wiąz­ko­wa (Tan­za­nia, Gha­na, To­go), nie wszyst­kie dzie­ci cho­dzą do szko­ły. W pań­stwach mu­zuł­mań­skich obo­wią­zu­je z ko­lei re­gu­ła zo­bo­wią­zań ma­te­rial­nych ro­dzi­ny, któ­rej dziec­ko się kształ­ci, na rzecz na­uczy­cie­la.

Z te­go wzglę­du ro­dzi­ny trak­tu­ją edu­ka­cję dziec­ka ja­ko in­we­sty­cję. Nie mo­gąc po­zwo­lić so­bie na po­sła­nie do szko­ły wszyst­kich, wy­sy­ła­ją dziec­ko, któ­re we­dług nich ma naj­więk­szą szan­sę szko­łę skoń­czyć i li­czą na to, że w przy­szło­ści wpły­nie to na po­pra­wę sy­tu­acji ma­te­rial­nej ca­łej ro­dzi­ny.

To po­dej­ście czę­sto pro­wa­dzi jed­nak do roz­cza­ro­wa­nia. Edu­ka­cja, szcze­gól­nie je­dy­nie na po­zio­mie pod­sta­wo­wym, rzad­ko skut­ku­je świe­tla­ną przy­szło­ścią dla ucznia, któ­ry ukoń­czył szko­łę. Przy­czyn te­go jest wie­le, głów­ną jest ni­ski po­ziom sa­mej edu­ka­cji. Czę­sto UCZNIOWIE NIE KOŃCZĄ PODSTAWÓWKI, PONIEWAŻ NIE RADZĄ SOBIE Z MATERIAŁEM. TO ZNÓW POWODUJE NIECHĘĆ DO POSYŁANIA KOLEJNYCH DZIECI DO SZKOŁY.

Na­uka w Kamerunie

Fot.: ar­chi­wum projektu.

SYTUACJA DZIEWCZYNEK

Przy­czy­na, dla któ­rej dziew­czyn­ki po­sy­ła­ne są do szko­ły rza­dziej niż chłop­cy, to kwe­stia wi­zji ich ro­li w spo­łe­czeń­stwie. Po­nie­waż dla więk­szo­ści ro­dzin w Afry­ce po­sła­nie dziec­ka do szko­ły jest ogrom­nym wy­dat­kiem, je­śli już ma­ją wy­brać jed­no lub dwo­je dzie­ci, bę­dą to chłop­cy. Re­alia afry­kań­skie po­wo­du­ją, że to oni ma­ją więk­szą szan­sę na zna­le­zie­nie do­brej pra­cy. Po­nad­to to na nich w przy­szło­ści spo­czy­wać bę­dzie obo­wią­zek utrzy­ma­nia ro­dzi­ny. Ko­bie­ta jest więc w tym cza­sie uczo­na in­nych rze­czy, przy­go­to­wy­wa­na jest do peł­nie­nia obo­wiąz­ków żo­ny i mat­ki. Opie­ka nad nią bę­dzie obo­wiąz­kiem mę­ża, dla­te­go więc ro­dzi­ny, my­śląc o za­pew­nie­niu im jak naj­lep­szej przy­szło­ści, STARAJĄ SIĘ DOBRZE WYDAĆ DZIEWCZYNKI ZA MĄŻ, TAKŻE W CELU OCHRONIENIA ICH PRZED GWAŁTEM.

Czę­sto tre­ści edu­ka­cyj­ne nie przy­sta­ją zu­peł­nie do pro­ble­mów Afry­ki. Tre­ści prze­ka­zy­wa­ne przez na­uczy­cie­li są w więk­szo­ści zbli­żo­ne do sys­te­mu na­ucza­nia w Eu­ro­pie, a nie do­sto­so­wa­ne do ak­tu­al­nych po­trzeb spo­łe­czeń­stwa, nie uczą te­go, co mo­gło­by re­al­nie po­pra­wić ży­cie ludności.

BIEDA JAKO PRZYCZYNA I SKUTEK

 Wszyst­ko za­czy­na się od bie­dy i na niej się koń­czy. Bie­da jest po­wo­dem, dla któ­re­go więk­szość dzie­ci nie cho­dzi do szko­ły, po­nie­waż pie­nię­dzy bra­ku­je na pod­ręcz­ni­ki czy przy­bo­ry. Bie­da jest przy­czy­ną, dla któ­rej DZIECI ZAMIAST DO SZKOŁY MUSZĄ CZĘSTO IŚĆ DO PRACY, by po­móc w utrzy­ma­niu ro­dzi­ny. Bie­da tak­że jest przy­czy­ną nie­do­ży­wie­nia wśród dzie­ci, któ­re nie są w sta­nie uczyć się rów­nie wy­daj­nie, jak ich ró­wie­śni­cy w kra­jach roz­wi­nię­tych, a po­nad­to cho­ru­ją o wie­le czę­ściej, co prze­szka­dza im w uczęsz­cza­niu do szko­ły. Skut­kiem te­go wszyst­kie­go jest rów­nież bie­da. Dzie­ci, któ­re nie mo­gą zdo­być ko­niecz­ne­go wy­kształ­ce­nia, są po­zba­wio­ne szan­sy na roz­wój oso­bi­sty, po­zba­wio­ne wy­bo­ru wła­snej przy­szło­ści, ale też nie przy­czy­nią się do roz­wo­ju i po­pra­wy sto­py ży­cio­wej swo­jej społeczności.

Nie­wy­kształ­ce­nie elit i pra­cow­ni­ków po­trzeb­nych do po­stę­pu tech­nicz­ne­go czy me­dycz­ne­go oraz ka­dry na­uczy­ciel­skiej skut­ku­je bra­kiem roz­wo­ju, a tak­że bra­kiem prze­ko­na­nia do te­go, że edu­ka­cja jest potrzebna.

Kin­ga Ko­ze­ra dla Pol­skiej Fun­da­cji dla Afryki

Szko­ła w Mo­ga­di­szu, 2012 rok

Szko­ła jest pro­wa­dzo­na przez BIRRI Cen­ter for Or­phans & Stre­et Chil­dren.

Fot. Kon­rad Piskała

Lan­to (Ana­na­na­ry­wa, Madagaskar).

Chło­pak ma 14 lat, choć wsku­tek cięż­kiej pra­cy wy­glą­da na du­żo wię­cej. Kie­dy ta­ta żył, by­ło tro­chę le­piej. Nie­ste­ty, w jed­nej chwi­li naj­star­szy Lan­to z ma­łe­go chłop­ca mu­siał stać się męż­czy­zną, któ­ry trosz­czy się o młod­sze ro­dzeń­stwo. Sta­ra się być do­ro­słym, ale – jak twier­dzi – kie­dy jest już bar­dzo cięż­ko, po­tra­fi też pła­kać jak ma­łe dziec­ko. Kie­dyś cho­dził do szko­ły pod­sta­wo­wej i mi­ło wspo­mi­na ten czas. Po pro­stu sie­dział w ław­ce i uczył się. Je­go ma­rze­nie to na­uczyć się pi­sać i czy­tać. W przy­szło­ści chciał­by zo­stać na­uczy­cie­lem i uczyć dzie­ci uli­cy.

Fot. Da­riusz Marut

Ma­da­ga­skar

Dzie­ci w szko­le w Tsi­mi­ja­ly, któ­rej re­mont ufun­do­wa­li dar­czyń­cy Pol­skiej Fun­da­cji dla Afry­ki.

Fot. Da­riusz Marut

DZIAŁAJ Z NAMI!

Zo­stań dar­czyń­cą Pol­skiej Fun­da­cji dla Ar­fy­ki – do­łącz do na­szej spo­łecz­no­ści! Wpła­ty mo­żesz do­ko­nać w do­god­ny dla sie­bie sposób

Wpłać bez­po­śred­nio na kon­to Fun­da­cji, re­gu­lar­nie wspie­raj nas sta­łym prze­le­wem lub zrób szyb­ki prze­lew blik.

Jak mo­żesz pomóc?

Prze­każ środ­ki fi­nan­so­we na
kon­kret­ną po­moc, któ­ra działa.

30 zł

100 zł

250 zł